Posłanka urodzona na Śląsku ostrzega przed ekstremizmem islamskim. „Nie wolno być naiwnym”

Posłanka urodzona na Śląsku ostrzega przed ekstremizmem islamskim. „Nie wolno być naiwnym”

2 sierpnia 2026 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Przez 25 lat pracowała w niemieckiej administracji społecznej, między innymi z uchodźcami. Dziś jest posłanką CDU w parlamencie jednego z krajów związkowych Niemiec. W rozmowie z „Katowice Dziś” opowiada o swoich doświadczeniach i ostrzega przed lekceważeniem radykalnego islamizmu. Jej wypowiedź ma związek z kontrowersjami dotyczącymi powiększenia ośrodka muzułmańskiego w Katowicach.

Urodziła się na Śląsku. Od 2023 roku zasiada w landtagu, czyli parlamencie jednego z niemieckich regionów.Jest polityczką CDU i zajmuje się między innymi sprawami kobiet oraz równouprawnienia. Wcześniej przez wiele lat pracowała w niemieckiej administracji społecznej i instytucjach zajmujących się uchodźcami. Na jej prośbę nie publikujemy jej imienia i nazwiska.

Rozmawialiśmy z nią w związku z dyskusją wywołaną planami powiększenia zaplecza katowickiej społeczności muzułmańskiej. W Katowicach od lat działa Centrum Kultury Islamu, natomiast ostatnio kontrowersje wzbudziły informacje dotyczące przygotowywania kolejnego miejsca przy ulicy 1 Maja.

Posłanka podkreśla, że nie należy utożsamiać muzułmanów z islamistami. Jak mówi, ma wśród muzułmanów przyjaciół, a podczas wieloletniej pracy poznała bardzo różne osoby przyjeżdżające do Niemiec.

Jednocześnie ostrzega, że szacunek dla wolności religijnej nie powinien oznaczać ignorowania ekstremizmu.

Posłanka: muzułmanin nie oznacza islamisty

– Mam przyjaciół, którzy są muzułmanami. Nie wolno mówić o wszystkich w taki sam sposób. To tak, jakby ktoś kiedyś powiedział, że każdy Polak jest komunistą. To nieprawda – podkreśla niemiecka posłanka.

Jej zdaniem trzeba jednak jasno odróżnić religię i zwykłych wiernych od zwolenników politycznego ekstremizmu, który odrzuca demokrację, równouprawnienie kobiet oraz prawa osób o odmiennej religii, orientacji seksualnej lub sposobie życia.

– Jeżeli chodzi o radykalnych islamistów, uważam ich za bardzo groźnych – mówi posłanka.

Zaznacza, że jej oceny wynikają nie tylko z działalności politycznej, lecz także z 25 lat pracy w instytucjach zajmujących się pomocą społeczną i uchodźcami.

Przez wiele lat pracowała z uchodźcami w Niemczech

Nasza rozmówczyni opowiada, że w pracy spotykała osoby, które rzeczywiście uciekały przed wojną, represjami politycznymi i religijnymi oraz przemocą.

Szczególnie mocno w jej pamięci odcisnęli się uchodźcy z Iranu, którzy docierali do Niemiec skrajnie wyczerpani. Wspomina kobiety uciekające przed prześladowaniami oraz ofiary przemocy.

– Widziałam bardzo dużo. Byli ludzie, którzy przychodzili kompletnie wyczerpani, bez butów. Takim osobom należy pomagać – mówi.

Podkreśla jednak, że miała również do czynienia z agresją. Jak relacjonuje, niektórzy mężczyźni reagowali groźbami, gdy dowiadywali się, że nie otrzymają oczekiwanego statusu albo że będą musieli zamieszkać w innym mieście niż chcą.

Przeżyła też jeden bardzo groźny incydent. Kobieta próbowała wyrwać broń policjantowi podczas interwencji w urzędzie.

