Dzień w dzień pijani kierowcy. Tym razem człowiek nie żyje.

Dzień w dzień pijani kierowcy. Tym razem człowiek nie żyje.

13 marca 2026 Wyłączono przez administrator

Tragiczny wypadek w Starej Hucie koło Myszkowa znów każe zdać pytanie: dlaczego mimo coraz surowszych kar pijani kierowcy wciąż wyjeżdżają na drogi? W rozbitym oplu zginął 33-letni pasażer z Dąbrowy Górniczej, a za kierownicą siedział 21-latek, który miał w organizmie niemal promil alkoholu.

 

Jeszcze niedawno opisywaliśmy dramatyczny wypadek w Rudzie Śląskiej z udziałem pijanego motocyklisty z Katowic. Tu mamy ten sam ponury scenariusz: alkohol i utrata panowania nad pojazdem. Tam pasażerka walczy o życie. Tu w wypadku zginął człowiek.

 

Śmiertelny wypadek w Starej Hucie. Nie żyje 33-letni pasażer

 

Do tragedii doszło wczoraj wieczorem około godziny 20.30 w Starej Hucie na ulicy Myszkowskiej. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca opla corsy stracił panowanie nad samochodem. Auto uderzyło w drzewo, a potem dachowało.

 

Wojna o perowskity i tajny raport detektywistyczny. Czy polska technologia przyszłości jest zagrożona?

 

W samochodzie oprócz kierowcy jechał 33-letni mieszkaniec Dąbrowy Górniczej. Mężczyzna zginął na miejscu. Od lat mamy ten sam mechanizm: ktoś po alkoholu siada za kierownicą, a potem płacą za to inni.

 

Pijany 21-latek za kierownicą. Miał niemal promil alkoholu

 

Samochodem kierował 21-letni mieszkaniec powiatu myszkowskiego. Badanie wykazało, że był nietrzeźwy. W jego organizmie stwierdzono niemal promil alkoholu.

 

Mężczyzna został zatrzymany. Ma usłyszeć zarzuty, a śledczy chcą jego tymczasowego aresztowania. W takiej sprawie przepisy przewidują bardzo surowe konsekwencje, łącznie z wieloletnim więzieniem i zakazem prowadzenia pojazdów. Ostatnio również prawo przewiduje nawet konfiskatę pojazdu.

 

Coraz surowsze kary dla pijanych kierowców. A jednak tragedie się powtarzają

 

Od lat słyszymy o zaostrzaniu prawa wobec pijanych kierowców. Kary są coraz wyższe, dochodzą kolejne ograniczenia, możliwa jest także utrata pojazdu. Na papierze wszystko wygląda ostro i bezkompromisowo.

 

Tyle że rzeczywistość po raz kolejny dowodzi czegoś innego. Surowość sama w sobie nie rozwiązuje problemu. Gdyby rozwiązywała, takich tragedii byłoby mniej. Tymczasem niemal nie ma dnia bez informacji o kolejnym pijanym kierowcy, który rozbija samochód, motocykl albo odbiera komuś zdrowie czy życie.

 

Nie surowość, lecz nieuchronność kary powstrzymuje ludzi

 

To nie wysokość grożącej kary najbardziej wpływa na ludzkie zachowania. Decyduje przede wszystkim przekonanie, że kara naprawdę nastąpi. Że pijany kierowca zostanie zatrzymany, szybko osądzony i realnie poniesie konsekwencje.

 

Właśnie dlatego każda kolejna tragedia powinna być nie tylko tematem policyjnego komunikatu, ale też poważnym sygnałem ostrzegawczym. Bo problem nie kończy się na jednym sprawcy i jednej ofierze. Problemem jest to, że wciąż zbyt wielu ludzi wierzy, iż „jakoś się uda”, że droga jest krótka, że kontrola się nie trafi, że jeden kieliszek nic nie zmienia. Być może nawet jest jeszcze gorzej – nawet się o tym nie myśli, że pod wpływem alkoholu po prostu nie wilo prowadzić. A potem przychodzi uderzenie w drzewo czy w słup, dachowanie i śmierć.

 

Alkohol i kierownica to wciąż śmiertelne połączenie

 

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla jazdy po alkoholu. Nie po jednym piwie, nie jednym czy dwóch kieliszkach, nie „tylko kropelkę”. Każdy, kto w takim stanie siada za kierownicą samochodu czy motocykla, stwarza śmiertelne zagrożenie.

 

W Starej Hucie zginął 33-letni człowiek. Nie zginął dlatego, że zawiodły przepisy. Zginął dlatego, że ktoś pijany prowadził auto. I właśnie to jest najważniejsze w tej historii.

 

Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.

 

Fot. policja