Huk padającego ciała usłyszał sąsiad i wyważył drzwi.

Huk padającego ciała usłyszał sąsiad i wyważył drzwi.

7 maja 2022 Wyłącz przez administrator

Powinien być ślub i huczne wesele, podróż poślubna, dzieci. Było złamane serce a następnie tragedia.

***

Pani Agnieszka opowiada historię swojej córki przy niej. Natalka wszystko słyszy. Z jej oczu zaczynają płynąć łazy.

Według lekarzy jej pień mózgowy obumarł. A przecież ona żyje. Rehabilitacja daje niesamowite rezultaty. Natalka potrafi już odpowiadać na prośby o uniesienie nogi czy otwarcie zaciśniętych dłoni.

To nie był wypadek. Natalka postanowiła zakończyć swoje życie. Zawiedziona miłość, rozczarowanie, depresja.

To był poniedziałek 25 stycznia 2021 roku. Natalka miała wtedy 23 lata.

Drzwi wejściowe zamknęła na klucz. Wzięła parcianą smycz. Przywiązała ją do rury instalacji gazowej w kuchni. Zaciągnęła pętlę i założyła ją sobie na szyję.

Zawisła.

Rura instalacji gazowej wytrzymała ciężar młodej kobiety. Jednak parciana smycz okazała się za słaba. Pękła.

Nieprzytomna Natalka runęła na podłogę.

Huk padającego ciała usłyszał Marcel, który w tym samym budynku miał siłownię. Widywał często Natalkę. Witając się z nim zawsze starała się być pogodna i uśmiechnięta.

Ostatnio jednak ten uśmiech był jakby przygaszony, a oczy Natalki wyrażały smutek. Marcel coś przeczuwał.

Słysząc huk nie wahał się nawet chwilę. Wyważył drzwi. Wbiegł do środka.

Widząc dziewczynę lążącą na podłodze bez życia, natychmiast rozpoczął jej reanimację.

Walczył o życie Natalki przez całe 45 minut. Uciski na serce, oddech, znów uciski. Nie pozwolił jej odejść. Uratował.

Następnie Natalka trafiła do szpitala. Nie ruszała się, nie mówiła.

Nie oddychała samodzielnie. Została podłączona do aparatury podtrzymującej życie. Powietrze do jej płuc wtłaczał respirator.

Mama Natki, Agnieszka, gdy mogła – była przy niej. Pewnego dnia przy łóżku młodej pacjentki lekarze przeprowadzili z Agnieszką rozmowę z kategorii „tych trudnych”.

Powiedzieli, że stan Natalki jest beznadziejny. Nie ma szans na to, by się poprawił.

Jest nawet jeszcze gorzej. Natalka ich zdaniem tak naprawdę jest martwa. Podtrzymywanie funkcji życiowych dłużej już nie ma sensu.

Natalka była bardzo dobrą osobą. Życzliwą dla innych i żywo reagującą na nieszczęścia innych. Dlatego podpisałą oświadczenie, że godzi się (w razie jakiegoś wypadku) na przekazanie swoich organów osobom oczekującym na przeszczep.

Rozmowa była prowadzona głośno. Lekarze nie przejmowali się, że Natalka może ich usłyszeć. Mówili o tym, że nazajutrz zostanie zwołane konsylium, które zadecyduje czy pacjentkę należy dalej podtrzymywać przy życiu.

Agnieszka przekonywała ich, że przecież Natalka nie jest martwa. Widziała jak Natalka reaguje na prośby, by dała jakiś znak.

Ale lekarze nie wierzyli. Powiedzieli, że narządy Natalki mogą uratować życie innych osób.

Natalka leżała nieruchomo. Na pewno jednak wszystko to słyszała.

Być może więc rozmowa ta uratowała Natalce życie. Ta podjęła walkę. I w dniu konsylium zaczęła samodzielnie oddychać.

Dziś Natalka jest w swoim rodzinnym domu w Tarnowskich Górach. Stamtąd wożona jest na rehabilitację do Katowic.

Przewożona jest transportem medycznym – i teraz oddajmy głos jednemu z ratowników, którzy wykonują przewozy. Opisał on dosyć szokującą sytuację.

Natalka robi postępy. Dzięki rehabilitacji jej stan ulega poprawie.

Jednak publiczna służba zdrowia nie gwarantuje rehabilitacji, która mogłaby dać rzeczywiste efekty (choćby ze względu na znacznie mniejszą liczbę zabiegów – w ramach refundacji NFZ). Toteż Natalka musi jeździć na zabiegi prywatne. A wtedy za transport medyczny trzeba płacić.

Tylko jeden przejazd karetki kosztuje rodzinę Natalki 300 zł. Im więcej zabiegów – tym lepiej dla Natalki, więc z setek złotych robią się tysiące.

A same zabiegi też kosztują krocie. Toteż rodzina Natalki wyprzedaje wszystko, co ma jakąkolwiek wartość, zaś ojciec młodej kobiety pracuje ponad siły – od rana do wieczora.

Tym bardziej, że Natalka nie jest jedynym dzieckiem pani Agnieszki i jej męża. Ma ona młodsze rodzeństwo.

Tu pomoc jest bardzo potrzebna. Zapytacie być może – co ze zbiórkami publicznymi?

Były. Były również organizowane koncerty charytatywne. To wszystko jednak nie wystarcza.
Rehabilitacja i transport medyczny to koszt nawet i 4,5 tys. zł miesięcznie. A przecież rodzina ma także inne wydatki.

Pomóc możemy w następujący sposób. Po pierwsze może ktoś ma specjalny podnośnik, który ustawia się przy łóżku, służący do podnoszenia osoby, która się nie porusza (Natalka ma porażenie czterokończynowe).

Taki podnośnik rodzinie Natalki jest absolutnie niezbędny. Może ktoś mógłby go sprzedać za symboliczne pieniądze, albo podarować?

Po drugie – Natalce można pomóc w bardzo prosty sposób. Poprzez wpłatę na stronie Natalii Zielińskiej na Siepomaga.Pl.

Zbiórka na pomoc dla Natalki i jej historia opowiedziana przez mamę – kliknij w link: SIE POMAGA NATALIA ZIELIŃSKA

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

poczta@katowicedzis.pl lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Tych, którzy jeszcze nie widzieli, zachęcamy do obejrzenia filmu dokumentalnego „Wymazy spod płota. Pandemia, wielkie pieniądze, śmierć” (baner z linkiem do filmu przy tekście).

***

Poszukujemy współpracowników. Skontaktuj się mailowo lub przez Fb.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.

***

Poniżej ważny komunikat na temat: testy koronawirus, wymazy kowid, laboratoria covid.

Gromadzimy dziennikarski materiał na temat następujący: epidemia COVID-19. Inaczej mówiąc: pandemia koronawirusa. Prosimy o kontakt i o relacje a także wspomnienia związane z SARS-CoV-2. Interesuje nas kwarantanna, izolacja, stan epidemii zakazy, lockdown. Jednym słowem całość tematu pod hasłami: koronawirus w Polsce, antygenowy test covid, testy na covid czy test pcr, koronawirus szpitale. Albo też respirator covid.
Anonimowość gwarantowana. Piszcie na poczta@katowicedzis.pl

***