Burza po interwencji w katowickiej papugarni. Papugarnia odpiera zarzuty, fundacja pokazuje zdjęcia i mówi o stanie ptaków

Burza po interwencji w katowickiej papugarni. Papugarnia odpiera zarzuty, fundacja pokazuje zdjęcia i mówi o stanie ptaków

13 maja 2026 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Po zabezpieczeniu blisko 130 papug z Papugarni Carmen w Katowicach obie strony zabrały głos. Papugarnia twierdzi, że zdjęcia chorych i okaleczonych ptaków są wyrwane z kontekstu, bo wiele z nich trafiło tam już w złym stanie. Fundacja Ptasia Przystań z Bytomia odpowiada, że działała na polecenie organów ścigania i że ponad połowa odłowionych ptaków miała widoczne objawy chorób lub zaniedbania.

Sprawa interwencji w katowickiej Papugarni Carmen ma ciąg dalszy. Po tym, jak policja, inspekcja weterynaryjna i przedstawiciele Fundacji Ptasia Przystań zabezpieczyli z obiektu blisko 130 papug, głos zabrały obie strony sporu.

Papugarnia odpiera zarzuty i przekonuje, że publikowane zdjęcia chorych lub okaleczonych ptaków nie pokazują warunków, w jakich zwierzęta miały przebywać w obiekcie, lecz stan, w jakim część z nich trafiała pod opiekę fundacji związanej z papugarnią. Z kolei Fundacja Ptasia Przystań z Bytomia twierdzi, że nie była inicjatorem akcji, lecz jedynie podmiotem zabezpieczającym ptaki na polecenie organów ścigania i Powiatowego Inspektoratu Weterynarii.

Papugarnia Carmen: ratujemy ptaki, których inni już skreślili

Papugarnia Carmen w swoim stanowisku podkreśla, że jej fundacja przyjmuje ptaki w bardzo złym stanie: chore, zaniedbane, okaleczone i często po latach cierpienia. Według tego stanowiska część zdjęć, które pojawiły się w sieci, ma pokazywać właśnie takie przypadki, czyli ptaki przyjęte wcześniej do pomocy, a nie skutki opieki sprawowanej w papugarni.

Przedstawiciele papugarni zarzucają pracownikom Fundacji Ptasia Przystań publikowanie fotografii w sposób, który ich zdaniem ma wywoływać sensację i manipulować opinią publiczną. Twierdzą, że zdjęcia są wyrwane z kontekstu, bo pokazują dramatyczny stan zwierząt z momentu, gdy trafiały one do pomocy.

Papugarnia przekonuje również, że każdy ptak znajdujący się pod jej opieką miał mieć zapewnioną pomoc weterynaryjną, odpowiednie żywienie i warunki do życia. W oświadczeniu pada argument, że alternatywą dla wielu takich zwierząt byłaby dalsza egzystencja w brudzie, przemoc albo śmierć.

Fundacja Ptasia Przystań: akcja była prowadzona na podstawie nakazu prokuratora

Inaczej sprawę przedstawia Fundacja Ptasia Przystań z Bytomia. Jej przedstawiciele podkreślają, że fundacja nie była inicjatorem interwencji. Według jej stanowiska akcja została przeprowadzona na podstawie nakazu wydanego przez prokuratora po postępowaniu policji i prokuratury, które miało trwać prawie rok.

Fundacja twierdzi, że to organy ścigania posiadają dowody, które były podstawą przeprowadzenia interwencji, a jej rola sprowadzała się do zabezpieczenia ptaków. 

Według relacji Fundacji Ptasia Przystań działania na terenie papugarni odbywały się we współpracy z Prokuraturą Rejonową, Powiatowym Inspektoratem Weterynarii oraz policją z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą.

Fundacja opisuje interwencję jako jedną z najtrudniejszych w ostatnich miesiącach. W jej relacji pojawiają się informacje o napiętej atmosferze, wyzwiskach i agresji słownej ze strony pracowników obiektu. Nie wiemy czy jest to obiektywny opis zaistniałej sytuacji, czy subiektywna ocena.

Spór o liczbę papug i dokumentację

Jednym z istotnych wątków jest liczba ptaków. Fundacja Ptasia Przystań twierdzi, że w czasie interwencji pracownicy papugarni nie posiadali wykazu ptaków znajdujących się na hali. Nie byli więc oni w stanie podać ich dokładnej liczby ani liczby ptaków poszczególnych gatunków (według fundacji).

