Z jednej strony konkrety, z drugiej lejąca się woda. Wołosz przyznał się do manipulacji wyborcami, niewiedzy i do tego, że Bartyla podejmował dobre działania.

Debata telewizyjna pomiędzy Damianem Bartylą a Mariuszem Wołoszem. TVS, 31 października.

16 min. 30 sek. debaty.

Bartyla:
"Nie potrafi się pan przyznać, że jest pan kandydatem partii".

Wołosz:
"Nie wiem czego pan nie rozumie. Wyborcy to rozumieją. Mówię, że jestem osobą, która nie jest członkiem partii politycznej. Jestem oczywiście członkiem komitetu partyjnego".

Dopiero pod koniec debaty, dopiero pod koniec kampanii wyborczej, wreszcie Mariusz Wołosz został zmuszony do przyznania, że jest jednak kandydatem partyjnym. Mimo iż na swoich materiałach wyborczych manipulował wyborcami twierdząc, że jest "kandydatem bezpartyjnym". Jak wyjaśnił - bezpartyjność dla niego oznacza brak legitymacji danej partii. Ale przecież nie można być jednocześnie w jednej partii i w drugiej - w PO i w Nowoczesnej.

10 minuta, 14 sekunda debaty. Wołosz chwali Bartylę za to, jak rządzi miastem.

Wołosz:
"Nie zaprzeczam, że to co prezydent mówi, to są realne działania. Niestety nie są skuteczne. Do Bytomia dalej wjeżdżają setki ton odpadów".

To prawda. Jak Mariusz Wołosz doskonale wie, decyzje o przetwarzaniu w Bytomiu milionów ton odpadów, podejmował marszałek woj. śląskiego (o czym pisaliśmy wczoraj).

12 minuta, 33 sekunda debaty.

Bartyla do Wołosza:
"Pan jako wiceprezydent prawie dwa lata urzędował i nadzorował gospodarkę odpadową. W tym czasie zostało wydanych ponad 30 decyzji, zezwalających na przetwarzanie i składowanie odpadów. Proszę mi powiedzieć, co pan realnego zrobił, żeby przeciwdziałać temu przestępczemu procederowi?"

Wołosz:
"Niestety wykorzystuje pan dzisiaj pozycję urzędującego prezydenta, który ma dostęp do dokumentów, których ja nie mam".

O co chodzi? Nie zaprzeczył, że w podległym mu pionie podpisywano zezwolenia. Wołosz dodał również, że powoływano wówczas specjalne komisje i prowadzono kontrole, a także kierowano zawiadomienia. Nie wiadomo tylko, jakie?

Bartyla mówi o konkretach: detektywi, konkretne doniesienia do Prokuratury Krajowej, zatrudnienie oficera Centralnego Biura Śledczego Policji. A z drugiej strony ani jednego konkretu. Nic. A przecież Mariusz Wołosz i wspierający go ludzie ani razu nie wystąpili do magistratu o okazanie im dokumentów. Oskarżają bez sprawdzania czy jest podstawa.

Podczas debaty była mowa również o programach obu kandydatów. Mariusz Wołosz pokazał jedną kartkę, może dwie, zawierającą tzw. program dla Bytomia. Miał pretensje, że Bartyla podobnej kartki nie posiada.

Każdy może zobaczyć, jak obszerny jest program Mariusza Wołosza dla Bytomia, zatrzymując się przy 17 minucie i 45. sekundzie debaty. Program dla 150-tysięcznego miasta na pięć lat.

Już raz program tej ekipy był realizowany w Bytomiu. Co skończyło się buntem mieszkańców i odwołaniem ekipy Piotra Koja, Mariusza Wołosza, pozostałych wiceprezydentów oraz wszystkich radnych w referendum w 2012 r.

Cała debata do obejrzenia:

https://tvs.pl/informacje/czarny-pr-hejtowanie-i-smieci-burzliwa-debata-prezydencka-bytom-w-tvs-za-nami-wideo/

xxx