Zarobili miliony na pandemii. Teraz wynajęli kancelarię prawną i straszą.

Zarobili miliony na pandemii. Teraz wynajęli kancelarię prawną i straszą.

11 listopada 2021 Wyłączono przez administrator

To bezprzykładny atak na wolność słowa i na wolne media. Kancelaria prawna straszy tych, którzy zamieścili informację o filmie „Wymazy spod płota. Pandemia, wielkie pieniądze, śmierć”.
***
Obejrzyj na Facebooku
***
Obejrzyj na YouTube

***

Film jest wynikiem dziennikarskiego śledztwa. Interesowało nas, w jaki sposób firma Vito-Med z Gliwic (mająca dziś laboratoria w województwach: śląskim, małopolskim, podkarpackim i mazowieckim) w swoich laboratoriach COVID-19 bada próbki na obecność koronawirusa – czyli tzw. wymazy.

Zebraliśmy ogrom dowodów wskazujących na to, że firma ta może wydawać nieprawidłowe wyniki. A co to oznacza – nikomu nie trzeba tłumaczyć.

Nikomu z tych, którzy musieli trafić na kwarantannę lub izolację. I nikomu z tych, którzy w miesiącach pandemii musieli skorzystać z opieki szpitalnej.

Nie mówiąc o tych, którzy trafili do szpitali z podejrzeniem COVID-19 lub mieli takie osoby w rodzinie.

Sprawa jest tym poważniejsza, że firma Vito-Med dziwnym trafem otrzymywała ogromne ilości wymazów. Do jej laboratoriów w Gliwicach czy Nowym Sączu (ale głównie w Gliwicach) trafiły setki tysięcy próbek na obecność koronawirusa ze zleceniem zbadania ich i wydania wyników, od których zależały ludzkie losy.

Pokazaliśmy więc miejsca, gdzie były one badane. I zastanawiamy się czy możliwe było prawidłowe badanie próbek w tych miejscach.

Informację o naszym filmie zamieściły portale z różnych miast naszego kraju. Vito-Med zareagował w niesłychany sposób – atakiem na wolność słowa.

Zamiast wysłać wyjaśnienia, zamiast zaprosić dziennikarzy do siebie, Vito-Med wynajął kancelarię prawną.

Do portali, które zamieściły informację o filmie, wysyłane jest pismo, mające na celu zastraszenie. Pismo to zawiera żądanie zniszczenia opublikowanego już artykułu o filmie.

Pod pełnomocnictwem dla kancelarii prawnej podpisana jest prezes Anna Gil. Ta sama, która przed realizacją filmu umówiła się z nami na spotkanie.

A potem znienacka „zachorowała” tuż przed terminem spotkania. Przy czym była to dziwna choroba – gdyż pozwalała jej na spotkania z innymi, a z nami już nie.

Anna Gil – w trakcie rzekomej choroby – odbywała spotkanie za spotkaniem co uniemożliwiało jej nawet rozmowę telefoniczną z nami.

To bezprzykładna sytuacja. Badając wymazy Vito-Med bowiem realizuje zlecenie publiczne. Za badania płaci NFZ.

I to płaci słono. Spółka akcyjna Voxel, do której należy Vito-Med, informowała w raportach o tym, że za badania wymazów w miejscu, które jest pokazane na filmie, Vito-Med kasował miesięcznie miliony złotych (chodzi o blaszak ustawiony na trawniku w Gliwicach).

A może chodzi o to, że pokazując miejsca, w których należący do Voxel Vito-Med robi badania wymazów, jednocześnie informowaliśmy o procesie sądowym? W maju tego roku zakończył się proces o charakterze korupcyjnym, zaś sąd nas poinformował, że „część zarzutów dotyczy spółki Voxel”.

Jedna z osób została uznana winną zarzucanych jej czynów. Wyrok nie jest prawomocny.

Polska Agencja Prasowa przekazała nam kopię pisma, wystosowanego przez wynajętą przez prezes Annę Gil kancelarię prawną, do portalu Nasz Tomaszów. Pismo to zawiera wezwanie do usunięcia artykułu na temat filmu „Wymazy spod płota” ze stron portalu Nasz Tomaszów.

Pismo to zawiera informację, że: „w przypadku nieusunięcia ww. artykułu wskazuję, że będą Państwo ponosić odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych spółki Vito-Med”. I to pomimo, że w artykule nazwa tej spółki w ogóle nie pada!

Akcja niszczenia publikacji o filmie doprowadziła do tego, że kolejne portale usunęły artykuł na ten temat. Choć – jak wspomnieliśmy – w artykule nie padają nazwy spółek Vito-Med czy Voxel.

