Tajemnica gliwickiego Okrąglaka. Ekspertyza jest gotowa, ale mieszkańcy nadal nie wiedzą, co w niej zapisano
28 kwietnia 2026Gliwicki Okrąglak miał być jedną z tych inwestycji, z których mieszkańcy mogą być dumni. Projekt wyrósł z budżetu obywatelskiego, zdobył duże poparcie, a odnowiony pawilon przy placu Grunwaldzkim miał służyć ludziom. Dziś zamiast radości są pytania o jakość prac, odbiór inwestycji, wypłatę publicznych pieniędzy, prokuraturę i ekspertyzę, której treści nie ujawniono opinii publicznej. W sprawach finansowanych z pieniędzy mieszkańców przejrzystość nie powinna być dodatkiem. Powinna być zasadą.
Okrąglak w Gliwicach i pytanie najprostsze: co jest w ekspertyzie?
Gliwicki magistrat jest w posiadaniu niezależnej ekspertyzy budowlanej dotyczącej Okrąglaka. Dokument przygotowała Katedra Konstrukcji Budowlanych Wydziału Budownictwa Politechniki Śląskiej. Według urzędu celem opracowania była ocena jakości wykonania obiektu oraz sprawdzenie jego zgodności z zatwierdzonym projektem budowlanym. Ekspertyza została przygotowana na potrzeby postępowania prowadzonego przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i ma być materiałem dowodowym w tej sprawie.
To ważna informacja, ale nie zamyka sprawy. Wręcz przeciwnie. Otwiera kolejne pytania. Skoro ekspertyza jest gotowa, skoro dotyczy inwestycji publicznej i skoro chodzi o obiekt, za który zapłacono z pieniędzy mieszkańców, to naturalne jest oczekiwanie, że opinia publiczna pozna jej treść w możliwie najszerszym zakresie.
Sensacyjne oświadczenie pojawiło się w poniedziałek 27 kwietnia na stronie magistratu. Urząd Miejski w Gliwicach wyjaśnia, że na obecnym etapie nie może publicznie komentować dokumentu. Wskazuje, że ekspertyza jest materiałem dowodowym, a nie ostatecznym rozstrzygnięciem, oraz że jej ewentualne udostępnienie wymaga zgody prokuratora. Jednocześnie magistrat informuje, że o przekazanie dokumentu zwróciła się Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód, prowadząca czynności sprawdzające po zawiadomieniu złożonym przez radnych klubu PiS.
I właśnie tu zaczyna się problem, który tak mocno rozgrzewa gliwicką opinię publiczną. Mieszkańcy słyszą, że ekspertyza istnieje, ale nie wiedzą, co z niej wynika. Słyszą, że nie przesądza o ostatecznych decyzjach, ale równocześnie dowiadują się, że wskazano elementy wymagające poprawy. Słyszą też zapewnienie, że obiekt nie wymaga rozbiórki. To jednak za mało, by rozwiać wątpliwości.
Inwestycja z budżetu obywatelskiego, czyli szczególna odpowiedzialność
Okrąglak nie jest zwykłą miejską inwestycją techniczną, o której mieszkańcy dowiadują się dopiero po zakończeniu prac. To projekt, który miał silne społeczne zaplecze. Wokół pawilonu przy placu Grunwaldzkim narosły oczekiwania, bo chodziło o obiekt lubiany, rozpoznawalny i osadzony w pamięci gliwiczan.
Tym bardziej bulwersujące są informacje o możliwych nieprawidłowościach. Radni, którzy zawiadomili prokuraturę, wskazują na podejrzenie niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za nadzór nad inwestycją. Chodzi m.in. o to, że według nich 18 grudnia podczas oględzin miały zostać wskazane liczne wady, a już 23 grudnia obiekt miał zostać odebrany bez zastrzeżeń. Na tej podstawie wykonawcy miały zostać wypłacone kolejne środki z publicznej kasy.
To jest sedno sprawy. Nie tylko to, czy Okrąglak ma usterki. Takie rzeczy przy inwestycjach budowlanych się zdarzają. Pytanie brzmi inaczej: czy miasto należycie zabezpieczyło interes mieszkańców, zanim zapłacono wykonawcy? Czy odbiór inwestycji był rzetelny? Czy uwagi zgłaszane wcześniej zostały sprawdzone i usunięte? Czy dokumenty odpowiadały rzeczywistemu stanowi obiektu?
Jeżeli chodzi o publiczne pieniądze, odpowiedź, że „trwa procedura” nie może być końcem rozmowy. Może być wyjaśnieniem chwilowego braku pełnej jawności dokumentów, ale nie może zastąpić rozliczenia całej sprawy.
Dach, materiały, zmiany w projekcie. Lista zarzutów jest poważna
W przestrzeni publicznej pojawiły się zastrzeżenia dotyczące jakości wykonania Okrąglaka. Radni wskazywali m.in. na konstrukcję dachu i sposób zakotwienia dźwigarów, zmiany konstrukcyjne bez pełnej dokumentacji, użycie materiałów niższej jakości, problemy ze szczelnością i estetyką elewacji oraz niską jakość robót wykończeniowych.
Część z tych zarzutów brzmi technicznie, ale ich znaczenie jest bardzo praktyczne. Konstrukcja dachu, zakotwienie elementów nośnych, zgodność z projektem czy szczelność obiektu nie są kwestiami gustu. To nie jest spór o kolor farby ani o to, czy komuś podoba się elewacja. To pytania o trwałość, bezpieczeństwo, jakość prac i odpowiedzialność za wydane pieniądze. Radny Adam Neumann (były prezydent Gliwic) wprost mówi o zagrożeniu katastrofą budowlaną.
