RegioJet chce wrócić do Polski. Ze Śląska do Warszawy na razie może być problem

RegioJet chce wrócić do Polski. Ze Śląska do Warszawy na razie może być problem

14 czerwca 2026 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Czeski RegioJet znów próbuje wejść mocniej na polskie tory. Przewoźnik złożył wnioski o 35 tras krajowych w nowym rozkładzie jazdy 2026/2027. W planach są także połączenia związane ze Śląskiem, ale modernizacja katowickiego węzła kolejowego może mocno pokrzyżować te zamiary. Jest też druga strona tej historii: RegioJet już w Polsce był, miał problemy i z krajowych tras szybko się wycofał.

RegioJet chce wrócić na polskie tory

RegioJet znów zgłasza chęć jazdy po Polsce. Czeski przewoźnik złożył do PKP Polskich Linii Kolejowych wnioski o przyznanie tras w rocznym rozkładzie jazdy 2026/2027. Chodzi łącznie o 35 tras krajowych.

Wśród planowanych relacji są połączenia związane głównie z Warszawą. RegioJet chciałby jeździć między stolicą a Gliwicami, Krakowem, Poznaniem, Wrocławiem i Szczecinem. To oznacza, że w planach ponownie pojawia się również województwo śląskie.

Samo złożenie wniosków nie oznacza jednak, że pociągi na pewno pojadą. Teraz trasy są analizowane przez zarządcę infrastruktury. Ostateczny kształt rozkładu będzie zależał od tego, jakie godziny przejazdów zaproponuje PKP PLK i czy RegioJet je zaakceptuje.

Gliwice – Warszawa? Na razie tylko częściowo

Najciekawszy z punktu widzenia mieszkańców regionu jest wątek połączeń ze Śląska do Warszawy. RegioJet złożył wnioski dotyczące tras z Gliwic do Warszawy Centralnej i Warszawy Gdańskiej oraz kursów powrotnych.

Problem w tym, że przez przebudowę katowickiego węzła kolejowego przepustowość torów jest ograniczona. PKP PLK już wskazały, że trasy w relacji Gliwice – Warszawa – Gliwice nie będą mogły zostać przydzielone w pełnym przebiegu.

W praktyce oznacza to, że czeskie pociągi mogłyby kursować tylko na odcinku Zawiercie – Warszawa – Zawiercie. Dla pasażerów z Katowic, Chorzowa, Zabrza czy Gliwic nie byłoby to więc bezpośrednie połączenie z prawdziwego zdarzenia, lecz oferta wymagająca dojazdu do Zawiercia.

To ważne, bo na papierze powrót RegioJetu wygląda efektownie. W realnym rozkładzie jazdy może się jednak okazać znacznie mniej atrakcyjny.

63 wnioski odrzucone, część tras z niższym priorytetem

PKP PLK potwierdziły również, że 63 inne wnioski RegioJetu zostały odrzucone. Powody były formalne: niezgodność dokumentacji z decyzjami Urzędu Transportu Kolejowego, brak potwierdzenia trasy przez Deutsche Bahn oraz zdublowanie części wniosków.

To nie koniec problemów. Na trasach Warszawa – Poznań oraz Warszawa – Kraków RegioJet ma mieć niższy priorytet przy układaniu rozkładu jazdy. Mówiąc prościej: jego pociągi będą wpisywane do rozkładu później niż część innych połączeń pasażerskich. Może to oznaczać mniej korzystne godziny.

Powodem jest wcześniejsze niewykorzystanie przydzielonych tras. RegioJet dostał wcześniej możliwość jazdy, ale zrezygnował z części połączeń i wykorzystał mniej niż połowę przyznanych mu okienek czasowych.

RegioJet już był w Polsce i sobie nie poradził

Historia RegioJetu w Polsce nie jest tak prosta, jak mogłoby wynikać z zapowiedzi o większej konkurencji na kolei. Czeski przewoźnik wszedł na polski rynek, ale szybko się z niego wycofał. Firma tłumaczyła to trudnymi warunkami działania, brakiem opłacalności i problemami z otwarciem rynku.

RegioJet zarzucał polskim podmiotom ograniczanie konkurencji. Padały oskarżenia dotyczące między innymi dostępu do reklamy na dworcach i sposobu układania rozkładów jazdy. PKP Intercity te zarzuty odrzucało.

Ale jest też drugi aspekt tej sprawy. RegioJet miał w Polsce własne problemy organizacyjne. I pasażerowie mogli je odczuć bardzo konkretnie.

W redakcji Katowice Dziś mamy za sobą podróż pociągiem RegioJet z Katowic do Pragi. Był to skład relacji Przemyśl – Kraków – Katowice – Ostrawa – Praga. Pociąg przyjechał opóźniony. W wagonach wysiadła elektryczność. Była zima, więc brak oświetlenia był tylko częścią problemu. W przedziałach było po prostu zimno.

