Kryzys po przeniesieniu onkologii dziecięcej z Katowic do Zabrza. Eksperci apelują o pilne działania
10 lipca 2026Kryzys w śląskiej onkologii dziecięcej trwa. Szpital w Zabrzu przyznał, że nie ma obecnie lekarza z doświadczeniem w koordynowaniu leczenia neuroonkologicznego dzieci. Polskie Towarzystwo Onkologii i Hematologii Dziecięcej zaapelowało o pilne działania naprawcze. List w imieniu zarządu Towarzystwa oraz środowiska medycznego podpisał jego przewodniczący, prof. Wojciech Młynarski. Publikujemy oświadczenie lekarzy, którzy odeszli.
Po przeniesieniu onkologii dziecięcej z Katowic do Zabrza nie udało się zapewnić pełnej kontynuacji leczenia wszystkich małych pacjentów. Największy problem dotyczy dzieci z guzami mózgu i innymi nowotworami układu nerwowego.
Sześcioosobowy zespół lekarzy pracujących wcześniej w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach nie podjął pracy w nowym centrum. Lekarze przekonują, że od dawna ostrzegali przed możliwymi skutkami przeniesienia oddziału. Dyrekcja szpitala w Zabrzu odpowiada, że była przygotowana do rozpoczęcia działalności, a obecne problemy są skutkiem odejścia całego zespołu.
Najważniejsza informacja pochodzi jednak od samego zabrzańskiego szpitala. 6 lipca placówka oficjalnie przyznała, że nie ma obecnie specjalisty mogącego w pełni koordynować leczenie neuroonkologiczne dzieci.
Onkologia dziecięca została przeniesiona z Katowic do Zabrza
Śląskie Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu rozpoczęło działalność 1 lipca 2026 roku. Powstało z połączenia oddziałów działających wcześniej w Zabrzu oraz w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
W Katowicach leczono między innymi dzieci z guzami mózgu oraz innymi guzami litymi, czyli nowotworami rozwijającymi się w narządach i tkankach. Zabrzański ośrodek zajmował się wcześniej między innymi dziećmi chorymi na białaczki.
Połączenie miało doprowadzić do stworzenia jednego dużego centrum, w którym mali pacjenci otrzymywaliby kompleksową pomoc. Zapowiadano również wspólny zespół lekarzy i pielęgniarek z obu szpitali.
Tak się jednak nie stało. Lekarze pracujący wcześniej na Oddziale Onkologii, Hematologii i Chemioterapii GCZD nie rozpoczęli pracy w nowym centrum. Cały sześcioosobowy zespół rozwiązał umowy idąc w okresie wypowiedzenia na zwolnienia.
Od tego momentu pomiędzy lekarzami a dyrekcją SPSK nr 1 w Zabrzu trwa spór dotyczący powodów odejścia, warunków pracy oraz przygotowania nowego centrum do leczenia dzieci z guzami mózgu i guzami litymi.
W Zabrzu brakuje lekarza koordynującego leczenie neuroonkologiczne dzieci
W Zabrzu nie ma obecnie lekarza z doświadczeniem w koordynowaniu leczenia neuroonkologicznego dzieci. Informację tę przekazał sam szpital w komunikacie skierowanym 6 lipca do rodziców.
Neuroonkologia dziecięca zajmuje się leczeniem nowotworów mózgu, rdzenia kręgowego i pozostałych części układu nerwowego. Prowadzenie takich pacjentów wymaga nie tylko wiedzy onkologicznej. Konieczna jest również ścisła współpraca z neurochirurgami, radiologami, anestezjologami, lekarzami intensywnej terapii oraz innymi specjalistami dziecięcymi.
Szpital w Zabrzu przyznał, że do czasu pozyskania odpowiednich lekarzy nie może przejąć pełnej koordynacji tego zakresu leczenia.
Placówka zapewnia jednocześnie, że zaplanowane badania oraz należna chemioterapia będą nadal wykonywane. Sytuacja każdego dziecka ma być oceniana indywidualnie.