Gliwicki magistrat w najnowszym komunikacie dementuje najdalej idące informacje. Podkreśla, że kierownik budowy był upoważniony do kierowania budową zgodnie z przepisami prawa budowlanego, że obiekt nie wymaga rozbiórki oraz że wskazano elementy wymagające poprawy. Urząd zaznacza także, że decyzja o realizacji inwestycji oraz zwiększeniu jej finansowania ponad pierwotne założenia Gliwickiego Budżetu Obywatelskiego zapadła w poprzedniej kadencji.
To stanowisko również wymaga odnotowania. Ale ono nie kończy pytań. Skoro są elementy wymagające poprawy, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jakie to elementy, kto za nie odpowiada, ile będzie kosztowało ich usunięcie i czy miasto będzie dochodziło roszczeń od wykonawcy.
Radni pytali, odpowiedzi nie usłyszeli
Sprawa wróciła także podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Gliwic. Według relacji lokalnych mediów radni z różnych klubów pytali o treść ekspertyzy, stan Okrąglaka i dalsze działania władz miasta. Padały pytania o to, czy obiekt wymaga rozbiórki, kiedy zostanie otwarty i dlaczego ekspertyza nie jest publicznie omawiana. Prezydent Gliwic nie udzieliła wtedy odpowiedzi na te pytania. To sytuacja niezrozumiała. Mimo apeli ponawianych na sali nie udzieliła wyjaśnień.
Były prezydent Gliwic Adam Neumann przypominał podczas sesji, że 18 grudnia radni mieli zostać zaproszeni przez MZUK na odbiór zakończonej inwestycji. Według jego relacji na miejscu stwierdzono, że nie będzie to odbiór, lecz spotkanie, jednak powstał protokół z licznymi usterkami. Neumann pytał, jak to możliwe, że po kilku dniach, obejmujących weekend, doszło do odbioru obiektu bez udziału radnych i bez zastrzeżeń.
To są pytania, których nie da się zbyć wzruszeniem ramion. Jeśli najpierw odnotowano usterki, a potem po kilku dniach dokonano odbioru bez zastrzeżeń, to mieszkańcy mają prawo oczekiwać jasnego kalendarium: co dokładnie stwierdzono, kto to sprawdził, kto podpisał odbiór, jakie dokumenty powstały i na jakiej podstawie wypłacono pieniądze wykonawcy.
Prokuratura i nadzór budowlany. Sprawa wychodzi poza zwykły spór polityczny
Urząd Miejski w Gliwicach sam przyznaje, że ekspertyza została przygotowana na potrzeby postępowania administracyjnego prowadzonego przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Jednocześnie dokumentem interesuje się prokuratura, która prowadzi czynności sprawdzające po zawiadomieniu radnych.
To oznacza, że sprawa nie jest już jakąś lokalną kłótnią polityczną. Oczywiście polityczny kontekst istnieje, bo zawiadomienie złożyli radni konkretnego klubu, a część decyzji zapadała w poprzedniej kadencji. Ale istota problemu jest znacznie szersza. Chodzi o zasady, które powinny obowiązywać niezależnie od tego, kto rządzi miastem.
Jeżeli inwestycja została wykonana dobrze, ekspertyza powinna to potwierdzić. Jeżeli są wady, trzeba je wskazać, usunąć i ustalić odpowiedzialność. Jeżeli doszło do błędów przy odbiorze, trzeba wyjaśnić, kto i dlaczego je popełnił. Jeżeli wykonawcy wypłacono pieniądze mimo zastrzeżeń, trzeba pokazać dokumenty, które to uzasadniały.
Najgorszym rozwiązaniem jest półjawność. Czyli sytuacja, w której mieszkańcy dowiadują się, że dokument istnieje, ale nie mogą poznać jego treści; że są elementy wymagające poprawy, ale nie wiadomo jakie; że obiekt nie wymaga rozbiórki, ale nie wiadomo, jak poważne są wskazane usterki.
Katowice Dziś wystąpi o ekspertyzę
W tej sprawie kluczowa jest przejrzystość. Dlatego redakcja Katowice Dziś wystąpi do Urzędu Miejskiego w Gliwicach oraz do Politechniki Śląskiej o udostępnienie treści ekspertyzy dotyczącej Okrąglaka.
Jeśli dokument nie może zostać ujawniony w całości z powodu postępowań prowadzonych przez nadzór budowlany lub prokuraturę, powinno zostać jasno wyjaśnione, które fragmenty i na jakiej podstawie nie mogą być teraz podane do publicznej wiadomości. W sprawach publicznych nie wystarczy powiedzieć: „nie możemy komentować”. Trzeba jeszcze pokazać, dlaczego, w jakim zakresie i do kiedy.
Mieszkańcy Gliwic mają prawo wiedzieć, co dzieje się z inwestycją za publiczne pieniądze. Mają prawo wiedzieć, czy Okrąglak jest bezpieczny, kiedy zostanie otwarty, jakie poprawki są konieczne, kto za nie zapłaci i kto odpowiadał za nadzór nad pracami.
Bo transparentność w takich sprawach nie jest uprzejmością urzędu wobec mieszkańców. Jest obowiązkiem.
Więcej ważnych i interesujących artykułów znajdziesz klikając w jeden z dwóch klawiszy poniżej prowadzących do naszych rubryk:
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Śmierć Łukasza Litewki: Nowe fakty w śledztwie. Kierowca może wyjść za kaucją.