Za czeską granicą pociąg miał dłuższy postój. W wagonie, w którym siedzieliśmy, wymieniano szybę w oknie. Trudno uznać to za standard, którego oczekuje pasażer kupujący bilet na międzynarodowy pociąg.

Do Pragi w końcu dojechaliśmy. Trzeba uczciwie dodać, że obsługa w tamtą stronę próbowała ratować sytuację. Była miła, roznosiła koce, ciepłe napoje i poczęstunki. To nie usuwało problemu, ale przynajmniej łagodziło skutki bardzo niekomfortowej podróży.

Powrót był jeszcze bardziej nerwowy

Droga powrotna okazała się jeszcze trudniejsza. RegioJet sprzedał bilety na miejsca w wagonie, którego w składzie po prostu nie było. Pasażerowie mieli ważne bilety, ale nie mieli swoich miejsc.

Zamiast spokojnego rozwiązania sprawy pojawiły się nerwy. Konduktor straszył policją i kazał wysiadać w czeskich Pardubicach osobom, które miały bilety na ten pociąg, ale nie miały wagonu, do którego zostały przypisane ich miejsca. Do poważniejszej awantury nie doszło tylko dlatego, że pasażerowie wspólnie zaprotestowali.

Padło też zapewnienie, że RegioJet zwrócił już pieniądze za tę podróż na konta pasażerów. W naszym przypadku nie było to prawdą.

To doświadczenie jest ważne, bo pokazuje, że opowieść o RegioJecie jako o prywatnym przewoźniku, który odczaruje kolej w Polsce, wymaga ostrożności. Konkurencja jest potrzebna, ale musi oznaczać realną jakość, punktualność i odpowiedzialność wobec pasażerów.

Konkurencja jest potrzebna, ale nie wystarczy sama zapowiedź

Na polskiej kolei większa konkurencja byłaby korzystna dla pasażerów. Więcej przewoźników może oznaczać większy wybór połączeń, inne standardy obsługi i presję na ceny. To ważne zwłaszcza na trasach dalekobieżnych, gdzie pasażerowie często nie mają dużego wyboru.

Nie wystarczy jednak sama obecność nowego logo na peronie. Pasażerowie potrzebują pociągów, które jeżdżą zgodnie z rozkładem, mają sprawne wagony, działające ogrzewanie, światło, czytelny system rezerwacji i obsługę, która w kryzysowej sytuacji pomaga, a nie grozi wezwaniem policji.

RegioJet chce wrócić. To może być dobra wiadomość dla rynku. Ale po wcześniejszych doświadczeniach warto patrzeć nie tylko na zapowiedzi, lecz także na to, czy czeski przewoźnik rzeczywiście będzie w stanie dowieźć jakość, którą obiecuje.

Co dalej z pociągami RegioJet w Polsce?

Nowy roczny rozkład jazdy ma zacząć obowiązywać w grudniu. Do tego czasu okaże się, które trasy zostaną ostatecznie wpisane do rozkładu i czy RegioJet je zaakceptuje.

Dla mieszkańców województwa śląskiego najważniejsze będzie to, czy pojawi się realne połączenie z regionu do Warszawy, czy tylko skrócona relacja z Zawiercia. Na razie wszystko wskazuje na to, że modernizacja katowickiego węzła kolejowego mocno ogranicza możliwości przewoźnika.

RegioJet wraca więc do gry, ale jeszcze nie wraca na tory w takim kształcie, jaki mógłby być atrakcyjny dla pasażerów z Katowic, Gliwic, Zabrza czy Chorzowa.

 

Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.

 

Najczęstsze pytania o powrót RegioJetu do Polski

Czy RegioJet wraca do Polski?

RegioJet złożył wnioski o przyznanie tras w rozkładzie jazdy 2026/2027. To oznacza, że przewoźnik chce ponownie uruchamiać krajowe połączenia w Polsce, ale nie przesądza jeszcze, że wszystkie pociągi rzeczywiście pojadą.

Ile tras zgłosił RegioJet?

Według informacji przekazanych przez PKP PLK chodzi o 35 tras krajowych. Część innych wniosków została odrzucona z powodów formalnych.

Czy RegioJet pojedzie z Gliwic do Warszawy?

Na razie wygląda na to, że nie w pełnej relacji. Z powodu modernizacji katowickiego węzła kolejowego pociągi mogłyby kursować tylko na odcinku Zawiercie – Warszawa – Zawiercie.

Kiedy może zacząć obowiązywać nowy rozkład?

Nowy roczny rozkład jazdy 2026/2027 ma wejść w życie w grudniu.

Dlaczego RegioJet wcześniej wycofał się z Polski?

Przewoźnik tłumaczył decyzję trudnymi warunkami działania i brakiem opłacalności. Zarzucał też polskim podmiotom ograniczanie konkurencji. Jednocześnie sam miał problemy organizacyjne, które odczuwali pasażerowie.

 

Fot. Regio Jet