Weekend w Katowicach – ta knajpa działa w najlepsze: „Piwo polskie czy czeskie?”.

Weekend w Katowicach – ta knajpa działa w najlepsze: „Piwo polskie czy czeskie?”.

29 marca 2020 Wyłącz przez administrator

Więcej – czytaj poniżej.
***
Wszystkie nasze informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW.
***
Nasza nowa usługa. Ogłoszenia. Całkowicie bezpłatne – dla każdego.
***

To tekst, który mniej więcej co pięć minut wygłaszał pracownik Rybaczówki na Giszowcu. Wczoraj mieszkańcy osiedla piknikowali w jej pobliżu. Piwo szło lepiej niż przysłowiowe „świeże bułeczki”. Dziś knajpa również jest czynna.

Rybaczówka na Giszowcu leży u zbiegu szlaków rowerowych. Wśród gości było więc również wielu cyklistów.

Niektórzy goście czuli się zawiedzeni. Skarżyli się, że jeszcze niedawno można było zasiąść na ławach ustawionych zaraz obok knajpy. W sobotę ławy oraz stoły zabezpieczono już taśmą. Jednak w bezpośredniej okolicy Rybaczówki jest sporo miejsc, gdzie można sobie przysiąść (na jednym ze zdjęć poniżej rodzina z dziećmi – piknikująca przy knajpie).

Do samej Rybaczówki wejść się nie dało. Jednak barman stoi na zewnątrz i w najlepsze prowadzi sprzedaż piwa. Wczoraj było ładniej, więc miał pełne ręce roboty.

– Piwo polskie czy czeskie? – pytał.

Podawał je i zadawał kolejne pytanie:

– Gotówka czy karta?

W tym miejscu apele o pozostanie w domu nie zadziałały. Pokusa wypicia pienistego trunku dla wielu okazała się silniejsza niż prośby, by ograniczyć wyjścia na zewnątrz do niezbędnego minimum.

Czy w tym miejscu nie działało również rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii? Nie jesteśmy prawnikami i nie będziemy dokonywać oceny stanu prawnego sytuacji, która miała miejsce na Giszowcu.

Wiemy jedno – przyciągając spragnionych pienistego trunku – restaurator nie przysłużył się dobrze ratownikom medycznym, lekarzom i pielęgniarkom, paniom salowym, narażającym swoje zdrowie i życie. Nie przysłużył się dobrze tym starszym osobom, które muszą korzystać z wind na giszowieckim osiedlu. Nie przysłużył się dobrze tym wszystkim, którzy pragną, by obecna sytuacja minęła jak najszybciej. Wpływał na rozluźnienie zasad, których dziś powinniśmy przestrzegać.

Rozdział 4 rozporządzenia dotyczy ograniczenia funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy. Cytujemy odpowiedni fragment:

„…ustanawia się czasowe ograniczenie:
1) prowadzenia przez przedsiębiorców w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców oraz przez inne podmioty, działalności:
a) polegającej na przygotowywaniu i podawaniu posiłków i napojów gościom siedzącym przy stołach lub gościom dokonującym własnego wyboru potraw z wystawionego menu, spożywanych na miejscu (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 56.10.A), z wyłączeniem realizacji usług polegających na przygotowywaniu i podawaniu żywności na wynos lub jej przygotowywaniu i dostarczaniu oraz działalności restauracyjnej lub barowej prowadzonej w środkach transportu, wykonywanej przez oddzielne jednostki (…)”.

Dziś knajpa również działała. Prowadzący ją nie widział w tym niczego niewłaściwego. Po konsultacji postanowiliśmy powiadomić oficera dyżurnego katowickiej komendy policji. Funkcjonariusze sprawdzają czy wszystko odbywa się zgodnie z prawem.