Czy za publiczne pieniądze zadłużonego szpitala - gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem - finansowana jest brudna kampania wyborcza? Ustalenia dziennikarskiego śledztwa.

Mariusz Wołosz jest od stycznia 2014 r. dyrektorem Szpitala Miejskiego nr 2 w Mysłowicach. Szpital ten ma dziś długi wynoszące miliony złotych. 

Straty szpitala za czasów, gdy Wołosz nim kierował (wynik za rok bieżący poznamy w przyszłym roku):

Za 2014 r. - 474 tys. zł.
Za 2015 r. - 382 tys. zł.
Za 2016 r. - 3 mln. zł.
Za 2017 r. - 3,5 mln. zł.

W ciągu 4 lat Mariusz Wołosz powiększył straty szpitala o ponad 7,3 mln. zł. Ten pan chce rządzić miastem.

Kierowany przez Wołosza szpital ma nie tylko długi. Ma również agencję public relation (PR) odpowiadającą za jego wizerunek. Jest to agencja Wnuk Consulting, należąca do Bartłomieja Wnuka.

B. Wnuk jest właścicielem domeny typowybytomianin.pl. Z kolei na Facebooku znajdziemy fanpage "Typowy Bytomianin". Na tym profilu prowadzona jest promocja Mariusza Wołosza, promocja strony "Bytom to nie hasiok", a także wylewane są fekalia na prezydenta Damiana Bartylę.

Zamieszczane tam posty mają zohydzić Bartylę, ośmieszyć go i upodlić. Pod postami są komentarze, zawierające często obrzydliwe treści - a mimo to administrator ich nie usuwa.

Jeden z komentarzy: "Jest szansa wyj...ć szympansa. A jak pójdzie gładko to i całe stadko".

Jeden z postów nosi tytuł: "Inwestujemy w hasioki". Tu przypisano prezydentowi Bartyli następującą wypowiedź: "Od 6 lat rozwijamy hasioki w naszym mieście, pozyskując na ten cel dofinansowania zewnętrzne".

W agencji Wnuk Consulting zatrudnionych jest kilka osób, w tym byli dziennikarze "Dziennika Zachodniego", piszący w nim o Bytomiu.

Jak agencja Wnuk Consulting dba o swoich klientów? Szpital ma profil na Facebooku. Tam w kilkudniowych odstępach czasu pojawiają się pojedyńcze posty, zazwyczaj udostępnienia cudzych informacji.

Między publikacjami zdarzają się długie odstępy. Pomiędzy 4 października a 16 października nie ukazał się ani jeden post. Podobnie między 19 września a 1 października. Tak samo między 4 września a 12 września.

W zakładce "Recenzje" pacjenci mogą wpisywać swoje uwagi. Dużo tam wpisów krytycznych. Jeden z nich dotyczy skargi, że po zabiegu dalej puchnie kolano i boli, a gdy pacjentka się skarżyła, jakiś lekarz - zatrudniany przecież przez M. Wołosza - stwierdził, że "to nie koncert życzeń".

Jaka była odpowiedź szpitala? Zero przeprosin czy wyrazów sympatii. Oto odpowiedź:

"Dziękujemy za tę opinię. Każda krytyczna uwaga jest dla nas ważna. Jeżeli kolano dalej boli to radzimy ponownie zgłosić się do lekarza".

Pozostaje tylko cieszyć się, że odpowiedź nie brzmiała następująco:

"Z satysfakcją pragniemy zauważyć, że z drugim kolanem nie ma pani problemów".

Zarówno strona internetowa szpitala, jak i strona Związku robią wrażenie wykonanych niskim kosztem i wyglądają archaicznie. Strona Związku zawiera tylko podstawowe treści. Strona szpitala zawiera ich więcej, ale nie znaleźliśmy tam żadnej informacji o osobie odpowiedzialnej za kontakty z mediami.

Tuż po godz. 15.00 zadzwoniliśmy do szpitala. W sekretariacie nikt już nie odbierał. Pani na centrali wyjaśniła, że w sekretariacie nikogo już nie ma.

Na pytanie o osobę odpowiedzialną za kontakty z mediami odpowiedziała, że ma wyraźne zalecenie, by dziennikarzy odsyłać do sekretarki dyrektora Wołosza lub do jego zastępcy od spraw medycznych. Wyraźnie stwierdziła, że nic nie wie o żadnym rzeczniku prasowym ani agencji PR.

Do Mariusza Wołosza skierowaliśmy pytanie, czy za promocję swojej osoby płaci agencji PR na podstawie odrębnej umowy niż umowy ze szpitalem i Związkiem. Po wielu próbach wreszcie uzyskaliśmy jego odpowiedź:

"Potwierdzam, że pan Bartłomiej Wnuk nie ma ze mną umowy na prowadzenie kampanii wyborczej. Firma Wnuk Consulting działa na zlecenie Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Platforma.Nowoczesna Koalicja Obywatelska".
Cała wypowiedź w linku:
https://zapleczetematow.blogspot.com/2018/10/1.html 

Również Wnuk nadesłał nam swoje oświadczenie. Potwierdził, iż działa na zlecenie Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Platforma.Nowoczesna Koalicja Obywatelska.
Wypowiedź w linku (pominięte fragmenty, które nie odnoszą się do tematu):
https://zapleczetematow.blogspot.com/2018/10/2.html 

W tej samej wypowiedzi Wnuk zaznaczył, że nie jest administratorem, ani właścicielem facebookowego "Typowego Bytomianina".