Opisując te sytuacje, posłanka zastrzega, że nie mogą one służyć do oceniania wszystkich uchodźców lub wszystkich wyznawców islamu. Jej zdaniem pokazują jednak, że instytucje państwa muszą zachować daleko idącą ostrożność.

Zamach podczas Parady Równości w Berlinie

Bezpośrednim kontekstem rozmowy był zamach związany z Paradą Równości w Berlinie. Samochód wjechał w ludzi znajdujących się w pobliżu trasy imprezy. Jedna osoba zginęła, a wiele zostało rannych. Śmiertelną ofiarą zamachowca jest 65-letnia Polka, która ze swoim dzieckiem przyjechała do Berlina specjalnie na Paradę Równości. Jej dziecko zostało ranne. 

Niemieckie władze uznały atak za czyn motywowany ekstremizmem islamskim. Sprawcą był 21-letni Abdul Ballout, wcześniej znany służbom. Uciekł z miejsca zamachu, lecz wkrótce został namierzony. Nie żyje.

Nasza rozmówczyni brała udział w paradzie. Jechała na jednej z platform, ale opuściła imprezę przed atakiem.

– Była tam bardzo przyjazna atmosfera. Ludzie tańczyli, jechali na platformach, szli ulicami Berlina – wspomina.

Jak mówi, widziała znaczną liczbę policjantów oraz pracowników ochrony. Przy platformie, na której się znajdowała, funkcjonariusze szli z przodu, z tyłu i po obu stronach.

– Widziałam bardzo dużo policji. Dlatego sama nie rozumiem, jak mimo takich zabezpieczeń mogło dojść do zamachu. To powinno zostać dokładnie wyjaśnione – podkreśla.

Nie przesądza, czy zawiodły konkretne służby. Zaznacza, że sama widziała jedynie część trasy i opuściła paradę przed końcem.

Wcześniej uniknęła zamachu na jarmarku w Berlinie

Atak na Paradę Równości przypomniał jej zamach na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie z 19 grudnia 2016 roku.

Tego dnia planowała pojechać na jarmark. Była jednak zmęczona i ostatecznie zrezygnowała z podróży do Berlina.

Niedługo później zadzwoniła do niej krewna, pytając, czy jest bezpieczna.

– Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie. Pomyślałam wtedy, że po raz kolejny miałam ogromne szczęście – opowiada.

W zamachu z 2016 roku ciężarówka wjechała w ludzi odwiedzających jarmark. Wtedy zginęło 12 osób. Przypomnijmy, że zamachowiec usiłował użyć ciężarówki polskiego kierowcy Łukasza Urbana, który zginął.

„Nie wolno być naiwnym”

Najważniejsze spostrzeżenie posłanki z Niemiec dotyczy – jak sama mówi – naiwności zachodnich społeczeństw.

Posłanka uważa, że wolność religijna musi być chroniona, ale działalność miejsc kultu oraz organizacji religijnych nie może znajdować się poza zainteresowaniem państwa. Szczególnie wtedy, gdy pojawiają się sygnały o nawoływaniu do przemocy, gdy ograniczane są prawa kobiet, gdy zmusza sie je do zawierania małżeństw wbrew ich woli albo indoktrynuje młodzież.

– Nie wolno być naiwnym. Kontrola nie oznacza występowania przeciwko muzułmanom. Chodzi o reagowanie na ekstremizm – zaznacza.

Islamizm jest niebezpieczny dla demokracji i dla kultury Zachodu. Jej zdaniem mówienie o islamiźmie nie może utożsamiane z niechęcią wobec ludzi ze względu na ich pochodzenie lub religię. To dwie zupełnie odrębne kwestie.

– Nie można pozwolić sobie wmówić, że każda kontrola albo każde pytanie jest zachowaniem rasistowskim. Państwo ma obowiązek chronić wszystkich obywateli – mówi.

