Farma fotowoltaiczna w Parku Śląskim zablokowana. Chodzi o Elkę, Falę i milionowe oszczędności

Farma fotowoltaiczna w Parku Śląskim zablokowana. Chodzi o Elkę, Falę i milionowe oszczędności

28 maja 2026 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Park Śląski chciał zbudować własną farmę fotowoltaiczną, która miała zasilać najważniejsze obiekty na jego terenie. W grę wchodziły oszczędności sięgające nawet 1,5–2 mln zł rocznie. Chorzowscy radni przyjęli jednak plan ogólny w kształcie, który blokuje tę inwestycję. Jak wynika z relacji „Dziennika Zachodniego”, przesądzili o tym radni PiS oraz ugrupowania prezydenta Szymona Michałka.

Chorzów przyjął plan, który blokuje farmę w Parku Śląskim

To nie był spór o kilka paneli fotowoltaicznych. Chodziło o inwestycję przygotowywaną od lat i traktowaną w Parku Śląskim jako projekt strategiczny. Farma fotowoltaiczna miała dać parkowi własne źródło prądu dla najważniejszych obiektów i znacząco obniżyć koszty jego działania.

Jak opisał „Dziennik Zachodni”, podczas sesji Rady Miasta Chorzów przyjęto plan ogólny, którego zapisy blokują budowę farmy fotowoltaicznej w Parku Śląskim. Uchwałę poparli radni PiS oraz Ruchu Samorządowego Szymona Michałka. To ważne, bo odpowiedzialność za decyzję nie rozkłada się anonimowo na całą radę miasta. Z relacji DZ wynika, że to właśnie ten układ polityczny przesądził o przyjęciu planu w wersji niekorzystnej dla parku.

KO chciała zdjęcia uchwały z porządku obrad i powrotu do sprawy za miesiąc, już z poprawką uwzględniającą uwagę Parku Śląskiego. Wniosek przepadł. Przeciw było 13 radnych PiS i ugrupowania prezydenta Michałka, za głosowało 10 radnych KO. Tym samym stosunkiem głosów przyjęto później plan ogólny.

Energia dla Elki, Fali i parkowych alejek

Według relacji „Dziennika Zachodniego” prezes Parku Śląskiego Paweł Bilangowski przekonywał radnych, że farma miała zasilać m.in. dwie linie kolejki linowej Elka, kąpielisko Fala, obiekty administracyjne oraz oświetlenie parkowych alejek.

Z ustaleń Katowice Dziś wynika, że założenie było jeszcze szersze. Energia z farmy miała służyć zasilaniu obiektów znajdujących się w Parku Śląskim. Oznaczałoby to, że jeden z największych parków miejskich w Europie mógłby w dużej części oprzeć swoje codzienne funkcjonowanie na własnym źródle energii.

To szczególnie ważne przy takich obiektach jak Elka czy Fala. Ich utrzymanie, podobnie jak działanie parkowej administracji i oświetlenia alejek, oznacza stałe koszty energii. Własna farma miała te koszty radykalnie zmniejszyć.

Park mógł oszczędzać nawet 2 mln zł rocznie

Z informacji przytoczonych przez „Dziennik Zachodni” wynika, że Park Śląski szacował oszczędności na samej energii na około 800 tys. zł rocznie. Po doliczeniu kosztów dystrybucji, których park mógłby uniknąć dzięki własnej instalacji na swoim terenie, w kasie spółki mogłoby zostawać od 1,5 do 2 mln zł rocznie.

W dłuższej perspektywie oznaczałoby to dziesiątki milionów złotych. To pieniądze, które mogłyby zostać przeznaczone na bieżące utrzymanie parku, remonty, rozwój atrakcji, zieleń i bezpieczeństwo odwiedzających.

Według władz parku inwestycja miała objąć zaledwie 0,4 proc. jego powierzchni. Planowana lokalizacja, między Stawem Hutnik i ul. Siemianowicką, miała być terenem zaplecza technicznego. Prezes parku podkreślał też, że budowa farmy nie wiązałaby się z wycinką drzew.

7 mln zł z budżetu województwa może przepaść

Sprawa ma także konkretny wymiar finansowy. Park Śląski miał na budowę farmy fotowoltaicznej 7 mln zł z budżetu województwa. Jak mówił podczas sesji Paweł Bilangowski, jeśli inwestycji nie będzie można zrealizować, pieniądze trzeba będzie zwrócić.

To tworzy sytuację trudną do zrozumienia. Z jednej strony publiczne pieniądze zostały przeznaczone na inwestycję, która miała zmniejszyć koszty funkcjonowania publicznego parku. Z drugiej strony plan ogólny Chorzowa może tę inwestycję zablokować.

W argumentacji miasta pojawił się także urząd marszałkowski. Jak relacjonował „Dziennik Zachodni”, urbanista Chorzowa Michał Lorbiecki powoływał się na pismo Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego oraz na audyt krajobrazowy województwa. Z pisma miało wynikać, że dopuszczenie w tym miejscu elektrowni słonecznej kolidowałoby z rekomendacjami dla krajobrazu priorytetowego Park Śląski.

W praktyce wygląda to więc tak: województwo daje pieniądze na farmę fotowoltaiczną w Parku Śląskim, a jednocześnie argument oparty na wojewódzkim audycie zostaje użyty jako jedna z przesłanek do zablokowania zapisów umożliwiających jej budowę.

Audyt krajobrazowy czy pośpiech z planem?

Z relacji „Dziennika Zachodniego” wynika, że za decyzją stały dwa główne argumenty. Pierwszy to audyt krajobrazowy i pismo urzędu marszałkowskiego. Drugi to pośpiech związany z uchwaleniem planu ogólnego.

Miejski urbanista wskazywał, że Chorzów może stracić około pół miliona złotych refundacji, jeśli plan nie zostanie uchwalony w terminie. Jednocześnie mówił, że z innych powodów nie byłoby potrzeby uchwalania go właśnie teraz, bo całe miasto jest już pokryte planami miejscowymi.

I tu pojawia się najważniejsze pytanie. Jeśli decydujący był audyt krajobrazowy, dlaczego przez lata przygotowań nie wyjaśniono tej sprawy między miastem, Parkiem Śląskim i samorządem województwa? Jeśli zaś decydujący był pośpiech, to czy dla pół miliona złotych refundacji warto było przyjąć dokument, który może pozbawić Park Śląski 7 mln zł dotacji i wielomilionowych oszczędności w przyszłości?

Spór o panele czy o przyszłość Parku Śląskiego?

Najłatwiej byłoby opisać tę sprawę jako konflikt o farmę fotowoltaiczną. Ale to byłoby zbyt proste.

W rzeczywistości chodzi o koszty funkcjonowania Parku Śląskiego, sens wieloletniego przygotowywania inwestycji i sprawność publicznych instytucji. Park miał szansę na własne źródło energii dla kluczowych obiektów. Według wyliczeń władz parku oznaczałoby to oszczędności sięgające nawet 2 mln zł rocznie. Inwestycja była przygotowywana od lat, a pieniądze na jej realizację pochodziły z budżetu województwa.

Mimo to plan ogólny Chorzowa został przyjęty w wersji, która inwestycję blokuje. Teraz pozostaje pytanie, czy problem uda się jednak rozwiązać. I czy Park Śląski uratuje 7 mln zł i inwestycję, która w kolejnych latach mogłaby mieć dla niego ogromne znaczenie.

 

Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.