Śląski akcent w Cannes. Film Pawlikowskiego walczy o Złotą Palmę i zbiera świetne recenzje
21 maja 2026„Fatherland”, najnowszy film Pawła Pawlikowskiego, znalazł się w konkursie głównym Festiwalu Filmowego w Cannes. To ważna wiadomość dla polskiego kina, ale także dla Katowic i województwa śląskiego. Film powstał przy udziale Instytucji Filmowej Silesia Film i wsparciu Śląskiego Funduszu Filmowego. A po pierwszych reakcjach z Cannes widać, że może to być jeden z mocnych kandydatów do Złotej Palmy.
Paweł Pawlikowski wrócił do Cannes z filmem „Fatherland”
Paweł Pawlikowski znów jest w Cannes. Reżyser „Idy” i „Zimnej wojny” wrócił na jeden z najważniejszych festiwali filmowych świata z nowym filmem „Fatherland”. Obraz znalazł się w konkursie głównym, czyli w najważniejszej sekcji festiwalu, w której przyznawana jest Złota Palma.
To już samo w sobie jest ogromnym wyróżnieniem. Cannes nie jest festiwalem, na którym po prostu pokazuje się nowe filmy znanych reżyserów. To miejsce, gdzie co roku układa się światowa hierarchia kina autorskiego. Jeśli film trafia do konkursu głównego, oznacza to, że jest traktowany jako jedna z najważniejszych premier sezonu.
W przypadku Pawlikowskiego oczekiwania są szczególnie duże. „Ida” zdobyła Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, a „Zimna wojna” przyniosła mu w Cannes nagrodę za reżyserię. Teraz reżyser wraca z filmem, który znów dotyka historii, pamięci, winy i tożsamości.
„Fatherland” z ważnym udziałem Silesii Film
Dla nas najważniejszy jest jednak także wątek śląski i katowicki. „Fatherland” to międzynarodowa produkcja, ale po stronie polskiej prowadzona przez Ewę Puszczyńską z Extreme Emotions i współfinansowana przez Instytucję Filmową Silesia Film.
Film powstał przy wsparciu Śląskiego Funduszu Filmowego, finansowanego przez Samorząd Województwa Śląskiego. To oznacza, że instytucja z naszego regionu uczestniczy w produkcji filmu, który znalazł się w samym centrum światowego kina.
Nie jest to tylko prestiżowa ciekawostka. To dowód, że regionalne instytucje filmowe mogą mieć realny udział w projektach o międzynarodowej randze. Silesia Film nie jest tu dodatkiem do gotowego sukcesu, lecz jednym z podmiotów, które pomogły ten film zrealizować.
Dla Katowic i województwa śląskiego to ważne także wizerunkowo. Region, który przez lata kojarzono głównie z przemysłem, coraz mocniej zaznacza swoją obecność w kulturze, filmie i produkcji audiowizualnej.
Thomas Mann, Erika Mann i powojenna Europa
„Fatherland” opowiada o Thomasie Mannie i jego córce Erice. Akcja filmu rozgrywa się u progu zimnej wojny. Mann, po latach emigracji, wraca do Niemiec, które po wojnie są krajem podzielonym, zrujnowanym i moralnie rozbitym.
Ojciec i córka ruszają w podróż przez powojenne Niemcy. Z Frankfurtu, znajdującego się w zachodniej strefie wpływów, do Weimaru kontrolowanego przez Sowietów. To nie jest jednak zwykła filmowa biografia noblisty. Z pierwszych recenzji wynika, że Pawlikowski bardziej interesuje się pęknięciem Europy, pamięcią po katastrofie i pytaniem o odpowiedzialność niż prostym życiorysem wielkiego pisarza.
W obsadzie znaleźli się m.in. Sandra Hüller jako Erika Mann i Hanns Zischler jako Thomas Mann. W filmie grają także August Diehl, Devid Striesow i Anna Madeley. Za zdjęcia odpowiada Łukasz Żal, stały współpracownik Pawlikowskiego, nominowany do Oscara operator „Idy” i „Zimnej wojny”.