Prawa kobiet i radykalny islam

Jako polityk zajmująca się równouprawnieniem, nasza rozmówczyni szczególną uwagę zwraca na sytuację kobiet. Wskazuje na przymusowe małżeństwa, społeczną izolację części migrantek oraz sprowadzanie do Niemiec młodych kobiet, które następnie stają się całkowicie zależne od mężów i ich rodzin.

Jej zdaniem w debacie publicznej zbyt często unika się tych problemów w obawie przed oskarżeniami o uprzedzenia.

– Radykalny islam nie ma nic wspólnego z równouprawnieniem kobiet. Jeżeli bronimy praw kobiet, musimy być konsekwentni – podkreśla posłanka.

Zwraca również uwagę na protesty Iranek przeciwko religijnemu reżimowi. Jej zdaniem ich głos powinien być przez nas pamiętany. To szczególnie ważne również w europejskiej debacie o prawach człowieka.

Integracja nie może być pozorna

Niemiecka posłanka uważa, że Polska powinna wyciągnąć wnioski z doświadczeń Niemiec, Francji, Belgii i Wielkiej Brytanii.

Nie postuluje zamknięcia granic przed wszystkimi uchodźcami ani zakazu praktykowania islamu. Domaga się natomiast dokładnego sprawdzania osób ubiegających się o ochronę, egzekwowania prawa oraz wymagania integracji.

– Ludzie, którzy przyjeżdżają do Polski, powinni przestrzegać polskiego prawa, integrować się i zaakceptować kraj, w którym chcą żyć. Tylko wtedy człowiek staje się częścią społeczeństwa, a nie tworzy osobnego świata dla siebie – mówi.

Jej zdaniem jednym z błędów popełnionych w Niemczech było dopuszczenie do powstawania zamkniętych społeczności, w którychdominowały normy wyniesione z kraju pochodzenia. Były silniejsze niż zasady obowiązujące w Niemczech.

Co jej doświadczenia oznaczają dla Katowic?

W Katowicach muzułmanie mieszkają i modlą się od wielu lat. Samo funkcjonowanie wspólnoty religijnej nie jest dowodem na istnienie radykalizmu.

Posłanka, z którą rozmawialiśmy uważa jednak, że przy tworzeniu lub powiększaniu każdego ośrodka religijnego potrzebne są przejrzystość i dialog. Jej zdaniem instytucje państwa powinny interesować się również tym, kto finansuje dane miejsce, kto prowadzi nauczanie religii oraz czy przekazywane tam treści są zgodne z prawem i zasadami demokratycznego państwa.

– Nie jest tak, że każdy muzułmanin stanowi zagrożenie. Ekstremizmu jednak nie wolno lekceważyć. Kontrola i ostrożność nie są wymierzone w religię. Są obowiązkiem państwa – podsumowuje.

 

Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.

 

Najczęstsze pytania o wypowiedź posłanki z Niemiec i ośrodek muzułmański w Katowicach

Czy posłanka z Niemiec sprzeciwia się islamowi?

Nie. Podkreśla, że zna muzułmanów i ma wśród nich przyjaciół. Rozróżnia islam jako religię od radykalnego islamizmu, który uważa za zagrożenie.

Dlaczego wypowiada się w sprawie Katowic?

Urodziła sięna Śląsku, zna Śląsk, a jej wieloletnie doświadczenie zawodowe dotyczy migracji, uchodźców, integracji i polityki społecznej. Rozmowa została przeprowadzona w związku z kontrowersjami dotyczącymi powiększenia zaplecza muzułmańskiej wspólnoty w Katowicach.

Czy posłanka była świadkiem zamachu w Berlinie?

Uczestniczyła w Paradzie Równości, ale opuściła ją przed zamachem. Widziała wcześniejsze zabezpieczenia imprezy i obecność wielu policjantów.

Czego domaga się posłanka z Niemiec?

Postuluje egzekwowanie prawa, kontrolowanie środowisk ekstremistycznych, przejrzystość finansowania organizacji religijnych oraz wymaganie rzeczywistej integracji od osób osiedlających się w Europie.