Walka o władzę wcale nie została rozstrzygnięta. Zaangażowano wielkie pieniądze, zaoferowano królewskie posady.

W sejmiku śląskim już teraz PiS ma większość. Ogłoszono, że partia ta zdobyła 22 mandaty. Platforma i Nowoczesna (Koalicja Obywatelska) 20 mandatów, SLD 2 mandaty, a PSL 1.

Wkrótce to się zmieni. Być może mylimy się, ale podobno decyzje są już podjęte i do PiS przechodzą radni K. i S., obecnie reprezentujący KO.

Jeśli tak się stanie, PiS będzie mógł samodzielnie rządzić woj. śląskim, nie tylko na szczeblu wojewódzkim (o czym za chwilę). I nie tylko na Śląsku, gdyż podobna sytuacja za moment prawdopodobnie nastąpi w woj. mazowieckim. Z kolei w woj. dolnośląskim PiS zawrze porozumienie z radnymi bezpartyjnymi, których jest tam wielu. I, mówiąc kolokwialnie, w sejmikach będzie posprzątane.

Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiada, że partia ta nie pójdzie na współpracę z PiS. Być może nawet tak będzie - w Warszawie. Jednocześnie w regionach PiS oferuje ludowcom królewskie stanowiska.

      *** W sejmiku ***

Nikt tego oficjalnie nie potwierdzi, ale za koalicję w sejmiku śląskim i za jeden tylko mandat PiS miał zaoferować naszym ludowcom stanowisko prezesa spółki Tauron, kierownicze stanowiska w Górnośląskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska.

Jeśli podobne skarby oferuje się ludowcom w innych regionach kraju, to bardzo prawdopodobny będzie rozłam w PSL, o ile centralne kierownictwo stronnictwa trwać będzie przy swoim postanowieniu.

Skoro PSL miano zaoferować aż tyle za tylko jeden mandat, to co zaoferowano SLD? Przed wyborami Jarosław Kaczyński ogłosił, że w sejmikach, gminach i powiatach możliwe są wszelkie koalicje, nawet te, które byłyby niemożliwe w parlamencie (np. z ludźmi lewicy).

Już ukazało się kilka artykułów, w których pojawiła się informacja, iż śląskiemu SLD zaoferował PiS stanowisko marszałka. SLD zarzeka się, że propozycji nie przyjmie i że byłby to dla niego pocałunek śmierci.

     *** W miastach ***

W miastach przedziwna sytuacja. W Rudzie Śląskiej z bezpartyjną prezydent wspólnie walczą PiS i PO. Z kolei przeciwko kandydatowi na prezydenta Dąbrowy Górniczej Marcinowi Bazylakowi (obecnemu wiceprezydentowi z SLD) PiS wystawił swojego obecnego posła. Pan poseł pojawił się na pikniku zorganizowanym i sfinansowanym przez Tauron.

W Bytomiu i w Mysłowicach przeciwko miejscowym kandydatom Damianowi Bartyli i Dariuszowi Wójtowiczowi stanęli politycy KO. W Bytomiu były wiceprezydent miasta (odwołany w referendum w 2012 r.). Jak pisaliśmy w jednym z tekstów, "twarz PO" w tym mieście.

     *** W Mysłowicach ***

Ciekawie jest w Mysłowicach. Tam z kolei z Dariuszem Wójtowiczem wojuje poseł Platformy, który kiedyś był urzędnikiem prezydenta Lasoka, następnie został urzędnikiem marszałka Saługi, a wreszcie dostał się do Sejmu. Z kolei Wójtowicz, który nie ukrywa swych lewicowych poglądów, już dawno rozstał się z SLD - od dawna jest radnym bezpartyjnym.

O jego konkurencie można dodać również, że przez lata pracy najpierw w samorządzie miejskim, następnie w wojewódzkim, był kimś w rodzaju asystenta. W Mysłowicach pełnił funkcję dyrektora gabinetu prezydenta i odpowiadał m.in. za młodzieżową radę miasta.

U marszałka był najpierw dyrektorem gabinetu marszałka. W kampanii wyborczej do Sejmu ogłosił, że rezygnuje z tego stanowiska, ale nie ogłosił, że przeniesiono go na stanowisko doradcy marszałka. Teraz, gdy PO przeżywa kłopoty, wraca z Warszawy i chce być prezydentem Mysłowic.

     *** W Bytomiu ***

Z kolei kandydat PO i Nowoczesnej w Bytomiu, od kilku lat pracuje w Mysłowicach. Jest tam dyrektorem szpitala (o tym napiszemy osobno), zadłużonego na miliony złotych.

Gdy upadł PRL, w Polsce wprowadzono ustrój samorządowy. Wielkim osiągnięciem kilkudziesięciu lat III RP jest to, że miastami mogą rządzić nie tylko partie polityczne, lecz również kandydaci obywatelskich komitetów. Jednocześnie partie, w ciągu tych kilkudziesięciu lat III RP udowodniły, że miasta traktują jak łup partyjny.

     *** Z Warszawy ***

Nie łudźmy się, że danym miastem rządzi prezydent danej partii - gdy ta ma wpływy przez europarlamentarzystów, senatorów i posłów. Gdzie zapadają kluczowe decyzje - wiadomo.

Tu można przytoczyć przykład miasta stołecznego Warszawy. Jej prezydentami od 2010 r. po kolei byli: Lech Kaczyński (PiS), Kazimierz Marcinkiewicz (PiS), Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO). Władali nią tyle lat i nie potrafili dokończyć budowy metra.

     *** Symbol lekceważenia i niemocy ***

Symbolem lekceważenia Śląska i niemocy polityków PO czy PiS z naszego regionu jest Stadion Śląski.

Dzięki decyzjom partyjnym na słynnym na całym świecie "Kotle Czarownic", czyli Stadionie Śląskim, nie odbył się ani jeden mecz podczas Euro 2012. Mecze odbywały się m.in. w Gdańsku Donalda Tuska czy Wrocławiu Grzegorza Schetyny. Dzięki tym decyzjom mieszkańcy Śląska dostali w przysłowiowy "pysk".

Natomiast dzięki decyzjom kadrowym polityków z Sejmiku Śląskiego i Urzędu Marszałkowskiego, unieważniono przetarg na budowę zadaszenia stadionu według tańszego projektu katowickiej firmy (mamy dokumentację), wybierając projekt firmy z Niemiec i wykonawcę tandetnych kotw z Hiszpanii. Jak się to skończyło, wiemy.

***
Wchodź bezpośrednio na naszą www. Niczego nie przeoczysz. Facebookowiczów zapraszamy do wchodzenia bezpośrednio na fanpage i do utworzonej przez nas grupy https://www.facebook.com/groups/GrupaKatowiceDzis - jej członkom wyświetlają się wszystkie nasze facebookowe posty. Jeśli uznasz, że warto, udostępnij tę publikację innym. Dziękujemy.

Fot. Wikimedia.

Ogłoszenie - kliknij w zdjęcie