Czy prezydent Chorzowa przyznał się do błędu? Sprawa zamkniętej estakady w Chorzowie.

Czy prezydent Chorzowa przyznał się do błędu? Sprawa zamkniętej estakady w Chorzowie.

4 marca 2026 Wyłączono przez administrator

Czy zamknięcie estakady w Chorzowie było przedwczesne? Prezydent Szymon Michałek po 8 miesiącach odnosi się do „politycznych ataków” i wskazuje konkretną datę, która zadecyduje o losach kluczowej trasy. Poznaj kulisy sporu o miliony złotych i bezpieczeństwo mieszkańców.

 

Prezydent Chorzowa Szymon Michałek w rozmowie z Radiem Piekary tłumaczy po miesiącach, dlaczego zamknął estakadę i czemu – jego zdaniem – nie mógł tej decyzji odłożyć. Wskazuje datę zakończenia kolejnej ekspertyzy (14 kwietnia) i zarzuca debacie „za dużo polityki”. W tle pozostają kontrowersje: jedni mówią o konieczności natychmiastowego zamknięcia, inni przypominają stanowisko nadzoru budowlanego o możliwościach doraźnych zabezpieczeń.

 

„Zamknęliśmy w ślad za ekspertyzą”. Nowa opinia ma być 14 kwietnia

 

W rozmowie prowadzonej przez Katarzynę Kapustę z Radia Piekary prezydent Michałek wraca do punktu wyjścia: miasto otrzymało ekspertyzę wskazującą na zły stan obiektu, a decyzja o zamknięciu była konsekwencją tej opinii. Dodaje, że po naciskach, by wykonać kolejną ekspertyzę, miasto realizuje ją obecnie na mocy nakazu Głównego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Termin, jaki pada w audycji, to 14 kwietnia.

 

Wojna o perowskity i tajny raport detektywistyczny. Czy polska technologia przyszłości jest zagrożona?

 

Michałek podkreśla, że Chorzów „musi robić to, co nakazuje prawo” i tłumaczy, że procedury – w tym zamówienia publiczne – wydłużają cały proces. W wywiadzie pojawia się też wątek, że miasto i tak jest stale rozliczane z tematu estakady, bo „każdy wywiad zaczyna się od estakady”, a jednocześnie w przestrzeni publicznej narasta „szum informacyjny”.

 

Kładka dla tramwajów? „Nie przez pisma i media, tylko przez rozmowę”

 

Ważnym fragmentem rozmowy jest wątek Tramwajów Śląskich i propozycji tymczasowego rozwiązania umożliwiającego ruch tramwajów. Michałek mówi, że pierwsza propozycja miała opierać tymczasową konstrukcję na istniejących podporach estakady. Według prezydenta problem w tym, że jeśli druga ekspertyza wykaże konieczność rozbiórki estakady, to trzeba byłoby rozebrać również tymczasowy obiekt. Dlatego – jak tłumaczy – nie można było się na to zgodzić w tej formie.

 

W tym samym miejscu prezydent narzeka, że wokół estakady jest „za dużo polityki, a za mało merytoryki” i apeluje o spokojne rozmowy zamiast przerzucania się pismami lub wypowiedziami przez media. Jako przykład przywołuje publiczne głosy przedstawicieli miast ościennych, odnosząc się do wypowiedzi wiceprezydentów m.in. Bytomia i Świętochłowic.

 

Spór o koszty komunikacji: Chorzów płaci za wozokilometry

 

W wywiadzie pojawia się też wątek kosztów transportu publicznego w metropolii. Michałek przypomina, że rozliczenie odbywa się w oparciu o wozokilometry, nie „per capita”. W jego ocenie oznacza to, że Chorzów – jako mniejsze i mniej zamożne miasto – ponosi nieproporcjonalne koszty. Pada też argument, że przez lata Chorzów dźwigał ciężar ruchu tranzytowego: „45 tysięcy samochodów” przejeżdżało pod oknami mieszkańców, co miało konsekwencje środowiskowe i zdrowotne.

