Bezbronne zwierzę było uwiązywane za pomocą smyczy do ogrodowej huśtawki i pozostawiane na mrozie. Ktoś wreszcie nie wytrzymał.

Czy głupota może być okrutna? Trwa postępowanie mające wyjaśnić, czy była to tylko głupota. Czy może jednak ta mieszkanka Katowic świadomie dręczyła swojego ulubieńca.

Wyprowadzała kota na smyczy, przywiązywała go do huśtawki, po czym pozostawiała na mrozie. Zmarznięte zwierzę nie miało nawet wody, by ugasić pragnienie.

Ktoś wreszcie nie wytrzymał i poinformował straż miejską o tych skandalicznych praktykach. Strażnicy przyjechali pod wskazany adres przy ul. Bronisławy.

Strażnicy znaleźli kota na terenie ogródków działkowych. Czworonóg rzeczywiście był przywiązany do huśtawki. Zwierzę było zmarznięte, nie miało możliwości schronienia się przed padającym śniegiem. Kot nie miał też dostępu do wody i karmy.

Strażnicy zaopiekowali się kotem. Jego właścicielka pojawiła się po ponad godzinie. Jej zachowanie może zostać uznane za przestępstwo. Znęcanie się nad zwierzętami karane jest nawet 3 latami więzienia.

Policja wszczęła postępowanie w tej sprawie. Zaś katowicka straż miejska przypomina:

"Problem niskich temperatur nie dotyczy wyłącznie ludzi. Zwierzęta w takim samym stopniu odczuwają chłód".

***
Inne informacje i artykuły: https://katowicedzis.pl/ 
Dla facebookowiczów utworzyliśmy grupę: https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis 
Jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty.
Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.

Fot.: straż miejska, Katowice.