Górnik Zabrze z Pucharem Polski. Po 54 latach trofeum wraca do Zabrza
3 maja 2026Górnik Zabrze pokonał Raków Częstochowa 2:0 w finale Pucharu Polski na PGE Narodowym w Warszawie. Bramki zdobyli Roberto Massimo i Maksym Chłań. Dla zabrzan to siódmy Puchar Polski w historii, ale pierwszy od 1972 roku. Finał dwóch klubów z województwa śląskiego zakończył się wielkim świętem Górnika, bezradnością Rakowa i pokazem siły kibiców, którzy stworzyli na Narodowym prawdziwe widowisko.
Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 2:0. Finał dla zabrzan
To był finał, na który w Zabrzu czekano ponad pół wieku. Górnik Zabrze wygrał z Rakowem Częstochowa 2:0 i zdobył Puchar Polski po raz pierwszy od 1972 roku. Dla klubu z Roosevelta to nie tylko kolejne trofeum w gablocie. To symboliczny powrót do wielkich zwycięstw.
Górnik był w tym meczu konkretniejszy, spokojniejszy i lepiej zorganizowany. Raków miał swoje fragmenty, ale przez dużą część spotkania nie potrafił znaleźć sposobu na zabrzan. Częstochowianie wyglądali tak, jakby finał im uciekał, zanim na dobre zdążyli wejść w mecz.
Na PGE Narodowym było 50 072 widzów. I to też trzeba mocno podkreślić: finał Pucharu Polski był nie tylko meczem, ale także wielkim świętem kibiców. Fani obu drużyn stworzyli atmosferę, która dorastała do rangi wydarzenia.
Roberto Massimo dał Górnikowi prowadzenie
Pierwszy gol padł w 32. minucie. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Roberto Massimo, który głową skierował ją do siatki. To był moment, który ustawił dalszy przebieg spotkania.
Raków został zaskoczony po stałym fragmencie gry. A Górnik dostał dokładnie to, czego potrzebował: prowadzenie, spokój i jeszcze więcej wiary w to, że ten dzień może przejść do historii klubu.
Do przerwy zabrzanie prowadzili 1:0. Nie było to widowisko pełne fajerwerków, ale Górnik grał dojrzale. Nie musiał pędzić na oślep. Wiedział, co chce zrobić.
Maksym Chłań dobił Raków po przerwie
Po zmianie stron Raków musiał szukać wyrównania, ale nadal niewiele z tego wynikało. Górnik dobrze zamykał przestrzeń, nie dopuszczał rywala do wielu groźnych sytuacji i czekał na swój moment.
Ten przyszedł w 65. minucie. Maksym Chłań wykorzystał błąd Rakowa i podwyższył prowadzenie na 2:0. To był cios, po którym częstochowianie znaleźli się w bardzo trudnym położeniu.
W części relacji pojawiła się błędna informacja, że drugiego gola zdobył Josema. Oficjalna relacja PZPN oraz inne relacje meczowe wskazują jednak Maksyma Chłania jako strzelca bramki na 2:0.
Raków dopiero później mocniej ruszył do przodu. Najlepszą sytuację miał Jonatan Braut Brunes, ale Górnik miał w bramce Marcela Łubika, a w całym zespole dużo determinacji i dyscypliny.
Czerwona kartka i nerwowa końcówka
W końcówce emocje wzięły górę. Doszło do przepychanek, a Jonatan Braut Brunes zobaczył czerwoną kartkę. Raków kończył mecz w dziesiątkę. To dobrze oddawało jego finał: dużo frustracji, niewiele konkretu.
Na boisku pojawił się też Lukas Podolski. Dla niego ten triumf ma szczególny wymiar. Wrócił do Górnika jako wielka postać światowej piłki, a teraz może świętować z klubem trofeum, na które Zabrze czekało od czasów zupełnie innej epoki.
Puchar Polski po 54 latach. Wielki dzień dla Górnika
Górnik zdobył Puchar Polski po raz siódmy w historii. Poprzednio wygrał te rozgrywki w 1972 roku. To oznacza 54 lata czekania na powrót trofeum do Zabrza.
Dla starszych kibiców to powrót wspomnień o wielkim Górniku. Dla młodszych — dzień, który sami będą kiedyś wspominać. Bo takie mecze nie są tylko o wyniku. Są o poczuciu, że klub z wielką historią znów napisał ważny rozdział.
Górnik dostanie za zwycięstwo także konkretną nagrodę finansową. Zdobywca Pucharu Polski otrzymuje 5 mln zł, a finalista 1 mln zł. Ale jeszcze ważniejsza może być sportowa premia: gra w europejskich pucharach. Triumfator Pucharu Polski rozpocznie rywalizację od trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Europy.
Finał klubów z województwa śląskiego
Ten finał miał jeszcze jeden ważny wymiar. Zagrały w nim dwa kluby z województwa śląskiego: Górnik Zabrze i Raków Częstochowa.
Warto jednak używać precyzyjnego określenia. Górnik jest klubem ze Śląska w sensie historycznym i kulturowym. Raków jest klubem z Częstochowy, a Częstochowa historycznie nie leży na Górnym Śląsku. Dlatego najuczciwiej pisać o finale dwóch klubów z województwa śląskiego.
Sportowo był to jednak mecz bardzo ważny dla całego regionu. Dwa duże kluby, dwa silne środowiska kibicowskie, dwa różne modele budowania drużyny. I jeden zwycięzca: Górnik Zabrze.
Raków bez odpowiedzi, Górnik z pucharem
Raków w ostatnich latach przyzwyczaił do tego, że potrafi grać o trofea. Tym razem jednak nie znalazł sposobu na Górnika. Zabrzanie byli bardziej konkretni i lepiej wykorzystali swoje momenty.
Finały często nie są najpiękniejszymi meczami sezonu. Bywają nerwowe, twarde, pełne kalkulacji. Ale tym razem – podkreślmy – zarówno piłkarze, jak i kibice na trybunach, pokazali naprawdę wspaniałe widowisko.
Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.


