Polski samochód elektryczny zamiast kopalń? Izera z Jaworzna ma być szansą dla Śląska
15 lipca 2026Fabryka polskich samochodów elektrycznych w Jaworznie ma być czymś więcej niż zakładem montującym auta. Zwolennicy projektu widzą w niej impuls dla przemysłowej transformacji Śląska, nowe miejsca pracy i ratunek dla polskich producentów części. Problem w tym, że Izera będzie musiała zmierzyć się z bardzo silną konkurencją z Chin, niewielkim popytem na elektryki w Polsce i obciążeniem wynikającym z wielu lat niespełnionych obietnic.
Projekt polskiego samochodu elektrycznego wrócił do debaty publicznej. Przed laty rząd Mateusza Morawieckiego zapowiadał milion samochodów elektrycznych na polskich drogach. Powołano spółkę ElectroMobility Poland, pokazano prototypy Izery i wskazano Jaworzno jako miejsce budowy fabryki.
Samochody jednak nie powstały. Ani za rządów Prawa i Sprawiedliwości, ani dotychczas za rządów obecnej koalicji.
Teraz przedsięwzięcie ma zostać gruntownie zmienione. W Jaworznie, na terenie położonym blisko granicy z Mysłowicami, ma powstać kompleks przemysłowo-technologiczny. ElectroMobility Poland chce realizować projekt wspólnie z tajwańskim koncernem Foxconn.
Pozostaje najważniejsze pytanie: czy w czasie, gdy europejski rynek coraz skuteczniej zdobywają producenci z Chin, budowa polskiego samochodu elektrycznego nadal ma sens?
Fabryka Izery w Jaworznie. Budowa ma ruszyć w 2027 roku
Według przedstawianych planów budowa zakładu ma rozpocząć się wiosną 2027 roku. Pierwsze samochody miałyby zjechać z taśmy produkcyjnej dwa lata później.
W ofercie marki mają docelowo znaleźć się trzy modele. Projekt nie jest już jednak przedstawiany wyłącznie jako próba stworzenia jednego polskiego samochodu. W Jaworznie ma powstać większy kompleks, w którym oprócz montażu aut mogłyby się rozwijać technologie związane z bateriami, elektroniką i nowoczesnymi systemami zasilania.
Partnerem ElectroMobility Poland ma zostać Foxconn, tajwański koncern znany przede wszystkim z produkcji urządzeń elektronicznych dla największych światowych marek.
Współpraca z dużym partnerem przemysłowym ma zwiększyć szanse na zdobycie technologii, uruchomienie produkcji i wejście na europejski rynek. Samo porozumienie nie gwarantuje jednak, że fabryka rzeczywiście powstanie i rozpocznie produkcję w zapowiadanym terminie.
Donald Tusk mówi o 100 tysiącach samochodów rocznie
Premier Donald Tusk zapowiedział, że zakład powinien w pierwszym etapie osiągnąć produkcję na poziomie 100 tysięcy samochodów rocznie. W dalszej perspektywie moce fabryki miałyby wzrosnąć nawet do 400 tysięcy aut.
To bardzo ambitne założenia, szczególnie w zestawieniu z wielkością polskiego rynku samochodów elektrycznych.
W całym 2025 roku w Polsce zarejestrowano niespełna 46 tysięcy nowych samochodów elektrycznych: osobowych oraz dostawczych o masie do 3,5 tony. Klienci mogli wybierać spośród około 150 modeli.
Najpopularniejsza Tesla Model Y znalazła w Polsce 3169 nabywców. Kolejne modele osiągnęły sprzedaż na poziomie około 2 tysięcy egzemplarzy.
Oznacza to, że krajowy rynek nie byłby w stanie wchłonąć produkcji planowanej w Jaworznie. Powodzenie projektu musiałoby więc zależeć od eksportu oraz zdobycia klientów w innych państwach europejskich.
Polska fabryka będzie musiała sprzedawać samochody w całej Europie
W 2025 roku w krajach Unii Europejskiej zarejestrowano blisko 1,9 mln nowych samochodów elektrycznych. Europejski rynek jest znacznie większy od polskiego, ale jednocześnie bardzo konkurencyjny.
Producenci z Chin szybko zwiększają sprzedaż, oferując coraz nowocześniejsze samochody w cenach, z którymi europejskim koncernom trudno konkurować. Problemy dotykają również tak znane marki jak Volkswagen, Audi, Peugeot, Fiat czy Renault.
Punktem odniesienia dla Jaworzna może być fabryka Tesli pod Berlinem, która w 2025 roku miała wyprodukować około 200 tysięcy samochodów.
Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, ocenia, że na obecnym etapie nie należy przywiązywać nadmiernej wagi do deklarowanych wielkości produkcji.
