Trzęsienie ziemi w Gliwicach. Piast pozbywa się „cichej legendy” w najgorszym możliwym momencie. Kibice grożą bojkotem.
19 kwietnia 2026To była wiadomość, która uderzyła w kibiców gliwickiego klubu niczym grom z jasnego nieba. Adam Fudali, człowiek, który przez ostatnie kilkanaście lat był jedną z kluczowych osób w klubie – sercem i logistycznym mózgiem Piasta Gliwice, odchodzi. Choć oficjalnie mówi się o „porozumieniu stron”, nikt w to nie wierzy. W kuluarach huczy od spekulacji, a fani, zamiast szykować się do walki o utrzymanie w Ekstraklasie, zagrozili bojkotem najważniejszego meczu sezonu.
Kierownik drużyny w piłkarskim świecie to postać zazwyczaj drugoplanowa, ale absolutnie kluczowa. Adam Fudali nie był tylko człowiekiem od biletów i sprzętu. Dla pokoleń piłkarzy Piasta był opiekunem, tłumaczem i łącznikiem ze światem. Jego nagłe zniknięcie z klubowego sztabu wywołało falę oburzenia, która dotarła aż na salę brad rady miejskiej i do gabinetów gliwickiego magistratu.
Poliglota z wojskowym sznytem i „niebiesko-czerwonym sercem”
Fudali dołączył do Piasta jeszcze za czasów Marcina Brosza. Przetrwał wszystkich trenerów, od sukcesów, po chude lata, stając się symbolem ciągłości organizacyjnej. Dzięki biegłej znajomości angielskiego, hiszpańskiego i języków bałkańskich był pierwszym ratunkiem dla zagranicznych zawodników, którym pomagał nie tylko na boisku, ale i w codziennym życiu.
Kibice pokochali go jednak za coś innego – za bezgraniczne oddanie barwom i twardy charakter. Wojskowa przeszłość kierownika dawała o sobie znać w sytuacjach kryzysowych. Nikt nie zapomni mu emocjonalnej scysji z Lukasem Podolskim po derbach w lipcu 2025 roku, gdy Fudali bez wahania stanął w obronie swojego klubu. Jak napisał kapitan drużyny Jakub Czerwiński na Instagramie: „Dziękuję za oddanie! Masz niebiesko-czerwone serce”.
Afera biletowa czy „standardy pracy”?
Oficjalny komunikat klubu z 15 kwietnia był lakoniczny i chłodny. Podziękowania, życzenia powodzenia i kropka. Prezes Łukasz Lewiński na portalu X próbował tonować emocje, zasłaniając się dżentelmeńską umową o nieujawnianiu powodów rozstania. Dodał jedynie enigmatycznie, że funkcjonowanie klubu to „coś więcej niż same 90 minut meczu”.
To jednak nie uspokoiło nastrojów. Wręcz przeciwnie – w sieci zaczęły krążyć informacje o rzekomej „aferze biletowej”. Według nieoficjalnych doniesień, punktem zapalnym miało być niezamówienie biletu dla jednego z zawodników. Z kolei źródła zbliżone do gliwickiego Urzędu Miasta sugerują, że od pewnego czasu Fudali miał „przestać spełniać standardy pracy”. Pytanie tylko, czy ewentualny błąd logistyczny to wystarczający powód, by na finiszu walki o życie w lidze pozbywać się tak doświadczonego pracownika?
Kibice grożą bojkotem: „Stadion ma być pusty”
Czas podjęcia tej decyzji jest przez wielu komentatorów określany jako fatalny. Piast po dwóch bolesnych porażkach z Pogonią i Termalicą niebezpiecznie zbliżył się do strefy spadkowej. Drużyna potrzebuje teraz jedności, a tymczasem klub funduje sobie potężny pożar wizerunkowy.
Reakcja środowiska jest ostra. Radni miejscy są zszokowani. Podobnie spora część kibiców. Padają sugestie, że to nie Fudali, a osoby odpowiedzialne za jego zwolnienie powinny pożegnać się z posadami. Wśród fanów Piasta mówi się o „obywatelskim nieposłuszeństwie”. Plan jest radykalny – podczas kluczowego meczu z Arką Gdynia trybuny mają świecić pustkami. Kibice chcą w ten sposób pokazać, że nie zgadzają się na traktowanie ludzi zasłużonych dla klubu w tak bezduszny sposób.
To nie jest pierwsza burza
Wokół klubu atmosfera stała się gęstsza niż kiedykolwiek. Wyjąwszy może sytuację, gdy okazało się, że w radzie nadzorczej Piasta znalazł się “generał od granatnika” – były komendant główny policji Jarosław Szymczyk.
Przypomnijmy, że 10 czerwca 2024 roku Katarzyna Kuczyńska-Budka, prezydentka Gliwic oznajmiła: “W związku z trudną sytuacją w jakiej znalazł się Piast Gliwice SA, na wniosek Miasta Gliwice, większościowego akcjonariusza, zwołano na dzisiaj walne zgromadzenie akcjonariuszy, które zadecydowało o zmianach w radzie nadzorczej spółki. (…) Mniejszościowy akcjonariusz – Zbigniew Kałuża – wskazał do rady nadzorczej Jarosława Szymczyka. To początek działań, których efektem powinna być stabilna, finansowo przejrzysta, sytuacja Piasta, a co za tym idzie, by klub znowu mógł osiągać dobre wyniki, które cieszyć będą kibiców”.
Kilka dni później, gdy wybuchła burza, zwróciła się do mniejszościowego udziałowca, by wymienił Szymczyka na kogoś innego. Ostatecznie generał sam zrezygnował.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Fot. Katowice Dziś AI