Jeżeli zabrzański ośrodek nie będzie w stanie zapewnić dalszego prowadzenia terapii, w dokumentacji dziecka ma zostać wskazany inny szpital dysponujący odpowiednim zespołem i zapleczem.
Dla części rodzin może to oznaczać konieczność leczenia dzieci w Krakowie, Warszawie lub jeszcze innym mieście poza województwem śląskim.
Lekarze z Katowic chcą przywrócenia oddziału w GCZD
Sześcioro lekarzy pracujących wcześniej w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka opublikowało wspólne oświadczenie. Odrzucili w nim twierdzenia, że ich decyzja o odejściu była nagła i niemożliwa do przewidzenia.
Jak przekonują, zastrzeżenia dotyczące przeniesienia oddziału, bezpieczeństwa dzieci i organizacji pracy zgłaszali od ponad półtora roku. Pisemne uwagi dotyczące całej koncepcji mieli przedstawić już w czerwcu 2025 roku.
O ustalenie warunków dalszej pracy wystąpili również 23 kwietnia 2026 roku, a więc ponad dwa miesiące przed przeniesieniem oddziału.
„To nie lekarze opuścili pacjentów. To pacjenci zostali przeniesieni do nowego ośrodka mimo naszych wielokrotnie zgłaszanych zastrzeżeń” – napisali.
Lekarze nie zgadzają się na obarczanie ich odpowiedzialnością za obecny kryzys. Podkreślają, że najważniejszym powodem ich decyzji były obawy o bezpieczeństwo dzieci, a nie spór dotyczący spraw administracyjnych czy finansowych.
Ich zdaniem oddział onkologii dziecięcej powinien zostać przywrócony w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
Dlaczego lekarze wskazują na zaplecze GCZD w Katowicach?
Lekarze z dawnego katowickiego oddziału podkreślają, że dzieci z guzami mózgu i innymi guzami litymi często potrzebują natychmiastowej pomocy specjalistów z innych dziedzin (ich oświadczenie pod artykułem).
W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka na miejscu pracują między innymi neurochirurdzy dziecięcy, kardiolodzy, laryngolodzy oraz lekarze intensywnej terapii znający problemy małych pacjentów onkologicznych.
Była ordynator katowickiego oddziału dr Agnieszka Mizia-Malarz wskazuje, że zdarzały się przypadki, w których o życiu dziecka decydowały minuty.
Jako przykład podała problemy z zastawką komorowo-otrzewnową. Taka zastawka służy do odprowadzania nadmiaru płynu mózgowo-rdzeniowego z mózgu. Jej uszkodzenie może doprowadzić do stanu bezpośrednio zagrażającego życiu i wymagać pilnej operacji neurochirurgicznej.
Dzieci z nowotworami mogą również potrzebować natychmiastowej pomocy w przypadku krwawienia wewnątrzczaszkowego, obrzęku mózgu, napadu padaczkowego, poważnego krwawienia z nosa lub niewydolności serca.
W Katowicach potrzebni specjaliści byli dostępni w tym samym szpitalu. Po przeniesieniu oddziału część konsultacji i zabiegów nadal musi odbywać się w GCZD, oddalonym od zabrzańskiego centrum o około 25 kilometrów.
Lekarze zwracają uwagę, że transport ciężko chorego dziecka również może wiązać się z ryzykiem.
Polskie Towarzystwo Onkologii i Hematologii Dziecięcej: sytuacja jest kryzysowa
Do sprawy oficjalnie odniósł się Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej. Skierował list otwarty do władz Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz dyrekcji szpitali klinicznych w Katowicach i Zabrzu.
Towarzystwo podkreśliło, że samo tworzenie dużych, wyspecjalizowanych ośrodków jest zgodne z kierunkiem rozwoju polskiej onkologii dziecięcej.
Łączenie oddziałów nie powinno jednak odbywać się w sposób, który wywołuje niepokój pacjentów i ich rodzin. Tymczasem obecna sytuacja – zdaniem ekspertów – powoduje uzasadnioną niepewność, obniża poczucie bezpieczeństwa i wywołuje duże emocje społeczne.
