Nieznana przesyłka na dworcu PKP w Katowicach.

Miesiące ćwiczeń. Ewakuacje dworca, centrów handlowych, szkół. Alarm antyterrorystyczny Alfa. A gdy tysiące gości z całego świata zjechały do Katowic... wiara, że nic się nie stanie.

Godzina 15.05. Godziny szczytu. Katowicki dworzec PKP. Tysiące pasażerów, w tym wielu spoza Polski. I porzucony bagaż z nieznaną zawartością. Była to bomba "skarpetkowa".

Bagaż "ujawnił" pracownik Kolei Śląskich. Wszyscy oni przeszli przeszkolenie z zasad bezpieczeństwa. Bomba? Pewnie nie, ale na wszelki wypadek powiadomiono policję.

W tym czasie na niebie nad Katowicami krążyły śmigłowce wypatrujące terrorystycznego zagrożenia. Nad bezpieczeństwem miasta, w którym odbywa się szczyt klimatyczny ONZ czuwało 8 tys. policjantów. W tym saperzy i pirotechnicy policyjni oraz wojskowi.

Co zrobiono na wieść o niezbadanym bagażu? Oficjalny komunikat informuje: "Po sprawdzeniu przez patrol policji stwierdzono rzeczy osobiste. Opóźniono 1 pociąg pasażerski na 39 minut".

Czyżby po miesiącach ćwiczeń i straszenia zagrożeniem antyterrorystycznym nasze służby uznały, że wreszcie jesteśmy bezpieczni? Najwyraźniej. Decyzji o ewakuacji nie podjęto.

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.