 

Warto wspomnieć o problemach, jakie narosły po zamknięciu estakady: większy ruch an węższych ulicach, wieksze obciążenie DTŚ i większe koszty na objazdach, straty transportu publicznego i pytanie o to, jak rozłożyć odpowiedzialność za komunikację między miastami w regionie.

 

„Ja nie jestem inżynierem”. Prezydent odpiera zarzut, że dało się „to zrobić inaczej”

 

Powróćmy do tego, co i dal nas od samego początku było błędem – tak oceniamy ówczesną postawę prezydenta Michałka. Prowadząca rozmowę w Radiu Piekary też pyta, czy na początku można było postąpić inaczej: zwołać rozmowy, uprzedzić partnerów, zbudować „sztab kryzysowy” z udziałem wojewody i sąsiednich miast. Michałek odpowiadał, że widzi dwóch odbiorców – „politycznego” i „masowego” – i że wokół sprawy pojawiają się teorie sugerujące, iż kryzys był „sterowany” lub „zaplanowany”. On sam temu zaprzecza i mówi o problemie „odziedziczonym w spadku”, którego nie dało się uniknąć, bo procesy korozyjne trwały latami.

 

Najmocniejsza linia obrony jest następująca: Michałek powtarza, że nie jest inżynierem i nie może „ignorować ekspertyzy leżącej na biurku”, jeśli ta ostrzega przed zawaleniem. Podnosi też argument, że przez osiem miesięcy od zamknięcia nikt nie wyszedł publicznie jako autorytet, który wprost rozłożyłby pierwszą ekspertyzę na czynniki pierwsze i powiedział: „to bzdury, obiekt jest w świetnym stanie”. W jego narracji to ma dowodzić, że decyzja nie była kaprysem ani polityczną kalkulacją.

 

Długie tło problemu: korozja, opóźnione remonty i pytania, które wracają

 

W rozmowie prezydent mocno osadza problem w historii obiektu. Mówi o procesach korozyjnych, o sygnałach alarmowych związanych z elementami odpadającymi na teren torów kolejowych, o roli PKP PLK i nadzoru budowlanego oraz o wcześniejszych ekspertyzach, które – w jego relacji – już na początku lat 2000 miały wskazywać potrzebę gruntownych prac. W 2004 roku – jak mówi Michałek – pojawiła się opinia, że estakadę trzeba gruntownie naprawić w ciągu roku, a naprawa miała nastąpić dopiero dekadę później.

 

Na pytanie „kto zawinił”, prezydent unika wskazywania nazwisk i mówi, że „winnych jest wielu”, ale podkreśla właśnie ten „moment krytyczny” – odkładanie koniecznych działań i brak zatrzymania korozji w porę. W tej części wywiadu pada też pytanie o to, dlaczego przez lata inwestowano w okolice rynku i estakady, skoro problem miał być znany, oraz czemu – skoro zagrożenie dojrzewało latami – stało się ono nagle tak palące.

 

Troska o bezpieczeństwo nie zwalnia z partnerstwa, a spór o rację wciąż trwa

 

To, co mówi dziś Szymon Michałek, pokazuje, jak on sam widzi swoją decyzję po miesiącach: jako ruch wymuszony ekspertyzą, którego – w jego ocenie – nie dało się odłożyć nawet o tydzień. Problem polega na tym, że wciąż istnieje realna kontrowersja co do skali ryzyka i możliwych rozwiązań pośrednich. Znane jest przecież stanowisko nadzoru budowlanego mówiące o możliwościach doraźnych zabezpieczeń, poprzez budowę podpór. Sam fakt wcześniejszego „gruntownego remontu” jest argumentem, że sytuacja wymagała szerszego, publicznie przedstawionego porównania ocen technicznych. Wcześniej. Nie po zamknięciu estakady.

