Anonimowy list o Straży Miejskiej w Gliwicach trafił do radnych. Poważne zarzuty, więc my pytamy prezydentkę.
14 marca 2026Anonimowe pismo dotyczące Straży Miejskiej w Gliwicach trafiło do radnych i wywołało kolejne pytania o sposób działania jednostki, atmosferę pracy, system premii oraz nacisk na statystyki i mandaty. Na razie nie ma potwierdzenia, czy zarzuty są prawdziwe, ale sama treść dokumentu jest na tyle poważna, że trudno przejść obok niej obojętnie. Będziemy się tej sprawie przyglądać i zadamy pytania prezydentce Gliwic Katarzynie Kuczyńskiej-Budce.
Za sprawą tej gliwickiej wracamy do tematu straży miejskiej. Do radnych Gliwic miał trafić anonimowy list z poważnymi zarzutami dotyczącymi funkcjonowania tej miejskiej formacji, a sprawa zaczyna budzić coraz większe emocje.
Anonimowy list o Straży Miejskiej w Gliwicach trafił do radnych
Sprawa zaczęła się od anonimowego pisma, które – jak wynika z publikacji lokalnych portali – zostało przekazane radnym Rady Miasta Gliwice. Autorzy dokumentu opisują szereg niepokojących zjawisk, jakie ich zdaniem mają występować w Straży Miejskiej w Gliwicach.
Są tam zarzuty dotyczące organizacji pracy, sposobu zarządzania jednostką, przyznawania premii, prowadzenia statystyk, a także atmosfery panującej wśród pracowników. Pojawia się również sugestia, że część działań wynikać może z oczekiwań w zakresie wpływów z wystawiania mandatów.
To są jednak na razie tylko twierdzenia zawarte w anonimowym dokumencie. Nie zostały one oficjalnie potwierdzone i właśnie dlatego cała sprawa wymaga bardzo ostrożnego opisywania. Ostrożność nie oznacza jednak, że temat należy zlekceważyć.
Zarzuty wobec Straży Miejskiej w Gliwicach są poważne, choć nadal niezweryfikowane
Z publikacji Echa Gliwic i Gliwickiego Portalu informacyjnego wynika, że autorzy anonimowego pisma wskazują między innymi na sposób kierowania patrolami, zasady oceniania pracowników, system premiowania oraz nacisk na statystyki. W tle są też zarzuty dotyczące relacji między przełożonymi a pracownikami i stylu zarządzania jednostką.
Szczególnie mocno wybrzmiewa wątek premii i wyników. Jeśli bowiem w miejskiej formacji odpowiedzialnej za porządek i bezpieczeństwo zaczyna dominować logika statystyk, to rodzi się pytanie, czy nie gubi się gdzieś po drodze sens samej służby mieszkańcom.
Ale znów trzeba to mocno podkreślić: na tym etapie nie mamy do czynienia z potwierdzonymi faktami, tylko z zarzutami zawartymi w anonimowym liście. Tego nie wolno przedstawiać jako czegoś przesądzonego. Wolno natomiast pytać, czy zarzuty zostaną sprawdzone.
To nie jest pierwszy sygnał w sprawie Straży Miejskiej w Gliwicach
Ważne jest też to, że – według kolejnej lokalnej publikacji – nie ma chodzić o pierwszy taki sygnał. W przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że temat wraca, a wcześniej również miały docierać podobne sygnały dotyczące sytuacji w jednostce.
Jeśli tak rzeczywiście było, sprawa staje się jeszcze poważniejsza. Bo wtedy nie chodzi już tylko o jeden anonim, który można odłożyć na bok i uznać za element lokalnej wojny podjazdowej. Wtedy pojawia się pytanie, czy ktoś wcześniej próbował alarmować o problemach, ale nie został potraktowany poważnie.
To jest właśnie ten moment, kiedy odpowiedzialność za ustanienie prawdy spada na barki tych, którzy mają realne narzędzia do sprawdzenia sytuacji. Od radnych, przez kierownictwo miasta, po samą prezydentkę Gliwic.
Gliwice. Mieszkańcy też mają swoje opinie o straży miejskiej
Pod jedną z publikacji dotyczących tej sprawy pojawiły się również komentarze internautów. Trzeba je traktować z dużym dystansem, bo są to wpisy niezweryfikowane i same w sobie niczego nie przesądzają. Nie można na ich podstawie wyciągać jednoznacznych wniosków o funkcjonowaniu całej formacji.
Mimo to warto je odnotować, bo pokazują pewien klimat i poziom społecznego zaufania albo raczej jego braku. W komentarzach pojawiają się zarzuty, że straż miejska nie zawsze reaguje tam, gdzie mieszkańcy oczekiwaliby pomocy, za to bywa bardzo skuteczna tam, gdzie chodzi o wystawianie mandatów. Pojawia się też bardziej ogólna krytyka sytuacji w mieście i decyzji kadrowych po zmianie władzy.
Nie są to dowody. Są to sygnały nastrojów. A nastrojów też nie wolno lekceważyć, zwłaszcza gdy dotyczą formacji, która z definicji powinna budzić poczucie porządku, przewidywalności i zaufania.
Katarzyna Kuczyńska-Budka powinna odnieść się do sprawy
W tej sytuacji nie wystarczy wzruszenie ramionami. Nie wystarczy też stwierdzenie, że anonim to anonim. Owszem, anonim nie jest dowodem. Ale jeśli zawiera konkretne zarzuty, a temat wraca kolejny raz, to władze miasta powinny jasno powiedzieć, czy zamierzają tę sprawę sprawdzić.
Dlatego będziemy się tej sprawie przyglądać. Zadamy pytania prezydentce Gliwic Katarzynie Kuczyńskiej-Budce. Zapytamy, czy miasto zna treść pisma, czy planowana jest kontrola w Straży Miejskiej, czy były już wcześniej podobne sygnały i czy władze miasta zamierzają odnieść się także do krytycznych opinii mieszkańców dotyczących funkcjonowania tej formacji.
Warto byłoby też sprawdzić rzeczy, które można zweryfikować obiektywnie. Jeśli w sprawie pojawiają się zastrzeżenia dotyczące reakcji na zgłoszenia mieszkańców, to przecież istnieją rejestry zgłoszeń, dokumentacja interwencji czy nagrania rozmów. Od tego właśnie są procedury kontrolne: nie po to, by zamiatać sprawy pod dywan, lecz by oddzielić plotkę od faktu.
Straż Miejska w Gliwicach. Czas na wyjaśnienia, a nie milczenie
Nasza rada dla prezydentki Gliwic: Najgorsze, co można dziś zrobić, to udawać, że nic się nie stało. Nawet jeśli część zarzutów okaże się przesadzona albo nieprawdziwa, to sam fakt pojawienia się kolejnego alarmowego sygnału powinien uruchomić procedurę wyjaśniającą.
Bo tu nie chodzi o polityczną plotkę ani internetową awanturę. Chodzi o miejską jednostkę odpowiedzialną za sprawy, które mieszkańcy widzą każdego dnia: porządek, reakcję na zgłoszenia, obecność w przestrzeni miasta, sposób traktowania ludzi.
Zanim Kuczyńska-Budka wyda swą ocenę potrzeba rzetelnego sprawdzenia faktów. A dopiero potem jasnej informacji dla mieszkańców: czy w gliwickiej Straży Miejskiej rzeczywiście dzieje się coś niepokojącego, czy też mamy do czynienia z anonimowym oskarżeniem, które nie znalazło potwierdzenia.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.