O tym bezprzykładnym zamachu na wolność słowa informujemy prezydenta, premiera, parlamentarzystów, samorządowców i organizacje dziennikarskie.

Strona WWW filmu: „Wymazy spod płota. Pandemia, wielkie pieniądze, śmierć„.

***

Poniżej – treść informacji prasowej, której zniszczenia domaga się kancelaria prawna występująca w imieniu Anny Gil, prezes spółki Vito-Med.

Pod nią – dowody, że akcja zastraszania okazała się skuteczna. Fotokopie stron, z których usunięto artykuł.

Tych stron jest zbyt wiele, pokazać je wszystkie. To tylko wybrane przykłady.

***

„Wymazy spod płota. Pandemia, wielkie pieniądze, śmierć” – film dokumentalny Mateusza Cieślaka

Jaki jest nadzór nad laboratoriami wykonującymi testy na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 oraz czy są one w stanie poprawnie realizować badania wymazów i wydawać prawidłowe wyniki – odpowiedzi na takie pytania poszukiwała ekipa realizująca film dokumentalny „Wymazy spod płota. Pandemia, wielkie pieniądze, śmierć”.

Filmowcy odwiedzili kilka polskich miast, gdzie rozmawiali z naukowcami, lekarzami, przedstawicielami szpitali, pracownikami inspekcji sanitarnej, a także ze zwykłymi ludźmi.

Jednym z rozmówców była Emilia Delewska, której pandemia zabrała ukochanego tatę. Wspomina ona, że lekarze w szpitalu musieli wybierać, których pacjentów ratować, a których nie. Dlatego – jak opowiada – początkowo odmawiano podpięcia jej taty do respiratora. Zaś wcześniej – o czym mówi – w innym szpitalu, przez 36 godzin w ogóle się nim nie zajmowano. Tak długo czekano na wynik testu.

Emilia Delewska wspomina, że pierwsze badania wymazów nie wskazywały na zakażenie koronawirusem. Mówi, że choć jej tata, jak i jego żona, a także dzieci pani Emilii były zakażone koronawirusem, to wyniki badań wymazów tego nie potwierdzały.

Ekipa, która zrealizowała film dokumentalny „Wymazy spod płota. Pandemia, wielkie pieniądze, śmierć”, odwiedziła kilka laboratoriów COVID-19. Autor filmu Mateusz Cieślak mówi, że jedno z nich urządzono w postawionym na trawniku baraku. Inne – jak dodaje – w naczepie ciężarówki oraz dawnym barze bistro, na którym nadal wisi szyld: „Zajazd węgierski. Posiłek wybierasz sam”.

„Czy w takich warunkach można poprawnie wykonywać badania wymazów i wydawać prawidłowe wyniki” – zastanawia się Mateusz Cieślak. „Co dzieje się z tak zdiagnozowanymi pacjentami szpitali?” – pyta autor filmu.
Poszukiwał on również odpowiedzi na pytanie, czy w niewielkim baraku można prawidłowo wykonać dużo więcej badań wymazów niż w laboratorium Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH oraz jaki jest nadzór nad laboratoriami wykonującymi badania testów na obecność koronawirusa SARS-CoV-2. „Pytania, stawiane w filmie, znów są boleśnie aktualne” – podkreśla Mateusz Cieślak.

Jak dodaje, w pierwszych miesiącach pandemii, dopóki nie pojawiły się szczepionki, to właśnie testy na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 były „naszą główną bronią w walce z zarazą COVID-19”.

Według Mateusza Cieślaka, wspominała o tym Stella Kyriakides, komisarz ds. zdrowia w Komisji Europejskiej, która mówiła, że „w sytuacji braku szczepionki bezpieczne i rzetelne testy są naszą najlepszą szansą na ochronę”.

Według rządowych danych, liczba w pełni zaszczepionych osób w Polsce to około 50 proc. całego społeczeństwa. Z aktualizowanego na bieżąco raportu na temat szczepień wynika, że w pełni zaszczepionych jest ponad 20 mln mieszkańców Polski.

„Dlatego testy genetyczne PCR i laboratoria, w których są one badane, to dalej jedno z najważniejszych narzędzi walki z pandemią. O ile laboratoria te działają prawidłowo i nie są jedynie maszynkami do zarabiania ogromnych pieniędzy jak najniższym kosztem” – mówi Mateusz Cieślak.

Wśród rozmówców występujących w filmie „Wymazy spod płota. Pandemia, wielkie pieniądze, śmierć” są m.in. prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii czy dr hab. Rafał Gierczyński, zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH.

Film dokumentalny Mateusza Cieślaka (długość 32 minuty) znajduje się na stronie internetowej https://wymazyfilm.pl/, która zawiera również szereg innych cennych informacji, jak i wywiady z osobami występującymi w filmie.