Maja Chwalińska z dziką kartą na Wimbledon. Wielki sukces i pytanie o pieniądze dla sportowców

Maja Chwalińska z dziką kartą na Wimbledon. Wielki sukces i pytanie o pieniądze dla sportowców

17 czerwca 2026 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Maja Chwalińska zagra w głównej drabince Wimbledonu. Organizatorzy przyznali polskiej tenisistce dziką kartę po jej znakomitym występie w Roland Garros. To wspaniała wiadomość, ale przy tej okazji powraca pytanie o to, kiedy państwo powinno pomagać młodym zawodnikom: po wielkim sukcesie czy wtedy, gdy dopiero walczą o rozwój kariery.

Maja Chwalińska zagra w Wimbledonie bez kwalifikacji

Maja Chwalińska dostała dziką kartę do głównego turnieju Wimbledonu. Dzięki temu nie będzie musiała grać w kwalifikacjach i rozpocznie występ od pierwszej rundy jednego z najważniejszych turniejów tenisowych świata.

Na tę decyzję czekali polscy kibice. Po finale Roland Garros Chwalińska znalazła się w niezwykłej sytuacji. Awansowała bardzo wysoko w rankingu WTA, ale lista zgłoszeń do Wimbledonu została zamknięta jeszcze przed jej paryskim sukcesem. Formalnie mogło więc dojść do paradoksu – zawodniczka po finale turnieju wielkoszlemowego musiałaby przebijać się przez eliminacje.

Organizatorzy Wimbledonu przyznali jej jednak specjalną przepustkę. To oznacza, że Polka od razu zagra w turnieju głównym.

Finał Roland Garros otworzył jej drogę do Londynu

Chwalińska w Paryżu przeszła drogę, o której marzy wielu tenisistów. Zaczynała od kwalifikacji, a zatrzymała się dopiero w finale French Open. W meczu o tytuł lepsza była Mirra Andriejewa, ale dla Polki był to największy sukces w karierze.

Ten wynik zmienił jej pozycję w światowym tenisie. Chwalińska awansowała ze 114. na 21. miejsce w rankingu WTA. Taka lokata daje miejsce w głównej drabince turniejów wielkoszlemowych, a często także rozstawienie. Problem polegał na tym, że w chwili zamykania listy do Wimbledonu Polka była jeszcze znacznie niżej.

Dlatego potrzebna była dzika karta. I właśnie taka decyzja zapadła.

Nie tylko wynik. Znaczenie miało też wrażenie, jakie zrobiła Chwalińska

Najważniejszym argumentem był oczywiście wynik sportowy. Finału Roland Garros nie dało się zignorować. W komentarzach pojawił się jednak także drugi wątek.

Victor Archutowski, były menedżer między innymi Agnieszki Radwańskiej, zwracał uwagę, że Chwalińska dobrze wypadła nie tylko na korcie. Według niego znaczenie miały również jej wywiady, sposób bycia i skromność, zauważone przez tenisowe środowisko w Wielkiej Brytanii.

Wimbledon jest turniejem szczególnym. Tradycja, styl i atmosfera wokół zawodników mają tam większe znaczenie niż w wielu innych imprezach. Po sukcesie w Paryżu Chwalińska została odebrana jako zawodniczka świeża i naturalna.

Sześcioro Polaków w głównej drabince Wimbledonu

Chwalińska nie będzie jedyną reprezentantką Polski w turnieju głównym. W singlu kobiet mają wystąpić także Iga Świątek, Magdalena Fręch i Magda Linette. Wśród mężczyzn pewni gry są Hubert Hurkacz oraz Kamil Majchrzak.

To mocna reprezentacja polskiego tenisa. Szczególnie że Chwalińska jeszcze niedawno była zawodniczką spoza ścisłej czołówki, a teraz jedzie do Londynu po najlepszym turnieju w karierze.

Trzeba jednak pamiętać, że najlepiej radziła sobie dotąd na kortach ziemnych. Na trawie grała znacznie rzadziej. W Wimbledonie najdalej doszła do drugiej rundy w 2022 roku. Wtedy pokonała Katerinę Siniakovą, a później przegrała z Alison Riske-Amritraj.

Stypendium dla Chwalińskiej i pytanie o sens takiej decyzji

Sukces Chwalińskiej wywołał również dyskusję poza kortem. Po finale Roland Garros minister sportu ogłosił przyznanie jej rocznego stypendium w najwyższej możliwej wysokości, czyli 9600 zł miesięcznie brutto.