Fundacja podaje również, że tylko 63 ptaki miały obrączki. Pozostałe miały być nieoznakowane, co szczególnie w przypadku mniejszych gatunków, takich jak nimfy czy papugi faliste, utrudnia lub wręcz uniemożliwia identyfikację „po wyglądzie”, gdy w grę wchodzi więcej ptaków jednego gatunku.

Według Fundacji Ptasia Przystań wszystkie ptaki znajdujące się w obiekcie zostały spisane i sfotografowane, a te bez obrączek oznakowano. Lista ptaków miała zostać sporządzona przez funkcjonariuszy policji oraz przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii.

W tym miejscu pojawia się kolejna kwestia wymagająca wyjaśnienia. Fundacja wskazuje, że skoro pracownicy papugarni mieli mówić o około 150 ptakach, a na hali znajdowało się niewiele ponad 130- i pytanie o różnicę powinno być kierowane do właściciela papugarni. To jednak również jest stanowisko fundacji, a nie obiektywne ustalenie organów państwowych.

Fundacja mówi o chorobach i zaniedbaniach

Najpoważniejsze informacje dotyczą stanu ptaków. Fundacja Ptasia Przystań twierdzi, że ponad połowa odłowionych papug miała widoczne objawy chorób lub zaniedbania.

W jej opisie pojawiają się przerośnięte i zniekształcone dzioby, przerośnięte i zniekształcone pazury, zniekształcone palce, guzy, rany, wyłysienia, połamane pióra, zmiany w okolicach dziobów mogące świadczyć o zakażeniu świerzbem, zabrudzenia wokół kloaki oraz podejrzenie zaparcia jaja.

Fundacja informuje, że dysponuje dużą liczbą zdjęć dokumentujących stan obiektu i ptaków, ale nie może ujawnić wszystkich fotografii ze względu na toczące się postępowanie. Według jej stanowiska część materiału ma zostać włączona do materiału dowodowego.

Papugarnia Carmen odpowiada na to, że drastyczne zdjęcia mogą dotyczyć ptaków, które trafiły do niej już wcześniej w złym stanie. To zasadnicza oś sporu: czy fotografie pokazują skutki zaniedbań w papugarni, czy raczej historię ptaków ratowanych przez osoby związane z tym miejscem.

Transport ptaków i badania weterynaryjne

Fundacja Ptasia Przystań zapewnia, że w czasie akcji żaden ptak nie ucierpiał i wszystkie bezpiecznie dotarły do miejsca zabezpieczenia. Odnosi się też do zarzutów dotyczących transportu papug w małych transporterach.

Według fundacji takie transportery są zgodne z zaleceniami dotyczącymi przewożenia ptaków. Przewożenie ich w dużych klatkach mogłoby prowadzić do obijania się o pręty, a w konsekwencji do urazów, w tym złamań skrzydeł.

Fundacja informuje również, że ze względu na liczbę zabezpieczonych papug badania będą prowadzone przez kilku lekarzy weterynarii. W pierwszej kolejności mają być badane ptaki wymagające szybkiej interwencji.

Nowa fundacja z Bytomia w centrum głośnej sprawy

Warto odnotować jeszcze jedną okoliczność. Fundacja Ptasia Przystań, która zabezpieczyła ptaki, jest stosunkowo młodą organizacją. Według danych rejestrowych została wpisana do KRS 4 września 2025 r., a jej siedziba znajduje się w Bytomiu.

Nie przesądza to oczywiście ani o kompetencjach fundacji, ani o jakości jej działań. 

Sprawę rozstrzygną śledczy i biegli

Na tym etapie trudno ocenić kto ma rację. Nie wiadomo też czy ta interwencja była koniczna, czy nie. 

Poczekajmy na ustalenia policji, prokuratury, inspekcji weterynaryjnej oraz opinie specjalistów. Poczekajmy na kompetentne odpowiedzi na najważniejsze pytania: w jakim stanie były ptaki, skąd wynikały ich choroby i obrażenia, czy dokumentacja była prowadzona prawidłowo i czy w papugarni doszło do zaniedbań.

Blisko 130 papug zabranych z katowickiej papugarni. Sprawą zajmuje się prokuratura

 

Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.