Paraliż na węźle Murckowska. Katowice stanęły w korkach po wypadku na A4.
31 marca 2026Wystarczyła chwila nieuwagi i deszczowa aura, by jeden z najważniejszych węzłów drogowych w regionie całkowicie się zablokował. Po kolizji na zjeździe z autostrady A4 w stronę Sosnowca, kierowcy jadący przez Katowice zmagają się z potężnym kryzysem komunikacyjnym. Ci podążający w stronę Krakowa i Wrocławia muszą uzbroić się w ogromną cierpliwość – średnia prędkość w tym rejonie spadła do zaledwie dwudziestu kilku kilometrów na godzinę.
Wypadek na zjeździe zablokował kluczowy łącznik
Do wypadku doszło na zjeździe w kierunku Sosnowca, dla jadących od strony Wrocławia. Rozbite auto stoi w poprzek drogi. Skutecznie uniemożliwiło sprawne opuszczenie autostrady, co błyskawicznie przełożyło się na drożność całego węzła Murckowska. Zablokowane są oba kluczowe zjazdy, a sznur samochodów ciągnie się daleko poza sam węzeł.
Sytuację pogarszają warunki atmosferyczne. Nawierzchnia jest śliska, co w połączeniu z dużym natężeniem ruchu doprowadziło do najgorszego możliwego scenariusza. W miejscu, gdzie zazwyczaj ruch odbywa się dynamicznie, teraz kierowcy centymetr po centymetrze walczą o każdy metr wolnej przestrzeni.
„Efekt gapia” wstrzymuje ruch w obie strony
Tradycyjnie już, problem nie dotyczy tylko jezdni, na której doszło do incydentu. Kierowcy jadący w przeciwnym kierunku – w stronę Wrocławia – również drastycznie zwalniają. Wszystko przez tzw. efekt gapia. Ludzie zdejmują nogę z gazu, by przyjrzeć się rozbitemu pojazdowi, co momentalnie dławi przepustowość trasy po drugiej stronie barier energochłonnych.
W efekcie obie nitki autostrady oraz drogi dojazdowe zamieniły się w gigantyczny parking. Na lewym pasie w stronę Krakowa ruch odbywa się jednym pasem (drugi zabolokwany). O „płynności” trudno mówić w kategoriach autostradowych. Z kolei kierunek na Wrocław “stoi” niemal całkowicie, ponieważ korki na rozjazdach uniemożliwiają wcześniejsze opuszczenie trasy.
Prędkość żółwia na katowickim odcinku A4
Dane z systemów monitorujących ruch są bezlitosne. Na katowickim odcinku A4 średnia prędkość spadła do poziomu, który uprawnia do stwierdzenia, że szybciej byłoby pokonać ten dystans rowerem. W jedną stronę liczniki pokazują około 26 km/h, w drugą sytuacja wygląda niewiele lepiej – około 38 km/h, choć ta wartość z każdą minutą spada. W najbardziej newralgicznych punktach, tuż przy samym węźle, kierowcy jadą z prędkością przysłowiowego żółwia.
To kolejny dowód na to, jak krucha jest wydolność śląskiej infrastruktury w obliczu zdarzeń losowych i trudnych warunków pogodowych. Za jeden błąd, za chwilę beztroski, płacą dziś tysiące osób stojących w korkach.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.