Pierwsze recenzje są bardzo dobre
Po pokazach w Cannes „Fatherland” jest opisywany jako jeden z ważnych filmów tegorocznego konkursu. Reuters zwraca uwagę, że film Pawlikowskiego bada powojenną traumę Niemiec przez historię powrotu Thomasa Manna do ojczyzny w 1949 roku. W tej relacji podkreślono również, że film spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem krytyków, w tym z pięciogwiazdkową recenzją „The Guardian”.
Także polskie relacje z Cannes wskazują, że „Fatherland” może być jednym z kandydatów do najważniejszej nagrody festiwalu. Filmweb pisał po premierze o sześciominutowej owacji na stojąco i o tym, że obraz Pawlikowskiego stał się jednym z faworytów do Złotej Palmy.
W recenzjach powtarza się zachwyt nad czarno-białymi zdjęciami Łukasza Żala, kreacją Sandry Hüller i sposobem, w jaki Pawlikowski pokazuje Niemcy po wojnie. Nie jako dekorację historyczną, lecz jako kraj wciąż niezdolny do prostego rozliczenia się z własną przeszłością.
Niemiecki „Welt” pisał o filmie w tonie entuzjastycznym, wskazując na jego siłę i przenikliwość. To szczególnie interesujące, bo „Fatherland” opowiada przecież o niemieckiej pamięci, niemieckiej winie i niemieckiej tożsamości. Dobre przyjęcie tego filmu przez niemiecką krytykę pokazuje, że Pawlikowski dotknął tematu trudnego, ale zrobił to w sposób, którego nie da się łatwo zbyć.
To także sukces śląskiej instytucji filmowej
W całej tej historii nie wolno zgubić regionalnego akcentu. Jeśli „Fatherland” zdobędzie Złotą Palmę, będzie to wielki sukces Pawła Pawlikowskiego, polskiego kina i całej międzynarodowej ekipy. Ale będzie to także sukces tych instytucji, które film wsparły.
W tym gronie jest Silesia Film i Śląski Fundusz Filmowy. To ważne, bo pokazuje, że pieniądze wydawane na kulturę nie muszą kończyć się wyłącznie na lokalnych projektach o ograniczonym zasięgu. Mogą współtworzyć filmy, które trafiają do Cannes, są recenzowane na świecie i mają szansę przejść do historii kina.
Śląsk od lat szuka nowoczesnej opowieści o sobie. Takiej, która nie odcina się od przemysłowej przeszłości, ale nie pozwala też zamknąć regionu w starych skojarzeniach. Udział w takiej produkcji jak „Fatherland” jest właśnie częścią tej nowej opowieści.
Nie chodzi o to, że film Pawlikowskiego jest „śląski” w treści. Nie jest. Jego akcja rozgrywa się w powojennych Niemczech, a bohaterami są Thomas i Erika Mannowie. Śląski jest jednak udział w jego powstaniu. A to w świecie filmu ma znaczenie.
Cannes może przynieść jeszcze większy sukces
Złota Palma zostanie przyznana na zakończenie festiwalu. Na razie można mówić o dużym sukcesie samej obecności w konkursie głównym i o bardzo dobrym przyjęciu filmu.
Ale pierwsze reakcje pokazują, że „Fatherland” nie jest jedynie kolejnym filmem znanego reżysera w prestiżowej selekcji. To tytuł, który może liczyć się w walce o najważniejszą nagrodę.
Jeśli tak się stanie, w tej historii będzie również katowicko-śląski rozdział. Bo za wielkim kinem często stoją nie tylko reżyserzy, aktorzy i producenci, lecz także instytucje, które w odpowiednim momencie potrafią zaryzykować i wesprzeć ambitny projekt.
W tym przypadku jedną z takich instytucji jest Silesia Film.
Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.