Zarząd Towarzystwa jednoznacznie stwierdził, że sytuację na Śląsku należy traktować jako kryzysową. Wezwał władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz dyrekcje szpitali do podjęcia pilnych działań naprawczych.
PTOHD zadeklarowało również pomoc merytoryczną w wypracowaniu rozwiązania, które zapewni dzieciom najlepszą możliwą opiekę i przywróci rodzicom poczucie bezpieczeństwa.
Kto podpisał list Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej?
Pod listem otwartym widnieje podpis prof. dr. hab. med. Wojciecha Młynarskiego, przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej.
Profesor Wojciech Młynarski podpisał dokument w imieniu Zarządu PTOHD oraz całego środowiska medycznego.
Jest to istotne, ponieważ nie chodzi o prywatną opinię pojedynczego lekarza ani głos jednej ze stron sporu. Dokument został przedstawiony jako oficjalne stanowisko zarządu organizacji skupiającej polskich hematologów i onkologów dziecięcych.
To właśnie zarząd Towarzystwa uznał, że kryzys wymaga pilnych działań ze strony osób odpowiedzialnych za szpitale oraz Śląski Uniwersytet Medyczny.
Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego kieruje także zabrzańską kliniką
Sytuacja jest szczególna również dlatego, że prof. Tomasz Szczepański pełni jednocześnie funkcję rektora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i kieruje zabrzańską kliniką onkologii dziecięcej.
Śląski Uniwersytet Medyczny prowadzi zarówno Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, jak i szpital kliniczny nr 1 w Zabrzu. To właśnie do władz uczelni oraz dyrekcji obu placówek został skierowany apel o pilne rozwiązanie kryzysu.
Prof. Tomasz Szczepański również określił sytuację jako kryzysową. Jednocześnie zapewniał, że bezpieczeństwo pacjentów nie jest zagrożone.
Szpital w Zabrzu: byliśmy przygotowani do rozpoczęcia działalności
Dyrekcja SPSK nr 1 w Zabrzu nie zgadza się z oceną byłych lekarzy GCZD. Zapewnia, że centrum zostało przygotowane do przyjęcia pacjentów pod względem organizacyjnym, lokalowym, sprzętowym, diagnostycznym i proceduralnym.
Według dyrektora Dariusza Budzińskiego trudności pojawiły się po jednoczesnym rozwiązaniu umów przez cały sześcioosobowy zespół z Katowic.
Dyrektor wskazywał również, że lekarze poinformowali o niezdolności do pracy obejmującej cały okres pomiędzy złożeniem wypowiedzeń a zakończeniem zatrudnienia. Jego zdaniem znacząco utrudniło to płynne przejęcie opieki nad dziećmi.
Szpital twierdzi, że miał przygotowany plan awaryjny na wypadek odejścia lekarzy, ale plan ten nie zakładał jednoczesnej nieobecności całego zespołu.
W zabrzańskim centrum ma obecnie pracować dziewięciu lekarzy specjalistów oraz dziewięciu rezydentów. Organizacja pracy i dyżurów została dostosowana do liczby hospitalizowanych dzieci oraz ich stanu.
Szpital zapewnia, że pacjenci nie zostaną bez opieki.
Lekarze odpowiadają na zarzuty dotyczące wynagrodzeń
Dyrekcja zabrzańskiego szpitala wskazywała również na różnice dotyczące wynagrodzeń i zasad ewidencjonowania czasu pracy.
Lekarze odpowiadają, że nie domagali się podwyżek. Chcieli utrzymania dotychczasowych wynagrodzeń oraz gwarancji dalszego zatrudnienia po przejściu do nowego pracodawcy.
Podkreślają również, że kwestie finansowe nie były głównym powodem odejścia. Najważniejsze miały być zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa pacjentów oraz braku odpowiedniego zaplecza dla dzieci z guzami mózgu i guzami litymi.
Lekarze sprzeciwiają się sprowadzaniu całego problemu do sporu o pieniądze, umowy i sposób rozliczania pracy. Ich zdaniem odwraca to uwagę od sytuacji małych pacjentów.
