Nasz czytelnik opisał nam wizytę w Powiatowym Urzędzie Pracy w Katowicach. Nie była udana, ale mógł poflirtować z fryzjerką i dowiedzieć się, jakie pożytki płyną z epidemii.

Nasz czytelnik opisał nam wizytę w Powiatowym Urzędzie Pracy w Katowicach. Nie była udana, ale mógł poflirtować z fryzjerką i dowiedzieć się, jakie pożytki płyną z epidemii.

23 maja 2020 Wyłącz przez administrator

Więcej – czytaj poniżej.

***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: nasza WWW – Katowice Dziś.
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***

Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.

***

Zacznijmy od tego, że pan Darek prowadzi działalność gospodarczą. Ma niewielki biznesik i należy mu się preferencyjna rządowa pożyczka w wysokości 5 tys. zł na łagodzenie skutków pandemicznego kryzysu.

Katowiczanin próbował złożyć wniosek online, lecz mu się nie udało. Być może łącza były przeciążone, a może coś zawiodło po jego stronie – tego nie wiadomo.

Nie chciał też wniosku wysyłać listem poleconym. O ile na początku epidemii przychodziła do niego listonoszka i przekazywała listy polecone, o tyle od kilku tygodni znajduje w swojej skrzynce na listy polecone do innych (nieznanych mu osób).

Ktoś je po prostu wrzuca do skrzynki nawet nie sprawdzając czy trafiają pod prawidłowy adres. Pan Darek nie chciał, by jego wniosek gdzieś zaginął.

Wczoraj wybrał się do PUP w Katowicach osobiście. Wcześniej sprawdził na stronie internetowej, czy urząd działa, czy też jest zamknięty.

Jest tam bardzo dokładna informacja o godzinach pracy. Wynika z niej (choć to nie jest wprost napisane), że urząd dostosował się do działania w sytuacji wzmożonego napływu klientów (zdjęcie pod tekstem).

Pan Darek przeczytał, że choć urząd funkcjonuje od 7.30 do 15.30, ale klienci obsługiwani są tylko do 14. Przeczytał również, że należy być odpowiednio wcześniej, gdyż w sytuacji dużej liczby klientów wydawanie numerków dla nich może zostać zakończone już o godz. 13.30.

Katowiczanin w czasie epidemii bywał w ZUS w Katowicach, więc wiedział, jak taka wizyta przebiega. Wybrał się odpowiednio wcześniej.

Miał przy sobie wydrukowany i wypisany formularz wniosku i umowy w dwóch egzemplarzach. Nie podpisał dokumentów, gdyż to w „zwyczajnych” czasach należało czynić w obecności urzędnika (ktoś mógłby z podrobionym dokumentem tożsamości wyłudzić pieniądze podając swoje konto bankowe, lecz cudze personalia).

Wizyta w urzędzie była bardzo krótka. Choć z wnętrza dochodził gwar, drzwi były na głucho zamknięte. Na drzwiach zaś wisiała kartka, że ze względu na epidemię PUP w Katowicach jest otwarty, ale zamknięty. Innymi słowy – jest czynny lecz zabarykadowany.

Pan Darek zobaczył z boku skrzynkę z napisem „korespondencja do urzędu”. Wrócił do samochodu, by złożyć na dokumentach podpisy. Tam jeszcze raz zajrzał na stronę internetową urzędu.

Sprawdził numery telefonów i zadzwonił. Chciał wiedzieć, czy wniosek i formularz umowy ma podpisać „w ciemno” i wrzucić do skrzynki z napisem „korespondencja”.

Do urzędu dodzwonił się błyskawicznie. Rozmawiał z nim automat. Powiedział, że do PUP w Katowicach wpłynęło 17 tys. takich wniosków jak jego. I urzędnicy zajmują się prawie wyłącznie nimi, więc możliwe, że nikt więcej już z nim nie porozmawia.

Było tak, jak oznajmił automat. Kilka razy pan Darek z nim porozmawiał, po czym za każdym razem połączenie było przerywane.

Ze złożonymi podpisami pan Darek wrócił pod drzwi urzędu. Na szczęście na drzwiach wisiała kartka z dodatkowymi numerami telefonów. Wśród nich była końcówka do osób zajmujących się rządowymi pożyczkami.

Odebrał jakiś urzędnik. Bardzo uprzejmie wyjaśnił, że zaistniała pomyłka. Najpewniej automatyczna centrala urzędu przekierowała rozmowę nie pod ten numer wewnętrzny, który pan Darek wybrał.

Gdy pan Darek (stojący przed kartką z numerami) przeczytał to, co widzi, urzędnik zdziwił się ponownie. Bardzo uprzejmie podał inną końcówkę.
Przekazał, by trzema podanymi przez niego cyframi zastąpić te, które kończą numer ogólny urzędu. Pan Darek to uczynił.

„Salon fryzjerski. Słucham” – usłyszał w telefonie. Upewnił się, że dobrze usłyszał, przeprosił i spróbował ponownie.

Uważnie wybrał na klawiaturze telefonu numer ogólny urzędu. Skasował trzy ostatnie cyfry. Zastąpił je tymi, które mu podał urzędnik.

„Salon fryzjerski. Słucham” -ponownie usłyszał w telefonie. Przeprosił i po tym krótkim flircie z fryzjerską skorzystał ze skrzynki na korespondencję.

Wrzucając ją do skrzynki, widział tam już inne wrzucone formularze. Bez trudu mógł je wyjąć i – dajmy na to – zabrać ze sobą do auta.

Albo też pokreślić, popoprawiać, dopisać coś i wrzucić ponownie. Mógł z nimi zrobić cokolwiek.

Powiecie, że przecież na pewno są kamery, które monitorują to, co dzieje się przed drzwiami urzędu. Być może i tak jest.

Pan Darek był jednak przecież bardzo dobrze zamaskowany. Zgodnie z rządowym zaleceniem zakrył usta i nos maseczką.

Epidemia odkryła w nas cechy, których wcześniej nie mieliśmy w nadmiarze. Zaufanie do innych, wiarę w uczciwość, rzetelność i przyzwoitość większości społeczeństwa. Tym optymistycznym wnioskiem zakończyła się wizyta pana Darka w urzędzie.

***

Komunikat redakcji Katowice Dziś.

Zmagamy się z epidemią. To szczególna sytuacja. Zapraszamy do zamieszczania postów w grupie Katowice Dziś (link powyżej), które pomogą wam przetrwać ten trudny czas. Więcej dowiesz się z komunikatu w grupie.

***

Uwaga. W Katowicach zagubiona została czarna saszetka. Wewnątrz znajdowały się klucze samochodowe.
Możliwe, że do zagubienia doszło na parkingu Silesia City Center, choć nie jest to stuprocentowo pewne.
Dla znalazcy przewidziana została nagroda pieniężna. Kontakt z właścicielem kluczy za pośrednictwem Katowice Dziś.

***