Udało nam się porozmawiać z B. Wnukiem. Pytaliśmy o to, dlaczego na "Typowym Bytomianinie" jeszcze niedawno można było zobaczyć jego imię i nazwisko, a także e-mail tożsamy z należącą do niego domeną, a teraz ich nie ma. Wnuk zapewniał, że nie ma nic wspólnego z "Typowym Bytomianinem" na Facebooku. Nie wie, dlaczego pojawiały się tam jego dane.
Cała rozmowa w linku:
https://zapleczetematow.blogspot.com/2018/10/3.html 

A jednak Wnuk miał coś wspólnego z "Typowym Bytomianinem". Sebastian Kozielski, do którego należał pierwotnie ten fanpage stwierdził, że sprzedał go właśnie Wnukowi. Zdobyliśmy oświadczenie Kozielskiego. Poinformowaliśmy o tym Wnuka:

"W tej sytuacji trudno dać wiarę Pana oświadczeniu, że nie ma Pan nic wspólnego z "Typowym Bytomianinem" na Facebooku. Jeśli Pan Kozielski skłamał, proszę go pozwać".

Tym razem Wnuk przyznał, że faktycznie odkupił stronę "Typowy Bytomianin" od Kozielskiego, "ale niemal natychmiast odsprzedałem ją dalej".

Zadaliśmy mu kilka innych pytań. Pytania do Wnuka i jego odpowiedzi w linku:
https://zapleczetematow.blogspot.com/2018/10/4.html 

W tej sytuacji należało zapytać Mariusza Wołosza o to całe szambo wylewające się z postów i komentarzy na stronie "Typowy Bytomianin", gdy mowa o Damianie Bartyli, a także o pozytywny przekaz, gdy posty dotyczą M. Wołosza. Uczyniliśmy to:

"Czy w takim razie mógłby Pan odpowiedzieć, dlaczego akceptuje Pan taką formę kampanii wyborczej, jaka prowadzona jest na "Typowym Bytomianinie"?"

Pan Wołosz odesłał następującą odpowiedź:

"Odpowiadam wyłącznie za posty i komentarze, które są publikowane na mojej stronie i profilu prywatnym w serwisie Facebook, to jest odpowiednio "Mariusz Wołosz - kandydat na prezydenta Bytomia" (https://www.facebook.com/wolosz.bytom/) i "Mariusz Wołosz" (https://www.facebook.com/mariusz.wolosz.bytom)".

Następne nasze pismo do Mariusza Wołosza:

"Ponosi Pan odpowiedzialność za całokształt kampanii wyborczej na Pana rzecz. Inaczej nie prosiłbym Pana o ocenę tych treści na "Typowym Bytomianinie" na Facebooku. Wyjaśnienia Pana Wnuka, że nic wspólnego nie ma z "Typowym Bytomianinem" stoją w sprzeczności z faktami - wspomniałem o nich w odpowiedzi przesłanej Panu Wnukowi.

Ponawiam prośbę o odpowiedź, dlaczego Pan akceptuje treści ukazujące się na "Typowym Bytomianinie"?"

M. Wołosz bardzo krótko:

"Wyraziłem się jasno na ten temat. Nie mam nic do dodania".

Czy w takim razie można uznać, że Mariusz Wołosz akceptuje ten obrzydliwy hejt, mowę nienawiści, inwektywy i pomówienia, a także treści sprzeczne z prawem, które wylewają się z "Typowego Bytomianina"? Odpowiedź pozostawmy czytelnikom.

Po raz kolejny pan Wnuk rozminął się z prawdą w kwestii "niemal natychmiastowej odsprzedaży "Typowego Bytomianina". Na dowód, że nie jest właścicielem tej strony na Facebooku, przysłał nam kopie umów - zakupu tej strony i odsprzedaży. Wedle umów zakup nastąpił 30 września 2016 r. Sprzedaż nastąpiła 8 maja 2017 r.

"Niemal natychmiast" to w tym przypadku ponad 7 miesięcy. Tylko jaka była to sprzedaż?

Z kolejnych ustaleń wynika, że B. Wnuk jeszcze kilka dni temu mógł mieć kontrolę nad "Typowym Bytomianinem". S. Kozielski upoważnił nas do zadania Wnukowi pytania o korespondencję przesłaną przez Wnuka do Kozielskiego kilka dni temu poprzez Messenger. Napisaliśmy do Wnuka:

"Pan Kozielski upoważnił mnie do zadania Panu pytania czy kontaktował się Pan z nim niedawno w sprawie facebookowej strony "Typowy Bytomianin". Na Messengerze skontaktował Pan się z nim i zadał następujące pytanie:

"Dobry wieczór, nasz wspólny znajomy - Mariusz ośmielił mnie, żebym zagaił do Pana w sprawie pomysłu na rozwój "Typowego Bytomianina". Jeśli znajdzie Pan chwilę, to proponuję, żebyśmy się spotkali. Co Pan na to?"

Czy zechciałby Pan to wyjaśnić i poinformować, o jakiego Mariusza chodzi?"

Oto jak brzmiało wyjaśnienie w tej, tak ważnej sprawie: "Myślę, że wyjaśniłem Panu wszelkie wątpliwości. Na tym kończę naszą rozmowę".

Niedomówienia, półprawdy, wreszcie nieprawdy, a na końcu milczenie.

Samo to, że Mariusz Wołosz płaci publicznymi pieniędzmi agencji, która promuje jego wizerunek w kampanii wyborczej, jest co najmniej nieetyczne.

Znacznie poważniejsze jednak jest to, czy brudna kampania hejtu i nienawiści prowadzona jest na zlecenie Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej. Nie będziemy tego rozstrzygać. O naszych ustaleniach informujemy Grzegorza Schetynę (lidera PO) oraz Katarzynę Lubnauer (liderkę Nowoczesnej). A także Krajowe Biuro Wyborcze i Państwową Komisję Wyborczą.

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.