Katowicka radna dopadła złodzieja i zmusiła do oddania łupu. Ostrzega i opisuje sposób, w jaki złoczyńca działa.

Katowicka radna dopadła złodzieja i zmusiła do oddania łupu. Ostrzega i opisuje sposób, w jaki złoczyńca działa.

25 września 2020 Wyłącz przez administrator

Do kradzieży doszło kilka dni temu wieczorem. Złodziej uciekał ze swoim łupem. Pani radna rzuciła się za nim w pościg i zmusiła do oddania skradzionej rzeczy.

Był wieczór. Starsza pani zaparkowała swój samochód na ulicy Kozielskiej. Złodziej wykorzystał moment, gdy kobieta podeszła do bramy jednej z kamienic.

Wskoczył za kierownicę. Na szczęście nie odjechał samochodem. Starsza pani wyjęła ze stacyjki kluczyk.

Wówczas złodziej chwycił za drogie – markowe – okulary korekcyjne. Wyskoczył z nimi z auta i zaczął uciekać.

Krzyk i wołanie o pomoc usłyszała Angelika Jaglińska, radna dzielnicy Śródmieście. Rzuciła się w pościg za uciekającym złodziejem.

Ten uciekał w kierunku ul. Wilimowskiego. Schował się w jednym z podwórek. Tam został dogoniony i zmuszony do oddania drogich okularów.

Wykorzystując dogodny moment znów rzucił się do ucieczki. Pani radna nie zdołała go zatrzymać.

Widziała, jak wsiadł do srebrnego samochodu, zaparkowanego na ul. Mikołowskiej. Pospiesznie nim odjechał.

Angelika Jaglińska ostrzega, że złodziej znów może usiłować kogoś okraść w podobny sposób. Opisuje wygląd złodzieja.

Jest to bardzo elegancki mężczyzna – wysoki brunet, mający brązowe oczy i kręcone włosy. Nosi starannie przystrzyżoną brodę i wąsy. Zarost średni.

W dniu kradzieży ubrany był w ciemnogranatową kurtkę, cienką – puchową. Nosił jeansowe spodnie.

Być może jest cudzoziemcem. Odzywał się po hiszpańsku. Możliwe jednak, że była to zmyłka.

Pani radna zauważa, że na ul. Kozielskiej od lat bywa niebezpiecznie. Mieszkańcy zgłaszają rozmaite incydenty policji.

Komisariat policji znajduje się bardzo blisko – przy ul. Żwirki i Wigury. A mimo to na Kozielskiej od lat bywa niespokojnie:

– Na Kozielskiej musisz być policjantem i nosić przy sobie przynajmniej gaz pieprzowy. Policja od lat nie potrafi zadbać o to, by mieszkańcy tej ulicy czuli się bezpiecznie. To naprawdę jest bardzo dziwne – mówi Jaglińska.

I dodaje, że gdy policja przybywa na wezwanie, często już jest po wszystkim. Wówczas w notatce z interwencji pojawia się zapis, że nie została ona potwierdzona.

– To absurd, by mimo kamer monitoringu i komisariatu w bezpośredniej okolicy, człowiek stale musi być czujny i strzec się przestępców – stwierdza radna dzielnicy Śródmieście. – W tym rejonie mieszkający ludzie zgłaszają rozmaite incydenty pod aresztem. Czasem nawet wybuchają petardy. Mieszkańcy też Skarżą się na samochody zbyt szybko jadące ul. Mikołowską. A nie pamiętam kiedy na Mikołowskiej stanął patrol drogówki.

***
Inne nasze informacje i artykuły: Katowice Dziś.
Regularnie tu zaglądaj – nie wszystko publikujemy na Facebooku.
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis
Jej członkom wyświetla się więcej naszych facebookowych postów.
Pamiętaj! Komplet naszych artykułów i informacji tylko na WWW

***

Na zdjęciu: plac Rostka, naprzeciw Pałacu Młodzieży.