Cała Polska mówi o kontrowersjach w meczu GieKSy z Rakowem. To był horror. Głos zabrał nawet Boniek.
10 kwietnia 2026Półfinał Pucharu Polski w Częstochowie skończył się remisem 4:4 po dogrywce i wygraną Rakowa 4:2 w rzutach karnych, ale po końcowym gwizdku jeszcze długo mówiono nie tylko o ośmiu golach i zwrotach akcji. Burzę wywołały decyzje sędziowskie, przede wszystkim uznanie bramki Rakowa po dobitce z rzutu karnego. Głos w tej sprawie zabrali trener GKS Katowice Rafał Górak, eksperci sportowi, a nawet Zbigniew Boniek.
To był jeden z tych meczów, po których wynik schodzi na chwilę na drugi plan, bo wszyscy wracają do konkretnych sytuacji. Raków dwa razy odrabiał straty, GKS dwa razy wracał do gry, a o wszystkim zdecydowały karne. Po 120 minutach było 4:4, a w serii jedenastek lepszy okazał się zespół z Częstochowy, który 2 maja zagra na PGE Narodowym z Górnikiem Zabrze.
GieKSa była o krok od finału, ale Raków wrócił z 0:2
Katowiczanie prowadzili do przerwy 2:0 po golach Erika Jirki i Arkadiusza Jędrycha z rzutu karnego. Po zmianie stron Raków bardzo szybko wyrównał, potem wyszedł na 3:2, ale GKS doprowadził do 3:3 w doliczonym czasie gry. W dogrywce znów padły dwa gole, a potem przyszła seria rzutów karnych, w której Oliwier Zych obronił strzały Jirki i Sebastiana Milewskiego.
Samo spotkanie było więc widowiskiem, o jakim mówi się długo. Część komentatorów pisała wręcz o „polskim meczu sezonu”, bo tempo, liczba zwrotów akcji i stawka spotkania dały rzadko spotykaną mieszankę. Zbigniew Boniek, zanim przeszedł do kontrowersji, pogratulował obu drużynom emocjonującego widowiska.
Największa burza wybuchła po golu Rakowa na 3:2
Najwięcej emocji wzbudziła sytuacja z 67. minuty. Jonatan Brunes nie wykorzystał rzutu karnego, bo jego strzał obronił Dawid Kudła, ale piłkę do siatki dobił Lamine Diaby-Fadiga. To właśnie przy tej dobitce natychmiast pojawiły się zarzuty, że zawodnik Rakowa zbyt wcześnie wszedł w pole karne, a gol nie powinien zostać uznany.
Po meczu trener GKS Rafał Górak mówił, że widział tę sytuację inaczej i wskazywał również inne momenty, które jego zdaniem budziły poważne wątpliwości. Wśród nich wymieniał właśnie dobitkę Fadigi, brak rzutu karnego dla GKS po starciu z Borją Galánem oraz rzut wolny podyktowany po faulu Erika Jirki.
Boniek nie miał wątpliwości. Ale eksperci od przepisów już tak
Do dyskusji włączył się też Zbigniew Boniek. Na portalu X zamieścił wpis: „Stop klatka wszystko wyjaśnia. Gol do anulowania i rzut wolny pośredni. PS. Gratulacje za emocjonujące, dobre widowisko”, dołączając zdjęcie z podpisem „Wielka kontrowersja po karnym Rakowa”. To podkręciło pomeczową burzę, bo skoro głos w tej sprawie zabrał także były prezes PZPN, dyskusja o decyzji sędziów natychmiast wyszła poza sam półfinał Rakowa z GKS-em i stała się jednym z głównych tematów piłkarskiego dnia w Polsce.
Zdjęcie zamieszczone przez Bońka poniżej.

Jednocześnie pojawiła się zupełnie inna wykładnia. Rafał Rostkowski na łamach TVP Sport tłumaczył, że zgodnie z przepisami o ustawieniu przy wznowieniu gry decydujące jest położenie stopy lub części ciała dotykającej podłoża. Według tej interpretacji Diaby-Fadiga był już wprawdzie nad linią pola karnego, ale nie postawił jeszcze stopy na murawie przed strzałem Brunesa, więc gol mógł zostać uznany. W TVP Sport podkreślano, że ten przepis może dziwić, ale w omawianym przypadku interpretacja jest jednoznaczna.
Była też druga kontrowersja, czyli brak karnego dla GKS
Drugim głośnym momentem była sytuacja z końcówki regulaminowego czasu gry, gdy w polu karnym padł Borja Galán. GKS liczył na rzut karny, ale po analizie VAR sędzia Karol Arys nie wskazał na jedenasty metr. W studiu TVP Sport Jakub Wawrzyniak oceniał, że faulu nie było i decyzja arbitra była prawidłowa. Zupełnie inaczej widział to Rafał Górak, który po meczu nie ukrywał, że ma do pracy sędziów poważne zastrzeżenia.
To właśnie dlatego po spotkaniu mówiło się nie tylko o awansie Rakowa, ale też o tym, jak bardzo przepisy potrafią rozmijać się z intuicją kibiców. Dla części oglądających ta bramka wyglądała na oczywiste naruszenie zasad, a dla ludzi powołujących się na literalny zapis przepisów była jednak prawidłowa.
Raków zagra o trofeum, ale po tym meczu długo będzie się mówiło o sędziach
Sportowo Raków osiągnął cel i awansował do finału Pucharu Polski. Dla GKS-u to bardzo bolesna porażka, bo katowiczanie byli o krok od wielkiego finału po raz pierwszy od blisko trzech dekad. Tyle że ten półfinał zostanie zapamiętany nie tylko jako szalony mecz 4:4, lecz także jako spotkanie, po którym cała piłkarska Polska zaczęła na nowo dyskutować o VAR, interpretacji przepisów i granicy między literą prawa a piłkarskim poczuciem sprawiedliwości.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.