I tu pojawiły się wątpliwości. Nie chodzi o to, czy Chwalińska zasługuje na uznanie. Zasługuje bez żadnej dyskusji. Problem jest inny: czy państwowe pieniądze powinny trafiać do zawodniczki akurat teraz, gdy po finale w Paryżu zarobiła już bardzo dużą kwotę, czy raczej wcześniej — wtedy, gdy dopiero walczyła o rozwój kariery, turnieje, podróże, noclegi i opłacenie sztabu.

Ten temat mocno podniósł Marcin Możdżonek, były siatkarz, mistrz świata z 2014 roku, obecnie polityk i doradca prezydenta Karola Nawrockiego. Jego zdaniem przyznanie stypendium po wielkim sukcesie wygląda bardziej na gest pod publiczność niż na realną pomoc w budowaniu kariery.

Możdżonek stawia pytanie, które warto potraktować poważnie: gdzie była pomoc państwa wtedy, gdy Chwalińska była młodą zawodniczką i potrzebowała pieniędzy na sportowy rozwój? To właśnie wtedy wsparcie mogło mieć największe znaczenie.

Korty, kluby i pieniądze rodziców

W tej dyskusji chodzi nie tylko o jedną tenisistkę i jedno stypendium. Chodzi o znacznie szerszy problem: jak w Polsce wspiera się młodych sportowców, zanim staną się znani.

Możdżonek zwrócił uwagę także na bazę sportową. Wspomniał między innymi o kortach w Dąbrowie Górniczej, na których trenowała Chwalińska, oraz o innych miejscach w Polsce, które zamiast służyć dzieciom i młodzieży, znikają albo czekają na nowe wykorzystanie.

Korty, na których zaczynała Chwalińska, mają zniknąć. Zamiast nich ma być inwestycja deweloperska.

Sukces Chwalińskiej to oczywiście powód do radosci i dumy. Ale można też zapytać, ile podobnych talentów nie przebiło się dalej właśnie dlatego, że zabrakło pieniędzy, dobrego kortu, trenera, wyjazdu na turniej.

Sport wyczynowy nie zaczyna się od finału Rolanda Garrosa. Zaczyna się dużo wcześniej: na osiedlowym korcie, w miejskim klubie, na pierwszych treningach. A potem podczas wyjazdów na zawody. Gdy trzeba za wszystko słono płacić. Rachunki płacą rodzice.

Sukces Chwalińskiej jest wielki. Pytania o wsparcie młodych zawodników zostają

Maja Chwalińska zasłużyła na uznanie. Dzika karta na Wimbledon jest naturalną konsekwencją jej paryskiego sukcesu. Dla kibiców to świetna wiadomość, bo Polka ominie kwalifikacje i od razu zagra w głównym turnieju.

Ale przy tej okazji warto zobaczyć coś więcej niż piękną sportową historię. Chwalińska dotarła do finału French Open dzięki talentowi, pracy, charakterowi, rodzinie, trenerom i ludziom, którzy byli przy niej wcześniej.

Państwo powinno umieć pomagać takim zawodnikom, zanim ich nazwiska pojawią się na pierwszych stronach serwisów sportowych. To wydaje się oczywiste.

 

Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.

 

Najczęstsze pytania o Maję Chwalińską i Wimbledon

Czy Maja Chwalińska zagra w Wimbledonie?

Tak. Organizatorzy przyznali jej dziką kartę do głównego turnieju Wimbledonu.

Czy Chwalińska musi grać w kwalifikacjach?

Nie. Dzięki dzikiej karcie rozpocznie występ od pierwszej rundy turnieju głównego.

Dlaczego potrzebowała dzikiej karty?

Lista zgłoszeń do Wimbledonu została zamknięta przed jej sukcesem w Roland Garros. Wtedy Chwalińska była jeszcze na 114. miejscu w rankingu WTA.

Które miejsce w rankingu WTA zajmuje Maja Chwalińska po Roland Garros?

Po finale Roland Garros awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA.

Kiedy rozpoczyna się Wimbledon?

Wimbledon rozpoczyna się 29 czerwca i potrwa do 12 lipca.

O co chodzi w dyskusji o stypendium dla Chwalińskiej?

Po sukcesie w Paryżu minister sportu przyznał jej roczne stypendium w wysokości 9600 zł miesięcznie brutto. Część komentatorów uważa, że państwo powinno wspierać zawodników wcześniej, zanim osiągną wielkie sukcesy i zaczną zarabiać duże pieniądze.