Referendum w Bytomiu jeszcze nie przesądzone. Czy wystarczy zebranych podpisów?
15 kwietnia 2026Ciągle nie jest pewne czy dojdzie do referendum nad odwołaniem prezydenta Bytomia. Wszystko zależy od tego, ile będzie głosów nieważnych. Bo że będą – rzecz pewna. Sprawdziliśmy jak było w innych miejscowościach.
Złożonych podpisów jest więcej niż wymaga ustawa, jednak margines bezpieczeństwa wynosi tylko 1503 podpisy. Jeśli nieważnych okaże się co najmniej 1504, referendum nie zostanie ogłoszone.
Dlatego inicjatorzy referendum nie mogą być pewni sukcesu. Teraz czas na sprawdzenie, jak zbierali głosy. Czy dbali o poprawność wpisywanych danych – czy tu nie będzie błędów a a jeśli to ile.
Komitet złożył 12 166 podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Mariusza Wołosza i rady miejskiej, przy wymaganym minimum 10 663. To oznacza, że zapas ponad próg nie jest duży, a o wszystkim może zdecydować dopiero weryfikacja list z podpisami.
W Bytomiu decydują teraz nie emocje, lecz arytmetyka
To sam Społeczny Komitet Referendalny poinformował, że 7 kwietnia złożył u Komisarza Wyborczego w Katowicach karty zawierające 12 166 podpisów. Jeszcze raz: Wymagany próg wynosi 10 663. Na pierwszy rzut oka wygląda to na sukces inicjatorów. Problem w tym, że po odjęciu wymaganego minimum zostaje jedynie 1503 podpisy zapasu. To właśnie ten bufor zdecyduje, czy sprawa pójdzie dalej.
Matematyka jest tu bezlitosna. Jeżeli po weryfikacji ważnych pozostanie co najmniej 10 663 podpisów, referendum będzie mogło zostać ogłoszone. Jeżeli jednak odpadną 1504 podpisy albo więcej, cały wysiłek komitetu zakończy się na etapie sprawdzania list. To oznacza, że inicjatywa może „nie przeżyć” już przy odsetku nieważnych podpisów przekraczającym około 12,35 proc. To niewiele.
Inne miasta pokazują, że setki wadliwych podpisów to nic niezwykłego
A jak było gdzie indziej? W różnych miastach i gminach komisarze wyborczy regularnie kwestionowali spore liczby podpisów. W Konstancinie-Jeziornie odrzucono 557 podpisów przy 2286 złożonych. W Piotrkowie Trybunalskim wadliwych było 1625 podpisów przy 6437 złożonych. We Wrześni zakwestionowano 988 podpisów z 3949, a w Koszalinie aż 2567, przez co do wymaganego minimum zabrakło 1734 osób. Nawet w Andrychowie, gdzie skala błędów była mniejsza, 665 podpisów uznano za wadliwe, a wniosek referendalny upadł.
To nie znaczy oczywiście, że w Bytomiu musi być tak samo. Znaczy jednak coś innego: zawsze są jakieś nieprawidłowości. To sytuacja normalna. Skoro w innych miejscach wypadały całe setki podpisów z powodów formalnych, to przy bytomskim buforze wynoszącym 1503 podpisy mówimy o ryzyku realnym, a nie teoretycznym, że referendum nie będzie.
Wbrew politycznym emocjom Bytom nie wygląda dziś na miasto jednomyślne
Jeszcze jeden ciekawy wniosek wynika z danych komitetu referendalnego. Z samego faktu złożenia ponad 12 tysięcy podpisów nie wynika, że Bytom jest zjednoczony przeciwko obecnemu prezydentowi. Wydaje się, że jest wręcz przeciwnie. To zresztą widać po komentarzach w mediach społecznościowych. I tego dowodzi wynik obecnego prezydenta w ostatnich wyborach.
Mariusz Wołosz wygrał wybory samorządowe w 2024 roku już w pierwszej turze, zdobywając 26 284 głosy, czyli 62,10 proc. poparcia. Takiego wyniku nie da się po prostu wymazać jednym politycznie gorącym sezonem. Inna sprawa, że trudno znaleźć jakieś prawdziwe wpadki obecnego prezydenta. A warto pamiętać, że w sprawach miasta jeździł do Warszawy. I walczył o odgórnie odebrane miastu pieniądze.
Dlatego mówienie dziś o powszechnym entuzjazmie dla referendum byłoby nadużyciem. Owszem, komitet zebrał wymaganą liczbę podpisów. Ale gdyby w Bytomiu panowała naprawdę jednolita fala sprzeciwu wobec prezydenta i rady, rezultat zbiórki zapewne byłby wyraźnie wyższy. W końcu chodzi o duże miasto, a nie o niewielką gminę. Daje też do myślenia zestawienie obecnej liczby podpisów z wynikiem wyborczym prezydenta z 2024 roku.
Jeśli referendum nie dojdzie do skutku, miasto nie wyda setek tysięcy złotych
Jest jeszcze jeden wątek, którego nie warto lekceważyć. Organizacja referendum kosztuje. W Zabrzu referendum z 11 maja 2025 roku pochłonęło 658 662,03 zł. To kwota już oficjalnie wykazana w miejskim sprawozdaniu finansowym. Dla porównania, w ramach edycji 2025/2026 na Bytomski Budżet Obywatelski przeznaczono ponad 6,3 mln zł.
Oczywiście ewentualne referendum w Bytomiu nie będzie kosztować dokładnie tyle co w Zabrzu. Ale są to miasta zbliżone, więc w Bytomiu też “pęknie” kilkaset tysięcy złotych. O tym również warto pamiętać.
Najważniejsze pytanie brzmi dziś inaczej niż chciałby komitet
Dziś nie jest najważniejsze to, że podpisy złożono. Najważniejsze jest to, czy zebrano ich dość dużo, by przetrwać weryfikację.
Ale jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Bytom, rzecz by można, jest swoistym referendalnym poligonem. Dziś na Śląsku, w Zagłębiu i w Krakowie zapanowała moda na referenda. Ta moda panowała w Bytomiu wcześniej. Od prezydenta Koja, poprzez Damiana Bartylę, do dziś. I warto w tym kontekście przypomnieć o bytomskiej inicjatywie referendalnej z poprzedniej kadencji samorządu. Hałas był wielki, ale nie zebrano wymaganej liczby podpisów.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.


