Czy drzewa w Katowicach zagrażają ludziom? To problem bardziej skomplikowany, niż się wydaje.
20 kwietnia 2026Jedni pytają, dlaczego z ulic Katowic znikają kolejne przydrożne drzewa. Inni obawiają się, że podczas następnej wichury na jezdnię, chodnik albo zaparkowane samochody runą pnie lub konary. Temat wrócił ostatnio także w miejskiej dyskusji o zieleni. I jedno jest pewne: nie da się go sprowadzić ani do prostego hasła „wycinają za dużo”, ani do równie prostego „wszystko dla bezpieczeństwa”.
W Katowicach chodzi nie tylko o wycinki, ale też o setki zabiegów pielęgnacyjnych
Władze miasta i miejskie służby podają, że w ubiegłym roku w pasach drogowych wycięto 186 drzew obumarłych oraz takich, które uznano za zagrażające bezpieczeństwu ludzi i mienia. To liczba konkretna, ale nie pokazuje całego obrazu.
Obok wycinek były też setki zabiegów pielęgnacyjnych. Zewnętrzna firma zajęła się 274 drzewami, po burzy wykonano jeszcze 21 interwencyjnych pielęgnacji uszkodzonych okazów, a własnymi siłami przeprowadzono około 250 kolejnych. Do tego doszło 288 nowych nasadzeń.
To ważne, bo w takich sprawach najłatwiej się mówi o wycince. Akcja wycięcia drzewa zawsze robi wrażenie. Dużo mniej widoczna jest natomiast codzienna praca polegającą na przycinaniu gałęzi, poprawianiu statyki, usuwaniu gałęzi mogących uszkodzić przewody czy kable i ograniczaniu ryzyka tam, gdzie drzewo może stwarzać problem, ale nie ma potrzeby jego usuwania.
Nie każde drzewo przy drodze trzeba usuwać
To podstawowa sprawa, o której warto pamiętać. Czym innym jest wycinka drzewa martwego albo skrajnie osłabionego, a czym innym zwykła pielęgnacja.
Przy ulicach często wykonuje się tak zwane cięcia techniczne. Chodzi o gałęzie wchodzące nad jezdnię, chodnik albo parking, zasłaniające znaki drogowe, sygnalizację świetlną czy latarnie. Zdarza się też, że roślinność wchodzi w kolizję z elewacjami budynków. W takich przypadkach nie zawsze potrzebny jest przysłowiowy topór. Często wystarcza przycięcie i uporządkowanie korony.
I właśnie to jest sedno problemu: między pełnym zostawieniem drzewa w spokoju a jego wycinką istnieje jeszcze cały obszar zwykłej, fachowej pielęgnacji.
Niebezpieczne bywają także drzewa, które wyglądają dobrze
Zapoznaliśmy się z materiałami przygotowanymi dla radnych a dotyczącymi ubiegłorocznej gwałtownej burzy. Jak wynika z przedstawionych danych, podczas nawałnicy trwającej zaledwie kilka godzin połamanych zostało kilkadziesiąt drzew rosnących przy drogach, a usuwanie skutków trwało przez następne tygodnie.
Co ważne, łamały się głównie drzewa zielone, czyli takie, które wcześniej nie wykazywały wyraźnych oznak zamierania.
To bardzo ważne spostrzeżenie. W powszechnym myśleniu często działa prosty schemat: drzewo suche jest groźne, drzewo zielone jest bezpieczne. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Drzewo może wyglądać zdrowo, a mimo to nie wytrzymać skrajnego wiatru, nasiąkniętej wodą gleby albo nagłego przeciążenia korony. W mieście, gdzie obok są samochody, przystanki, chodniki i budynki, takie ryzyko trzeba brać pod uwagę.
Czy drzewa przy ulicach naprawdę zagrażają ludziom?
Najuczciwsza odpowiedź brzmi: tak, część z nich rzeczywiście może stanowić zagrożenie. Ale nie oznacza to, że każde drzewo przy drodze jest problemem, który trzeba jak najszybciej usunąć.
Zagrożenie mogą stwarzać drzewa obumarłe, uszkodzone, osłabione po burzach albo takie, których konary mogą stanowić problem – na przykład przeszkadzać w ruchu drogowym i pieszym. Z drugiej strony drzewa są też potrzebne właśnie w przestrzeni ulicznej. Dają cień, ograniczają nagrzewanie się miasta, zatrzymują część wody i po prostu poprawiają jakość życia. Są też piękną ozdobą miasta.
Dlatego cały problem polega nie na wyborze między zielenią a bezpieczeństwem, ale na tym, by jedno pogodzić z drugim. To dużo trudniejsze niż proste hasła, które dobrze wyglądają w internecie.
W takich sprawach zawsze będzie spór
To raczej nie jest temat, w którym da się uzyskać pełną zgodność opinii. Gdy po wichurze na ulicy leży złamane drzewo, pojawia się pytanie, czy nie można było zareagować wcześniej. Gdy z krajobrazu znika kilka dużych drzew, pojawia się rozżalenie i poczucie straty. Obie reakcje są zrozumiałe.
Właśnie dlatego sprawa drzew w mieście zawsze będzie budzić emocje. Jedni będą na nie patrzeć przez pryzmat zagrożenia, inni na pierwszym miejscu stawiać będą wartość zieleni. Prawda leży gdzieś pomiędzy. Drzewa w mieście są potrzebne, ale wymagają stałej kontroli, rozsądnej pielęgnacji, a czasem również usuwania. Nie dlatego, że komuś przeszkadzają, lecz dlatego, że w pewnych sytuacjach naprawdę mogą stać się niebezpieczne.
Służby miasta muszą uważać na jedno i drugie
Z przedstawionych radnym danych wynika jeszcze jedna rzecz – obok wycinek i pielęgnacji są też nowe nasadzenia oraz działania podejmowane w ramach zielonego budżetu obywatelskiego. To znaczy, że sprawa nie sprowadza się wyłącznie do usuwania zieleni, ale też do jej odtwarzania i uzupełniania.
I chyba właśnie tak trzeba o tym myśleć. Pielęgnacja i dbałość o zieleń jest ciągłym procesem. Procesem, w którym stale należy balansować między bezpieczeństwem a zielenią, bez której miasto po prostu staje się gorszym miejscem do życia.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.


