11 “bomb zegarowych”. Pijany poniedziałek na katowickich ulicach.

11 “bomb zegarowych”. Pijany poniedziałek na katowickich ulicach.

23 kwietnia 2026 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Poniedziałkowa akcja policji pokazała, że mimo drastycznych kar i widma więzienia, na naszych ulicach wciąż nie brakuje „mobilnych bomb zegarowych”. Sprawdziliśmy, jak wyglądał bilans porannej obławy i dlaczego jeden kieliszek za dużo to początek tragedii, której często przyglądają się bliscy i znajomi.

 

Policyjne łowy na katowickich drogach – rekordziści i boczne uliczki

 

20 kwietnia, od świtu, mundurowi obstawili nie tylko główne arterie, takie jak ulice Kościuszki czy Beskidzką, ale również mniejsze, osiedlowe uliczki. To właśnie tam najczęściej próbują przemykać ci, którzy liczą na uniknięcie kontroli. Skala działań była znacząca – policjanci przebadali aż 6 tysięcy osób.

 

Trzy bohaterskie Ślązaczki powinny być dla nas wszystkich wzorem. Wreszcie poznacie prawdę o akcji ratowania tysięcy małych mieszkańców katowickich Szopienic.

 

Niestety, statystyka poraża: w gronie przebadanych było 11 nietrzeźwych. Niechlubnym „rekordzistą” został 31-latek zatrzymany w BMW na ulicy Ceramicznej. Mężczyzna miał w organizmie dwa promile alkoholu. Przy takim stężeniu prowadzenie samochodu to już nie jest „błąd” czy „nieodpowiedzialność” – to czyste szaleństwo. Kolejni zatrzymani na ulicach Tartacznej czy Oswobodzenia również mieli “w czubie”.

 

Jeden kieliszek to o jeden za dużo – jak alkohol oszukuje mózg kierowcy

 

Wielu kierowców myśli: „to tylko jedno piwo”, „czuję się dobrze”, „przecież piłem wczoraj”. To najprostsza droga do nieszczęścia. Alkohol nie znika z organizmu wraz z naszym dobrym samopoczuciem. Już po niewielkiej ilości, gdy stężenie we krwi ledwo przekracza dopuszczalne normy, w organizmie zachodzą istotne zmiany.

 

Nawet ten przysłowiowy jeden kieliszek uderza prosto w układ nerwowy. Refleks spowalnia o cenne milisekundy, które na drodze decydują o tym, czy zdążymy zahamować przed przejściem dla pieszych. W zależności od bieżącej kondycji (nie zawsze decyduje ilość wypitego trunku) obraz staje się mniej wyraźny, a ocena odległości – całkowicie błędna. Co gorsza, alkohol wyłącza w mózgu ośrodek krytycyzmu. Kierowcy wydaje się, że panuje nad autem lepiej niż zwykle, podczas gdy w rzeczywistości traci precyzję ruchów i zdolność do racjonalnej oceny ryzyka.

 

Grzech zaniechania: dlaczego pozwalamy bliskim siadać za kółko po alkoholu?

 

Liczba 11 zatrzymanych w jedno rano rodzi pytania o naszą społeczną odpowiedzialność. Prawie nigdy nie jest tak, że kierowca pije w całkowitej izolacji, a potem nagle wsiada do auta. Zazwyczaj jest ktoś obok – żona, mąż, przyjaciel czy kolega z pracy. Ktoś, kto widział nalewany alkohol, nawet w tym uczestniczył. A potem słyszał brzęk kluczyków i patrzył, jak nietrzeźwa osoba idzie w stronę parkingu.

 

Często milczymy, bo nie chcemy „psuć atmosfery” albo boimy się kłótni. Tymczasem to milczenie bywa cichym przyzwoleniem na tragedię. Odebranie kluczyków czy wezwanie taksówki to nie jest wścibstwo – to akt najwyższej troski i cywilnej odwagi. Stale dochodzi do wypadków tylko dlatego, że ktoś „nie chciał robić problemów” koledze. Czas zrozumieć, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo kończy się nie na policyjnym alkomacie, ale na naszej reakcji, gdy widzimy, że pijany sięga po kluczyki.

 

Surowe kary to nie wszystko – cena „chwili słabości” bywa najwyższa

 

Choć przepisy regularnie ulegają znacznemu zaostrzeniu, poniedziałkowa obława pokazuje, że strach przed sądem wciąż przegrywa z bezmyślnością. Przypomnijmy jednak, że jazda w stanie nietrzeźwości to nie jest wykroczenie – to poważne przestępstwo.

 

Od groźby kary ważniejsze jest jednak co innego. Pijani ciągle prowadzą do wypadków. Wypadków, w których czasami giną ludzie.  

 

Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.