Najpierw musi powstać samochód, który przekona klientów. Dopiero później będzie można oceniać, czy produkcja na poziomie 100 albo 400 tysięcy egzemplarzy jest możliwa.
Ile powinna kosztować Izera?
Cena może przesądzić o powodzeniu całego projektu. Nowa i nieznana marka będzie musiała konkurować zarówno z europejskimi producentami, jak i z coraz liczniejszymi firmami z Chin.
Według Aleksandra Mazana, dyrektora do spraw partnerstw strategicznych w Superauto.pl, trzy planowane modele powinny kosztować odpowiednio:
- od 65 do 75 tysięcy złotych za najtańszy model,
- od 85 do 100 tysięcy złotych za samochód ze środkowego przedziału,
- od 115 do 150 tysięcy złotych za najlepiej wyposażony model.
Takie ceny byłyby bardzo atrakcyjne na tle obecnej oferty samochodów elektrycznych. Nie wiadomo jednak, czy przy rosnących kosztach technologii, baterii, pracy i budowy zakładu uda się je utrzymać.
Niska cena miałaby zachęcić Polaków do rezygnacji z zakupu kolejnego używanego samochodu i wyboru nowego auta elektrycznego. Polska należy bowiem do państw z jednym z najstarszych parków samochodowych w Europie.
Izera może być częścią transformacji Śląska
Dla Śląska i Zagłębia projekt ma znaczenie wykraczające poza samą motoryzację.
Region stopniowo odchodzi od wydobycia węgla kamiennego. Zamykaniu kopalń powinno więc towarzyszyć tworzenie nowych zakładów przemysłowych, zapewniających stabilne i dobrze płatne miejsca pracy.
Fabryka w Jaworznie mogłaby zatrudnić nie tylko osoby bezpośrednio pracujące przy produkcji samochodów. Wokół niej mogłyby powstać przedsiębiorstwa dostarczające części, oprogramowanie, baterie, usługi logistyczne i rozwiązania technologiczne.
Grigoriy Grigoriev, dyrektor generalny Powerdot w Polsce, uważa, że projekt może stworzyć cały przemysłowy ekosystem i ułatwić części pracowników odchodzących z górnictwa zdobycie nowych kwalifikacji.
Mowa jednak o potencjalnych korzyściach, a nie o miejscach pracy, które już zostały zagwarantowane. Ich liczba będzie zależała od rzeczywistej skali fabryki i udziału polskich przedsiębiorstw w łańcuchu dostaw.
Jaworzno ma dobre położenie dla wielkiej fabryki
Jednym z największych atutów projektu jest lokalizacja.
Teren przeznaczony pod fabrykę znajduje się w Jaworznie, ale położony jest blisko Mysłowic. W pobliżu przebiega autostrada A4, ważne linie kolejowe oraz inne główne trasy drogowe aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej.
Stosunkowo blisko znajdują się również lotniska w Pyrzowicach i Balicach. Znaczenie ma także sąsiedztwo Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Fabryka mogłaby korzystać z zaplecza naukowego Politechniki Śląskiej, Akademii Górniczo-Hutniczej i Politechniki Krakowskiej. Współpraca z uczelniami mogłaby objąć badania nad bateriami, elektroniką, oprogramowaniem i nowymi napędami.
Szansa dla polskich producentów części samochodowych
Polski przemysł motoryzacyjny jest mocno związany z fabrykami działającymi w Niemczech i innych państwach Europy Zachodniej. Kłopoty tamtejszych koncernów mogą więc uderzyć także w zakłady produkujące części w Polsce.
Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego fabryka w Jaworznie mogłaby stać się dodatkowym rynkiem zbytu dla krajowych dostawców.
Warunkiem jest jednak odpowiednio duży udział części wytwarzanych w Polsce i innych państwach Unii Europejskiej. W przedstawianych założeniach pojawia się 70-procentowy udział komponentów unijnych oraz 50-procentowy udział części pochodzących z Polski.
Osiągnięcie takich poziomów od początku produkcji może być trudne. Eksperci wskazują więc, że na pierwszym etapie konieczne może być korzystanie z licencjonowanych technologii, przy jednoczesnym rozwijaniu własnych rozwiązań.
Czy urzędy i samorządy będą kupować polskie elektryki?
Jednym ze sposobów wsparcia fabryki mogłoby być szybsze przechodzenie administracji publicznej na samochody elektryczne.
Obowiązujące od końca 2025 roku przepisy zakładają, że samochody zeroemisyjne powinny stanowić co najmniej 22 procent określonych flot samorządowych.
Grigoriy Grigoriev przewiduje, że po rozpoczęciu produkcji polskiego elektryka wymagania mogą zostać zaostrzone. Mogłoby to zwiększyć popyt na samochody wytwarzane w Jaworznie.
