Pojawia się i znika. Co? Dokumentacja, która decyduje o losie człowieka.
7 marca 2026W sprawie Kordiana Korytka pojawiają się kolejne pytania dotyczące dokumentacji, akt sądowych i monitoringu w Sądzie Okręgowym w Rybniku. Chodzi o dokumenty, które – jak twierdzi sam zainteresowany – raz znikają z akt, a potem się pojawiają, a także o zapis monitoringu, który według sądu nie jest dostępny z powodu awarii rejestratora CCTV.
Pamiętacie piosenkę Bajm: „Józek, nie daruję ci tej nocy”?. Był tam następujący refren: „Pojawiasz się i znikasz. I znikasz. I znikasz. Mam na twym punkcie bzika”.
Tylko że tym razem nie chodzi o miłosne zauroczenie. A tym bardziej o przysłowiowego „bzika”. Tym razem chodzi o los człowieka. Którego wysyła się do więzienia. Pytanie tylko, czy słusznie.
Kordian Korytek, prokuratura i spór o napój gazowany
O Kordianie Korytku już pisaliśmy. To były koszykarz, reprezentant kraju, wybitny sportowiec, którego wyczyny na parkiecie wielu z nas do dzisiaj pamięta. Po zakończeniu kariery sportowej Korytek zajął się biznesem.
Wymyślił całkowicie nowy napój gazowany, którego na polskim rynku nie ma. Jest on oparty o komponenty z Czech. O koncentrat, o kultowym rumowym smaku.
Korytek prowadzi rozmowy z sieciami handlowymi w Polsce na temat wprowadzenia swojego produktu do sprzedaży. Jeśli zostaną zakończone sukcesem, to będziecie mogli jego napój kupić. Już jest produkowany, choć na razie w ilości „demonstracyjnej” (na zdjęciu). Ale butelki z napojem gazowanym widzieliśmy, próbowaliśmy zawartości. Jesteśmy pewni, że takiego smaku na polskim rynku nie ma.
Jednak prokuratura twierdzi inaczej. Zdaniem prokuratury, do której wpłynęło zawiadomienie o oszustwie, Korytek opowiadał bajki, zachęcając do współudziału w tym przedsięwzięciu. Zdaniem byłej znajomej Korytka chodziło mu tylko o wyciągnięcie pieniędzy, a żadnego biznesu miało nie być.
Tak więc te butelki z napojem gazowanym, które podczas spotkań z Korytkiem otrzymaliśmy, a nawet piliśmy to, co zawierały, to wszystko jest fikcja. Z pewnością padliśmy ofiarą jakiejś halucynacji i tylko nam się wydawało, że trzymamy w ręce butelki, następnie je otwieramy i pijemy to, co jest w środku. Trzeba jednak przyznać, że to była bardzo sugestywna halucynacja. I długotrwała – utrzymuje się ona do dzisiaj, gdyż wydaje nam się, że część butelek gdzieś w kuchni redakcyjnej sobie stoi a te puste (wydaje nam się), że trafiają do kubła na szklane odpadki.
Nasza halucynacja została potwierdzona wyrokiem sądowym. Najpierw sąd pierwszej instancji, a następnie kolejne sądy potwierdziły, że Korytek jest oszustem. Butelek stojących w naszej redakcyjnej kuchni nie ma. Żadnego biznesu nie ma i nie było. Miało być tylko oszustwo.
Akta sądowe i znikająca dokumentacja w sprawie Korytka
Znikający napój to dopiero początek. Teraz w sprawie Korytka objawiła się znikająca dokumentacja. Sąd kazał Korytkowi naprawić szkodę i zwrócić byłej swojej znajomej pieniądze. Korytek to robi, płacąc jej po kilkaset złotych miesięcznie. Pani uznała, że w ten sposób nie wykonuje on wyroku sądu i zażądała wsadzenia go do więzienia.
Sąd Okręgowy w Rybniku decydował o jego losie. Sędzia ostatecznie uznała, że ma trafić za kraty.
W posiedzeniu chciała uczestniczyć redakcja „Katowice Dziś” w charakterze obserwatora. Z Sądu Okręgowego w Rybniku przed posiedzeniem otrzymaliśmy informację, że będzie ono jawne. Na miejscu jednak sędzia oznajmiła, że jawność nie oznacza tego, co nam się wydawało. Kazano nam opuścić salę posiedzeń. Nie mogliśmy więc nagrać argumentacji przedstawionej przez prokuratora, tej przedstawionej przez Korytka, nie mogliśmy nagrać uzasadnienia sądu.
Korytek chciał się zapoznać z dokumentacją sprawy. W sądzie udostępniono mu akta. Ze zdziwieniem zauważył, że brakuje w nich bardzo ważnych dokumentów, które składał, aby się bronić. Kiedy podjął interwencję, to nagle brakujące dokumenty się pojawiły.
Korytek złożył więc wniosek o zabezpieczenie monitoringu sądowego. W czytelni akt, czy na korytarzach, są bowiem kamery rejestrujące na bieżąco to, co dzieje się w gmachu sądu. Między innymi właśnie po to, by w sprawach takich jak ta można było zabezpieczyć dokumentację stanu rzeczywistego.
Korytek w swoim wniosku o zabezpieczenie monitoringu pisał: „Kluczowym dowodem stanu akt jest zapis monitoringu wideo z czytelni akt obejmujący stanowisko pracy, moje ręce oraz udostępnione mi akta, a także moje własne, niezależne utrwalenie zawartości teczki, w tym brak kluczowych dokumentów w zakładce k. 182-211”.
Z jego wniosku wynikało, o jakie akta chodzi: dokumentację medyczną jego, jego małego syna, jego partnerki, matki Korytka, wniosek o wznowienie postępowania wraz z uzupełnieniem. Wszystkie te dokumenty nie znajdowały się w teczce, którą udostępniono Korytkowi do wglądu.
Monitoring w Sądzie Okręgowym w Rybniku i awaria rejestratora CCTV
Okazuje się jednak, że w sprawie Korytka znika nie tylko jego napój czy dokumentacja z akt sądowych. Korytek na swój wniosek o zabezpieczenie monitoringu otrzymał następującą odpowiedź:
„Wniosek nie może być zrealizowany, gdyż z uwagi na uszkodzenie rejestratora CCTV Sąd Okręgowy w Rybniku nie dysponuje przedmiotowym zapisem monitoringu”.
Tę sprawę będziemy wyjaśniać. Poprosimy o dokumentację związaną nie tylko z tą awarią, ale również z tym, w jaki sposób w sądzie tym dba się o to, aby monitoring działał prawidłowo. O sprawie również poinformujemy Aleksandrę Janas, prezes Sądu Apelacyjnego w Katowicach.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.