 

Decyzja o zamknięciu obiektu, który wpływa na życie całej aglomeracji, powinna być maksymalnie skoordynowana z partnerami. Nawet jeśli władze Chorzowa były przekonane, że istnieje zagrożenie katastrofą. A może nawet własnie dlatego. Dlaczego nie poinformowano wojewody? Tryb działania – zaskakujący dla sąsiadów i instytucji współodpowiedzialnych za transport, komunikację i bezpieczeństwo w regionie – stał się paliwem dla chaosu i emocji. Czekamy na nową ekspertyzę. Na tę chwilę nie wiadomo czy będzie jednoznaczna. Dopóki nie będzie jasnej odpowiedzi, co należało zrobić, spór o to, „kto miał rację”, będzie żywy. Tak czy inaczej pytanie o współpracę i komunikowanie zagrożeń oraz zamiarów (czy brak tego) pozostaje aktualne już dziś.

 

Co dalej z estakadą? Kluczowy termin to 14 kwietnia

 

To co najważniejsze. Michałek poinformował, że druga ekspertyza ma być gotowa 14 kwietnia. Ma odpowiedzieć na pytanie, czy estakadę da się podeprzeć i wyremontować, czy trzeba ją rozebrać. Prezydent Chorzowa podkreśla, że miasto działa zgodnie z nakazami i procedurami.

 

Tymczasem na ulicach aglomeracji problem trwa. Zmagamy się z nim każdego dnia – i dotyka nie tylko Bytomia czy Katowic, ale także samych chorzowian, którym wydłużyły się dojazdy, a część miasta została odcięta od wygodnych połączeń. My sami mieliśmy wczoraj problem, jadąc w kierunku Tarnowskich Gór. Podróż trwała znacznie dłużej w stosunku do tego, ile by trwała, zanim prezydent Michałek zamknął estakadę w Chorzowie. Tym samy przypominamy, że problem nie dotyczy wyłącznie tych trzech wspomnianych miast, lecz całego regionu.

 

Czy prezydent Chorzowa przyznał się do błędu? Być może

 

Wywiad zawiera następujący fragment. Szymon Michałek lekko przyznaje się do możliwego błędu, lecz potem to wrażenie łagodzi. W wywiedzie pada następujące stwierdzenie:

 

“Pytanie jest takie: co jeżeli podobna sytuacja się wydarzy w przyszłości i mając to w świadomości ten burmistrz, prezydent albo wójt stwierdzi… tego Michałka to tak kopali w tej prasie, to może ja tego nie będę jednak zamykał. Może zaryzykuję te dwa lata jeszcze, może pojeździmy. I po roku zdarzy się katastrofa. Więc my też patrzmy na to w szerszym kontekście. Okej, może coś, może można było zrobić lepiej, ale… Przez te osiem miesięcy nie znalazł się żaden autorytet, który wziąłby tą ekspertyzę na warsztat i powiedział, panowie, ale to są same bzdury. Obliczenia mi się nie zgadzają, metody badawcze mi się nie zgadzają. Co wy tutaj zrobiliście? Nikt się taki nie znalazł, prawda? Natomiast kwestia bezpieczeństwa jest oczywista. No i teraz pytanie, w jaki sposób innym można było to zrobić? Czy wstrzymanie się z decyzją o tydzień, na przykład, mówię, że jesteśmy rzeczywiście w czarnym lesie i ktoś trzeźwo spojrzy i mówi: zróbmy sobie tutaj sztab kryzysowy. Poprośmy wojewodę, skoro tutaj jesteśmy wszyscy, niech wojewoda przyjedzie. Czy w ogóle byłaby taka opcja, żeby to o tydzień przesunąć? Jakie byłoby postępowanie w tej sytuacji? Czy ja miałbym ignorować to, że na biurku leży ekspertyza mówiąca o tym, że to ma się zawalić? Przecież ja nie jestem inżynierem do tego, żeby stwierdzić, czy ta ekspertyza jest właściwa, czy nie. I tak jak mówię, przez te 8 miesięcy nikt mi nie powiedział, panie prezydencie, ta ekspertyza jest do kosza, weź pan nową. Nie było takiej osoby. Jedynie to, co my robimy, to tak jak powiedziałem, Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał sprawdzenie, czy da się podeprzeć estakadę. I potencjalnie wyremontować. Czy trzeba ją wyburzyć? Taka jest główna jakby idea płynąca z tego orzeczenia Głównego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. I my to robimy obecnie”.

 

Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.