Rodzice obawiają się leczenia dzieci poza województwem śląskim
Przywrócenia oddziału w Katowicach chcą również rodzice części dzieci leczonych z powodu guzów mózgu.
Rodziny obawiają się, że będą musiały szukać pomocy w Krakowie lub Warszawie. Dla dzieci oznacza to zmianę lekarzy oraz ośrodka prowadzącego terapię. Dla rodziców – wielokilometrowe podróże, dodatkowe koszty i jeszcze większe obciążenie w czasie walki z chorobą.
Rodzice zwracają również uwagę na problemy z kontynuacją wcześniej rozpoczętego leczenia i organizacją konsyliów lekarskich.
Fundacja Iskierka, która pomaga dzieciom chorym na nowotwory i ich rodzinom, zapowiedziała refundowanie dodatkowych kosztów związanych z dojazdami do ośrodków w Krakowie lub Warszawie.
Fundacja zgłosiła również swoje obawy konsultantowi krajowemu, Polskiemu Towarzystwu Onkologii i Hematologii Dziecięcej oraz Rzecznikowi Praw Pacjenta.
Co dalej z onkologią dziecięcą w Katowicach i Zabrzu?
Lekarze z dawnego katowickiego oddziału chcą jego przywrócenia w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka. Uważają, że będzie to obecnie najbezpieczniejsze rozwiązanie dla dzieci z guzami mózgu i guzami litymi.
Dyrekcja zabrzańskiego szpitala podtrzymuje plan rozwijania jednego dużego centrum. Prowadzi rekrutację lekarzy i deklaruje, że docelowo chce zapewnić pełny zakres leczenia onkologicznego dzieci na Śląsku, również w przypadku guzów mózgu.
Nie wiadomo jednak, kiedy uda się zatrudnić specjalistów z odpowiednim doświadczeniem i czy do zabrzańskiego centrum wróci pełna możliwość prowadzenia wszystkich pacjentów leczonych wcześniej w Katowicach.
Na razie pewne jest jedno: po przeniesieniu oddziału nie udało się zapewnić pełnej koordynacji leczenia neuroonkologicznego dzieci. Potwierdził to sam szpital w Zabrzu.
Teraz od władz Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i dyrekcji obu szpitali zależy, jak szybko uda się wyjść z kryzysu oraz zapewnić małym pacjentom rzeczywiście bezpieczną i nieprzerwaną opiekę.
PONIŻEJ OŚWIADCZENIE LEKARZY
Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Najczęstsze pytania o przeniesienie onkologii dziecięcej
Kiedy onkologia dziecięca została przeniesiona z Katowic do Zabrza?
Śląskie Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu rozpoczęło działalność 1 lipca 2026 roku. Powstało z połączenia oddziałów z Zabrza oraz Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
Czy w Zabrzu można prowadzić leczenie dzieci z guzami mózgu?
Szpital wykonuje zaplanowane badania i chemioterapię, ale przyznał, że nie ma obecnie lekarza z doświadczeniem w pełnej koordynacji leczenia neuroonkologicznego dzieci. Część pacjentów może zostać skierowana do innych ośrodków.
Dlaczego lekarze z Katowic nie rozpoczęli pracy w Zabrzu?
Lekarze twierdzą, że zabrzańskie centrum nie miało całego zaplecza potrzebnego do bezpiecznego leczenia dzieci z guzami mózgu i guzami litymi. Dyrekcja szpitala nie zgadza się z taką oceną.
Kto podpisał list Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej?
List podpisał prof. Wojciech Młynarski, przewodniczący PTOHD. Zrobił to w imieniu zarządu Towarzystwa oraz całego środowiska medycznego.
Czego domagają się byli lekarze GCZD?
Chcą przywrócenia oddziału onkologii dziecięcej w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
Czy szpital w Zabrzu pozostawia pacjentów bez opieki?
Szpital zapewnia, że dzieci nie zostaną bez opieki. Zaplanowane badania i chemioterapia mają być wykonywane, a każdy przypadek ma być oceniany indywidualnie. W razie potrzeby dalsze leczenie będzie prowadzone w innym ośrodku.
OŚWIADCZENIE LEKARZY



