Dramatyczna relacja z poszukiwania pomocy u polskich dyplomatów. Czy polskie państwo zdało egzamin z sytuacji, w której pomocy oczekują tysiące ludzi uwięzionych z dala od domów?
2 marca 2026Kiedy na Bliskim Wschodzie sytuacja staje się krytyczna, polscy obywatele uwięzieni w rejonie konfliktu oczekują realnego wsparcia od swoich służb dyplomatycznych. Rzeczywistość okazuje się jednak brutalna: zamknięty urząd konsularny, głuche telefony i automaty informujące o urzędowych godzinach pracy. Oto osobista relacja z próby uzyskania pomocy dla osoby uwięzionej w rejonie Zatoki Perskiej, która obnaża bezradność polskiej dyplomacji w godzinie próby.
Gdzie jest państwo, gdy płonie Bliski Wschód? Polskie MSZ „urzęduje” tylko w dni powszednie. A może nie tylko, ale o tym nie wiadomo. Wiadomo za to, że… sekcję konsularną zamykamy.
Podróż w sam środek kryzysu na Bliskim Wschodzie
Moje najświeższe wojenne doświadczenia. Podzielę się nimi z wami, choć możliwe, że są ściśle skrywaną tajemnicą państwową. Z piątku na sobotę w nocy córka mojej przyjaciółki wyleciała w długi lot. Jej celem była Australia. Od razu uprzedzę, że nie była to podróż turystyczna – leciała tam służbowo. Samolot miał lądować w Dosze i tam była przesiadka. Tak, tak – nawet Doha, stolica Kataru (inaczej Al-Dauha), odmienia się przez przypadki, wbrew temu, co ostatnio słyszę.
Wiemy, co się stało, więc w sobotę mama dziewczyny zapłakana poprosiła mnie o pomoc w ustaleniu, czy jej dziecko ma szansę na jakąś pomoc, powrót do Europy, czy w ogóle w jakieś bezpieczne miejsce. To, co odkryłem, próbując skontaktować się z polskimi służbami, napawa lękiem o bezpieczeństwo każdego z nas poza granicami kraju.
Infolinia MSZ: Dyplomacja czynna tylko od 9.00 do 16.00?
Zadzwoniłem na numer infolinii MSZ. Dodam, że było już popołudnie. Połączenie było natychmiastowe… z automatem. Ten poinformował mnie, że pod tym telefonem człowiek urzęduje w dni powszednie (a była sobota). Dowiedziałem się jednak – na pocieszenie – że jeśli zadzwonię do MSZ w poniedziałek, to powinienem to zrobić nie wcześniej niż przed 9.00 i nie później niż po 16.00.
Domyśliłem się, że MSZ źródłami dyplomatycznymi ustaliło, iż przed tą pierwszą godziną i później niż o 16.00 nic niepokojącego na świecie się nie dzieje. Byłbym jednak niesprawiedliwy, gdybym na tym zaprzestał ujawniania „tajemnic państwowych”. Albowiem po miłej, acz krótkiej rozmowie z automatem, na stronie internetowej resortu znalazłem inny numer telefonu – ten opisany jako „całodobowy”.
Zamknięty konsulat w Dosze i głuche telefony alarmowe
Zadzwoniłem. Tym razem automat przemawiał do mnie dłużej i w dwóch językach. Po czym połączenie zostało przerwane. Moje wielokrotne usiłowania dodzwonienia się na „numer całodobowy” kończyły się identycznie: przerwaniem połączenia po wysłuchaniu automatycznej formułki.
Telefon jest jednym z narzędzi mojej pracy. Dotąd wydawało mi się, że umiem z niego korzystać. Byłem przekonany, że w zbieraniu informacji posiadam nieco wyższe kompetencje niż osoby, które na co dzień nie muszą odpytywać przedstawicieli urzędów państwowych. Polskie MSZ udowodniło mi jednak, że jestem telefonicznym głąbem. Nie umiem wykonać tak prostej czynności, jak dodzwonienie się do urzędu w sytuacji zagrożenia życia obywatela.
Być może nie zanudzałbym was przykładem mojej niekompetencji, ale od soboty wysłuchuję relacji przerażonych rodaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie czy gdzieś indziej w Azji. Skarżą się oni, że żadnej pomocy ani żadnego kontaktu z polskimi służbami dyplomatycznymi nie ma. Co więcej, ci, którzy śledzą doniesienia z regionu, dowiedzieli się nawet, że polski personel dyplomatyczny, zamiast go wzmocnić, został zredukowany – sekcję konsularną w Dosze po prostu zamknięto.
Oficjalny komunikat ambasady RP w Katarze brzmiał: „W związku z obecną sytuacją bezpieczeństwa w Katarze, Referat Konsularny Ambasady RP w Dosze będzie nieczynny w dniu 01.03.2026”. Dalej podano numer alarmowy, na który – jak już wspomniałem – dodzwonić się nie sposób.
Za co płacimy podatki? Obowiązek pomocy obywatelowi
Wiem, że większość ludzi wyjechała w rejon Zatoki Perskiej na własne ryzyko, ignorując ostrzeżenia lub o nich nie wiedząc. Ponoć może ich tam być nawet kilka tysięcy. Niektórym zapewne szkoda było wakacji wykupionych kilka miesięcy wcześniej. Być może sami są sobie winni, gdyż nie chcieli stracić pieniędzy.
Czy to jednak oznacza, że teraz należy ich pozostawić bez wsparcia? Poza innymi względami – oni też płacili podatki. Być może państwo powinno domagać się zwrotu kosztów powrotu, być może ci ludzie powinni przemęczyć się w autokarach jadących do bezpiecznego Kairu. Ale po to płacimy za te wszystkie ambasady i konsulaty na całym świecie, by właśnie w takiej chwili służyły nam pomocą. Niezależnie od tego, czy w tarapaty wpadliśmy trochę na własne życzenie, czy przez zupełny przypadek.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Fot. Pixabay


