Tłumy pożegnały Łukasza Litewkę. Nie tylko posła, przede wszystkim człowieka
30 kwietnia 2026W Sosnowcu odbył się pogrzeb Łukasza Litewki, posła Lewicy, społecznika i twórcy TeamLitewka. Uroczystości miały charakter państwowy, pojawili się najważniejsi przedstawiciele władz państwowych, ale najważniejsi byli zwykli ludzie. Przyszli, bo dla wielu Łukasz Litewka nie był politykiem z pierwszych stron gazet. Był człowiekiem, któremu ufali, który pomagał chorym dzieciom, rodzinom w dramatycznych sytuacjach i bezdomnym zwierzętom.
Sosnowiec pożegnał Łukasza Litewkę
W środę 29 kwietnia Sosnowiec pożegnał Łukasza Litewkę. Msza żałobna odbyła się w kościele św. Joachima, a po niej kondukt przeszedł na cmentarz parafialny przy ul. Zuzanny. Uroczystości miały charakter państwowy i zostały zorganizowane przez Kancelarię Sejmu.
Byli politycy, przedstawiciele najwyższych władz państwowych, parlamentarzyści, ludzie znani z życia publicznego. Prezydent Karol Nawrocki przekazał ojcu zmarłego posła Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, którym Łukasz Litewka został pośmiertnie odznaczony.
Ale to nie polityczny protokół był w tym dniu najważniejszy. Najważniejsze były tłumy zwykłych ludzi, którzy przyszli pożegnać człowieka znanego im często nie z sejmowej mównicy, lecz z konkretnych akcji pomocowych, zbiórek, interwencji i gestów, które dla kogoś oznaczały ratunek.
Nie był zwykłym politykiem
Formalnie żegnano posła. W praktyce wielu ludzi żegnało przede wszystkim społecznika. Człowieka, który potrafił poruszyć tysiące osób, gdy trzeba było zebrać pieniądze na leczenie dziecka, pomóc rodzinie po tragedii, wesprzeć schronisko albo znaleźć dom dla zwierzęcia.
To właśnie z tego powodu jego śmierć tak mocno poruszyła ludzi o bardzo różnych poglądach. Łukasz Litewka był związany z Lewicą, ale jego działalność społeczna wykraczała poza partyjne podziały. Pomagał nie dlatego, że tak wypadało w polityce. Raczej odwrotnie: polityka była tylko częścią jego życia, a nie jego najważniejszą treścią.
Jego fundacja TeamLitewka nagłaśniała zbiórki, wspierała leczenie dzieci, pomagała osobom po wypadkach i angażowała się w sprawy zwierząt. To dlatego po jego śmierci ludzie przynosili znicze, pluszaki i przychodzili na miejsce tragedii nie jak pod adres znany z wiadomości, lecz jak do miejsca, w którym nagle przerwało się coś bardzo osobistego.
Ludzie przyszli, bo mu ufali
Relacje z Sosnowca pokazują, że dla wielu osób to pożegnanie miało wymiar bardzo osobisty. „Fakt” opisał historię Doroty Duszy-Polak, której zmarły przed pięcioma laty syn Wojtek znał Łukasza Litewkę. Kobieta przyszła na pogrzeb, bo — jak mówiła reporterom — nie potrafiłaby nie przyjść. Jej syn kolegował się z Litewką, a sam poseł zginął 23 kwietnia, w dniu urodzin Wojtka.
Takich historii było więcej. Nie wszystkie trafią do mediów. Nie wszystkie da się opisać. Ale to one najlepiej tłumaczą, dlaczego po śmierci Łukasza Litewki ludzie mówili nie tylko o polityku, ale o kimś, kto w ich życiu albo w życiu ich bliskich pojawił się w trudnym momencie.
Bliscy Łukasza Litewki prosili, by zamiast kwiatów i wieńców wykonać gest dobroci: pomóc potrzebującym, wesprzeć schronisko, organizację pomocową albo zbiórkę charytatywną. Ten apel dobrze pasował do tego, czym zajmował się przez lata.
Pożegnanie bez partyjnych barw
Podczas mszy biskup sosnowiecki Artur Ważny mówił o człowieku, który pokazał, że dobro nie potrzebuje wielkich haseł ani partyjnych barw. To zdanie dobrze oddaje atmosferę tego pożegnania, bo w Sosnowcu spotkali się ludzie, którzy w normalnych politycznych warunkach często stoją po przeciwnych stronach sporu.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty przypominał, że Litewka pomagał ludziom i zwierzętom, żył po swojemu i potrafił jednoczyć osoby o różnych poglądach. Wspominał też jego zaangażowanie w sprawy, które dla innych mogły wydawać się małe, a dla niego były ważne, bo dotyczyły konkretnego człowieka albo konkretnego zwierzęcia.
Warto jednak raz jeszcze podkreślić: tego dnia politycy nie byli najważniejsi. Byli obecni, bo Łukasz Litewka był posłem i państwo żegnało parlamentarzystę. Ale ogrom poruszenia brał się z czegoś innego. Z tego, że tysiące ludzi miały poczucie, iż odszedł ktoś, kto nie odwracał wzroku od cudzej krzywdy.
Tragiczny wypadek w Dąbrowie Górniczej
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej. Jechał rowerem, gdy doszło do tragicznego wypadku z udziałem samochodu osobowego. Według dotychczasowych ustaleń śledczych kierowca mitsubishi zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z jadącym z naprzeciwka posłem. Litewka zmarł mimo reanimacji.
Podejrzany kierowca usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Według relacji mediów przyznał się do zarzucanego czynu, choć jego wyjaśnienia dotyczące przebiegu zdarzenia budzą wątpliwości śledczych.
Zostało pytanie, co zrobić z tym dobrem
Pogrzeb Łukasza Litewki był jednym z tych momentów, kiedy na chwilę milkną zwykłe podziały. Ale żałoba nie zatrzyma świata na długo. Za kilka dni wrócą polityczne spory, codzienne awantury i zwykłe życie.
Pytanie brzmi, czy zostanie coś więcej niż wspomnienie wzruszającego pożegnania. Bo najważniejsze w historii Łukasza Litewki nie jest to, ilu polityków pojawiło się w kościele ani kto siedział w pierwszych ławkach. Najważniejsze jest to, że tysiące ludzi uwierzyły, iż można pomagać naprawdę, bez oglądania się na szyldy, legitymacje i partyjne etykiety.
I może właśnie to jest najtrudniejsza część tego pożegnania. Nie tylko opłakać człowieka, który odszedł za wcześnie. Ale nie pozwolić, by wraz z nim zgasło przekonanie, że zwykły gest dobroci potrafi czasem znaczyć więcej niż wielkie słowa.
Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Pasaż imienia Łukasza Litewki w Zagórzu? Poruszająca inicjatywa w Sosnowcu
Śmierć Łukasza Litewki: Nowe fakty w śledztwie. Kierowca może wyjść za kaucją.
KATOWICE DZIŚ – najlepsze źródło informacji


