Dziurawa aglomeracja. Czy ziemia przypominająca ser szwajcarski może być zagrożeniem dla mieszkańców Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii?

Dziurawa aglomeracja. Czy ziemia przypominająca ser szwajcarski może być zagrożeniem dla mieszkańców Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii?

24 marca 2026 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

Zapadlisko, które 23 marca pojawiło się w będzińskiej Łagiszy, pochłonęło fragment ogrodu, drogi i ogrodzenia, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Przyczyny badają specjaliści. Już dziś widać jednak, że sprawa z Będzina nie musi być odosobniona. W Bytomiu od lat mówi się o osiadaniu terenu i szkodach górniczych, a w Trzebini geolodzy zidentyfikowali setki zapadlisk. To problem większy niż jedno dramatyczne zdarzenie.

 

Ziemia nie zapada się tylko w Będzinie. To ostrzeżenie dla całej aglomeracji

 

Wyrwa przy ul. Świerkowej w Będzinie wygląda jak nagły wypadek. Ale w regionie, gdzie pod ziemią od dekad ciągną się stare wyrobiska, takie obrazy nie powinny być traktowane jak egzotyczna sensacja. Bardziej jak sygnał alarmowy.

 

Trzy bohaterskie Ślązaczki powinny być dla nas wszystkich wzorem. Wreszcie poznacie prawdę o akcji ratowania tysięcy małych mieszkańców katowickich Szopienic.

 

Zapadlisko w Będzinie to nie tylko lokalna sensacja

 

W niedzielę 23 marca przy ul. Świerkowej w Łagiszy ziemia nagle się zapadła. Wyrwa pochłonęła część posesji, fragment drogi i murowany płot z furtką. Teren zabezpieczono, a mieszkańcy usłyszeli, że trzeba czekać na ekspertyzy. Urząd miasta przekazał, że do powstania zapadliska najprawdopodobniej doprowadziły szkody górnicze.

 

I właśnie słowo „najprawdopodobniej” jest tu najuczciwsze. Bo bez badań geologicznych nie ma sensu udawać pewności. Ale równie nierozsądne byłoby udawanie, że w regionie o takiej historii eksploatacji górniczej podobne zdarzenie nie mogłoby zaistnieć.

 

Bytom od lat pokazuje, czym kończy się życie na niestabilnym gruncie

 

Jeśli ktoś chce zobaczyć, do czego prowadzi długotrwałe osiadanie terenu, powinien spojrzeć na Bytom. Uniwersytet Śląski przypomina, że w badanym okresie powierzchnia miasta obniżyła się średnio o 5,5 metra, a miejscami nawet znacznie bardziej (w skrajnym wypadku o około 35 metrów). Skutkiem były nie tylko zmiany krajobrazu, ale też szkody górnicze widoczne w zabudowie.

 

Na oficjalnej stronie miasta Bytom wciąż publikowane są komunikaty o wstrząsach górniczych, w tym także z 2025 i 2026 roku. To pokazuje, że temat nie należy do zamkniętego rozdziału. W takim mieście problem niestabilnego gruntu nie jest wspomnieniem po dawnym górnictwie, lecz częścią codzienności mieszkańców.

 

Trzebinia: setki zapadlisk i problem, którego nie da się zlekceważyć

 

Jeszcze mocniej ten problem widać w Trzebini (to nie aglomeracja śląsko-zagłębiowska, lecz niedaleko). Państwowy Instytut Geologiczny podał, że na terenie miasta zidentyfikowano już 528 zapadlisk, z czego 62 uznano za istotne. Dodatkowo wskazano 52 obszary zagrożone uaktywnieniem się wcześniej zasypanych lejów. Co szczególnie ważne, większość tych zapadlisk geolodzy wiążą z udokumentowaną płytką eksploatacją dawnej kopalni „Siersza”.

 

To są liczby, obok których nie sposób przejść obojętnie. Zapadliska w Trzebini to realne zagrożenie dla mieszkańców, a nie medialna ciekawostka.

 

Dlatego to, co stało się w Będzinie powinno być traktowane jako przykład szerszego zagrożenia. 

 

Śląsk i Zagłębie mają pod sobą drugie, niewidzialne miasto

 

Zagrożenie nie zawsze widać zawczasu. Na powierzchni są ogrody, ulice, chodniki, domy. Pod spodem mogą być stare wyrobiska, pustki, naruszony górotwór, ślady dawnej eksploatacji prowadzonej dziesiątki lat temu. Ludzie często dowiadują się o tym dopiero wtedy, gdy coś pęka, osiada albo po prostu znika.

 

To dlatego sprawa z Będzina ma znaczenie wykraczające poza granice miasta. W aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej i w jej sąsiedztwie mamy sporo miejsc, gdzie historia przemysłu pozostawiła pod ziemią trwałe ślady. Niekiedy potencjalnie niszczycielskie. Objawiają się w formie szkód budowlanych, czasem wstrząsów, a czasem właśnie zapadlisk.

 

Nie trzeba być geologiem, żeby dostrzec wspólny mianownik. Wystarczy zestawić Łagiszę, Bytom i Trzebinię. Wszystkie te miejsca przypominają o tym samym: region przez dekady żył z wydobycia, a dziś płaci za to rachunek.

 

Po Będzinie powinno paść pytanie nie tylko „dlaczego”, ale też „gdzie jeszcze”

 

Po zapadlisku w Łagiszy naturalne jest pytanie o przyczynę. Ale równie ważne jest inne: czy podobne zagrożenia są dobrze rozpoznane także w innych miejscach? Czy wiadomo, gdzie grunt jest szczególnie wrażliwy? Czy władze miast i mieszkańcy mają dostęp do jasnej informacji? 

 

I może właśnie to jest najważniejsze. Nie wolno przecież traktować wyrwy w Łagiszy jak osobliwości, którą obejrzy się przez dwa dni, a potem zapomni. To dowód i przykład, że w naszym regionie nie wszystko, co groźne, widać na powierzchni.

 

Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.