Zima w Katowicach, w Bielsku-Białej oraz innych miastach, przypomniała o sobie tak, jakby chciała nadrobić kilka straconych lat naraz. Dla jednych to powrót do sanek, ślizgawek i widoku białych ulic, dla innych – test wytrzymałości dróg i udręka codziennych dojazdów.
Śnieg i mróz wróciły do Katowic w wersji, której młodsze pokolenie prawie nie zna. Są sanki i ślizgawki, ale są też ubytki w asfalcie, trudniejsze dojazdy i pytanie, jak miasta radzą sobie z zimowym testem – także w porównaniu z Bielskiem-Białą.
