To wyjątkowy protest dowądzący wielkiej desperacji. Na ulicach Warszawy demostrowali prezesi i dyrektorzy szpitali.
5 marca 2026Protest dyrektorów szpitali powiatowych pod Ministerstwem Zdrowia w Warszawie pokazał, jak głęboki jest spór o finansowanie ochrony zdrowia, rozliczanie nadwykonań przez NFZ i przyszłość ustawy o minimalnych wynagrodzeniach medyków. Organizatorzy mówią o braku stabilnych pieniędzy na leczenie i ustawowe podwyżki, część związków zawodowych obawia się „zamrożenia” waloryzacji, a Ministerstwo Zdrowia odpowiada: przekazano do NFZ 4 mld zł na nadwykonania, trwają prace nad narzędziami dla szpitali i rozmowy o zmianach w mechanizmie podwyżek.
Protest dyrektorów szpitali powiatowych pod Ministerstwem Zdrowia: odwrócona logika sporów
W ochronie zdrowia przyzwyczailiśmy się do demonstracji pracowników: „białego miasteczka”, głodówek rezydentów, protestów kolejnych grup zawodowych. Tym razem obraz był inny. 3 marca przed resortem zdrowia manifestowali dyrektorzy szpitali powiatowych oraz przedstawiciele placówek zrzeszonych w Ogólnopolskim Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, a w tle pojawiły się obawy o „bezpieczeństwo pacjentów” i „przyszłość szpitali powiatowych”.
Zarządzający placówkami twierdzą, że przy obecnym finansowaniu trudno planować zakupy leków i sprzętu, bo – jak podkreślano w relacjach z protestu – płynność lecznic została zachwiana, a pieniądze „są na papierze”. Jednocześnie dyrektorzy podkreślają, że nie kwestionują samej idei godnych płac, tylko oczekują realnego pokrycia kosztów ustawowych podwyżek w sposób, który nie utnie środków na leczenie.
Pieniądze, nadwykonania i kontrakty z NFZ: o co walczą szpitale powiatowe
Szczególnie mocno wybrzmiał temat rozliczeń za świadczenia wykonane ponad limity. O braku płatnosci za tzw. nadwykonania pisaliśmy na łamach “Katowice Dziś”. Szpitale chcą zapłaty za świadczenia udzielone pacjentom w 2025 r. zarówno w zakresach limitowanych, jak i nielimitowanych, oraz wprowadzenia od kwietnia miesięcznych płatności za świadczenia nielimitowane. Podnoszą też, że degresja, czyli wypłata tylko części wyceny za świadczenia ponadlimitowe, jest dla nich ciosem wprost w budżet oddziałów szpitalnych.
Wśród postulatów znalazły się również kwestie stricte „systemowe”, ale bardzo praktyczne: urealnienie wycen świadczeń do realnych kosztów, utrzymanie współczynników korygujących 1,07 i 1,06, zwiększanie kontraktów tam, gdzie NFZ mimo pełnej realizacji świadczeń w 2025 r. proponuje obniżki na 2026 r., a także przywrócenie odrębnego finansowania żywienia pacjentów z waloryzacją stawki. Oszczędności mogą skończyć się mniejszą liczbą przyjmowanych pacjentów.
Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach medyków: dlaczego środowisko jest podzielone
Największy paradoks protestu polega na tym, że punktem zapalnym jest ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, ale nie wszyscy widzą ten problem tak samo. Część środowisk pracowniczych reaguje na protest dyrektorów nieufnością. W przekazach organizacji zawodowych pojawia się obawa, że pod hasłem „ratowania szpitali” może kryć się dążenie do ograniczenia corocznej waloryzacji lub zmiany reguł wzrostu płac.
Związkowcy podkreślają, że nie zgodzą się na “majstrowanie” przy mechanizmie wynagrodzeń, dopóki nie będzie uczciwie rozwiązany problem finansowania całego systemu. Z kolei dyrektorzy odpowiadają, że nie pojechali do Warszawy, by “zabierać” podwyżki, tylko domagają się tego, by państwo w sposób przejrzysty i trwały finansowało skutki ustawy dla wszystkich grup pracowników – niezależnie od formy zatrudnienia – i by pieniądze na wzrost wynagrodzeń nie pochodziły z puli przeznaczonej na świadczenia dla pacjentów.