Nie oznacza to jednak, że urzędy mogłyby zostać automatycznie zobowiązane do zakupu konkretnej marki. Zamówienia publiczne muszą być prowadzone według określonych zasad, a preferowanie wyłącznie jednego producenta mogłoby budzić poważne zastrzeżenia prawne.
Państwo może natomiast wspierać elektryfikację flot, rozwój infrastruktury ładowania oraz zakup samochodów produkowanych w Unii Europejskiej, o ile przyjęte rozwiązania będą zgodne z prawem.
Finansowanie z KPO ogranicza wybór napędu
Największym zainteresowaniem polskich kierowców cieszą się obecnie samochody hybrydowe. Auta w pełni elektryczne nadal stanowią niewielką część rynku.
Eksperci wskazują, że atrakcyjność projektu mogłoby zwiększyć wprowadzenie samochodu typu EREV. Jest to auto napędzane silnikiem elektrycznym, w którym silnik spalinowy służy do wytwarzania energii i zwiększenia zasięgu.
Taki wariant nie jest jednak obecnie przewidywany. Według materiałów przedstawionych przez ekspertów finansowanie fabryki ze środków Krajowego Planu Odbudowy ogranicza projekt do produkcji samochodów w pełni elektrycznych.
To oznacza, że Izera będzie musiała zdobywać klientów w segmencie, który w Polsce nadal rozwija się wolniej niż rynek hybryd.
Izera: szansa dla regionu czy kolejna kosztowna obietnica?
Argumenty przemawiające za budową fabryki są poważne. Śląsk potrzebuje nowych inwestycji przemysłowych, które będą stopniowo zastępować miejsca pracy znikające wraz z wygaszaniem kopalń. Polska potrzebuje również nowych zamówień dla producentów części samochodowych.
Fabryka w Jaworznie ma dobrą lokalizację, dostęp do wykwalifikowanych pracowników i zaplecza naukowego. Współpraca z Foxconnem może pomóc w zdobyciu technologii i uruchomieniu produkcji.
Lista zagrożeń jest jednak równie długa.
Izera wciąż nie jest produkowana. Nie ma także pewności, że budowa ruszy wiosną 2027 roku, a pierwsze auta pojawią się dwa lata później. Polska marka będzie musiała konkurować z chińskimi producentami, którzy już dziś mają gotowe samochody, rozwiniętą technologię i sieci sprzedaży.
O powodzeniu projektu nie zdecydują więc kolejne prezentacje i zapowiedzi. Zdecydują cena samochodu, jego jakość, dostępność serwisu, skala eksportu oraz to, ile części i technologii rzeczywiście będzie powstawać w Polsce.
Dopiero wtedy będzie można odpowiedzieć, czy Izera stała się częścią przemysłowej transformacji Śląska, czy pozostała kolejną kosztowną obietnicą.
Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Najczęstsze pytania o Izerę i fabrykę w Jaworznie
Gdzie ma powstać fabryka Izery?
Fabryka ma powstać w Jaworznie, na terenie położonym blisko granicy z Mysłowicami. Lokalizacja znajduje się w pobliżu autostrady A4 i ważnych linii kolejowych.
Kiedy ma ruszyć budowa fabryki?
Według obecnych założeń budowa ma rozpocząć się wiosną 2027 roku.
Kiedy pierwsze samochody mają zjechać z taśmy?
Pierwsze auta mają zostać wyprodukowane w 2029 roku. Jest to planowany termin, a nie data, której dotrzymanie jest już zagwarantowane.
Ile samochodów ma produkować fabryka w Jaworznie?
W pierwszym etapie zakład ma osiągnąć produkcję 100 tysięcy samochodów rocznie. W dalszej perspektywie mowa o zwiększeniu mocy nawet do 400 tysięcy pojazdów.
Ile może kosztować Izera?
Według ocen ekspertów trzy modele powinny kosztować od 65 do 75 tysięcy złotych, od 85 do 100 tysięcy złotych oraz od 115 do 150 tysięcy złotych. Są to postulowane przedziały cenowe, a nie oficjalny cennik.
Czy partnerem Izery jest Foxconn?
ElectroMobility Poland planuje realizację przedsięwzięcia we współpracy z tajwańskim koncernem Foxconn.
Czy Izera może zastąpić miejsca pracy w kopalniach?
Jedna fabryka nie zastąpi całego górnictwa. Może jednak stworzyć nowe miejsca pracy i przyciągnąć firmy produkujące części, baterie, elektronikę oraz świadczące usługi dla przemysłu motoryzacyjnego.
Czy urzędy będą musiały kupować Izerę?
Nie ma obecnie przepisu nakazującego urzędom zakup samochodów konkretnej marki. Państwo może natomiast zwiększać wymagany udział aut elektrycznych we flotach publicznych.


