Dawala radość dzieciom – wierna służba zakończona wyrokiem śmierci. Błagalny głos o życie 14-letniej klaczy.
5 marca 2026Otrzymaliśmy dramatyczną prośbę od naszej czytelniczki. To nie jest zwykła prośba o wsparcie – to krzyk rozpaczy w imieniu istoty, która sama o pomoc nie poprosi. Nasza czytelniczka, poruszona do głębi losem 14-letniej klaczy wpłaciła 1000 zł, byle tylko dać koniowi jeszcze kilka dni nadziei. Dla niej to spora kwota, ale w obliczu wycenionego na kilogramy życia, to wciąż za mało. Dziś wspólnie z nią prosimy Państwa o ratunek dla zwierzęcia, które przez lata wiernie służyło ludziom, a dziś – gdy zachorowało – stało się „odpadem” przeznaczonym na rzeź.
Od dumy szkółki jeździeckiej do zagrody
handlarza
Przez lata była wsparciem. Spokojna, cierpliwa, zawsze gotowa, by na swoim grzbiecie nieść dzieci stawiające pierwsze kroki w siodle. To ona znosiła niepewność początkujących jeźdźców, wybaczała błędy i ze stoickim spokojem wypełniała swoje zadania. Nigdy nie sprawiała kłopotów. Była dumą szkółki, żywym symbolem łagodności. Dziś ta sama klacz stoi w ciemnej zagrodzie u handlarza, otoczona strachem i zapachem śmierci, nie rozumiejąc, dlaczego nagle świat o niej zapomniał.
DSLD – choroba, która dla ludzi stała się wyrokiem
Problemy zaczęły się, gdy ciało 14-letniego konia zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Diagnoza padła szybko: DSLD, czyli degeneracyjne zapalenie więzadeł i tkanek. To choroba, która wymaga opieki, właściwego kucia i suplementacji, ale w świecie nastawionym na zysk, chory koń staje się obciążeniem. Zamiast wdzięczności za lata pracy, klacz otrzymała bilet w jedną stronę. W szkółce zastąpił ją młody, zdrowy koń, a ona – niczym zużyty sprzęt – została sprzedana handlarzowi. Bez sentymentów, bez pożegnania, za cenę mięsa.
Każda złotówka to minuta życia – walka o 10 300 złotych
Sytuacja jest krytyczna. Dla handlarza liczy się waga i termin. Czas na wykupienie klaczy mija w przyszłym tygodniu. Nasza czytelniczka, choć sama nie dysponuje wielkim majątkiem, wpłaciła 1000 zł zaliczki, byle tylko „zatrzymać czas”. To jednak tylko część koniecznej sumy. Potrzeba łącznie 10 300 zł, co pokryje koszt wykupu (4 800 zł) i transport do nowego, bezpiecznego domu, diagnostykę weterynaryjną oraz pierwsze, niezbędne leczenie i suplementację.
Ta klacz wciąż patrzy na ludzi z nadzieją. Ona nie wie, że nad jej głową wisi przysłowiowy topór. My jednak o tym wiemy i możemy zapobiec temu, co wkrótce może się zdarzyć. Nie pozwólmy, by jej historia zakończyła się w rzeźni. Ważna jest każda, nawet niewielka wpłata. 5, 10 czy 20 złotych może sprawić, że ta wierna towarzyszka ludzi zobaczy jeszcze zielone pastwisko i poczuje dotyk ręki, która nie będzie wymagać od niej pracy ponad siły, a jedynie zaoferuje miłość.
Link do zbiórki na pomagam.pl: KLINKIJ TUTAJ
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.