Samorząd lekarski popiera protest: ostrzeżenie przed paraliżem systemu
Protestujący mieli wsparcie ze strony samorządu lekarskiego. Argument za wsparciem ich protestu był następujący: jeśli brakuje narzędzi do restrukturyzacji i jasnego podziału zadań między poziomami szpitali, a jednocześnie pogarsza się sytuacja finansowa placówek, to w pewnym momencie system „stanie”. Szpitale powiatowe najmocniej odczuwają kryzys, bo to one zabezpieczają podstawowe potrzeby zdrowotne lokalnych społeczności, często w miejscach, gdzie nie ma realnej alternatywy. I często wykonują świadczenia, które są absolutnie konieczne, lecz nienajlepiej płatne.
Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia dzień po proteście: „mamy plan” i konsolidacja jako kierunek
Dzień po proteście, 4 marca, Ministerstwo Zdrowia opublikowało komunikat, w którym podkreśliło, że kluczowa jest współpraca i współodpowiedzialność za system. Resort wskazuje na konsolidację świadczeń jako odpowiedź na zmiany demograficzne i wyzwania finansowe. W komunikacie pojawia się zapewnienie, że konsolidacja ma oznaczać dla pacjentów wyższą jakość leczenia, krótszy czas oczekiwania i lepszy dostęp do diagnostyki, a sama „ścieżka konsolidacyjna” ma mieć charakter dobrowolny.
Ministerstwo wymienia narzędzia, które mają wspierać procesy zmian w szpitalach, w tym: mechanizm stabilizacyjny na czas transformacji, wsparcie z Funduszu Medycznego, mechanizm pożyczkowy z BGK oraz pomoc w przygotowaniu planów naprawczych. Jednocześnie zapowiada dalsze rozmowy o zmianach w tzw. ustawie podwyżkowej. W propozycjach resortu pojawia się m.in. przesunięcie waloryzacji najniższych wynagrodzeń na styczeń oraz oparcie wskaźnika waloryzacji o wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, przy czym miałoby to obowiązywać od stycznia 2027 r. i być przedmiotem dalszych negocjacji w ramach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia.
4 mld zł na nadwykonania, wyceny świadczeń i inwestycje: co resort pokazuje jako argument
W komunikacie ministerstwo wskazało także na konkret finansowy: przekazanie do NFZ 4 mld zł z rezerwy celowej na sfinansowanie nierozliczonej części nadwykonań za 2025 r. Środki mają pokryć świadczenia nielimitowane oraz leki w chemioterapii i programach lekowych, a NFZ ma się przygotowywać także do wypłaty części środków za nadwykonania świadczeń limitowanych. To warto krótko skomentować – w ub. roku NFZ zabrakło nie kilku, lecz kilkudziesięciu miliardów.
Resort przypomniał również o pracach nad taryfikacją świadczeń i o zmianach wycen w 2025 r. w wybranych obszarach, wskazując, że beneficjentami miały być m.in. szpitale powiatowe. Do tego dochodzi argument inwestycyjny: ministerstwo podkreśla udział środków z Krajowego Planu Odbudowy oraz Funduszu Medycznego w modernizacji placówek, w tym powiatowych.
Co dalej po proteście: dialog, ale napięcie nie znika
Wszyscy mówią o tym samym problemie – braku pieniędzy w systemie – ale inaczej widzą drogę wyjścia. Dyrektorzy chcą przewidywalności i pełnego finansowania skutków ustawowych decyzji. Część związków zawodowych broni mechanizmu corocznej waloryzacji i nie ufa zmianom, które mogłyby spowolnić wzrost płac. Resort zdrowia podkreśla, że bez reorganizacji i konsolidacji nie da się dopasować sieci szpitali do skutków kryzysu demograficznego i do realnych możliwości finansowych państwa.
Jedno jest pewne: to, że mamy dopiero początek roku. Jeśli już w marcu pod resort przychodzą dyrektorzy szpitali, a w tle słychać groźby eskalacji i termin „do końca marca”, to wiosna 2026 r. w ochronie zdrowia może przynieść dalsze zaognienie dyskusji o pieniądzach dla szpitali.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Fot. Szpital Żywiec



