Dramat w kościele NSPJ w Mysłowicach. 176 tysięcy litrów wody zalało zabytkową świątynię.
8 lutego 2026Dramatyczne zdarzenie w Mysłowicach. Zabytkowy kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa został zalany po awarii instalacji przeciwpożarowej. Do świątyni mogło dostać się nawet ponad 170 tysięcy litrów wody, a skala zniszczeń jest obecnie szacowana.
7 lutego, tuż po godzinie 6:00 rano. Kamil Capała, organista parafii, jak co dzień pojawił się na placu kościelnym. To on jako pierwszy zauważył, że dzieje się coś niedobrego. Woda lała się po ścianach budynku nad bocznym wejściem, a w oknach klatki schodowej prowadzącej na chór – nie wiadomo dlaczego – paliło się światło.
Polecamy również: Były reprezentant Polski przed sądem. Chcą wsadzić go do więzienia.
„To był pierwszy sygnał, że coś nie gra” – relacja świadka
Organista, relacjonując te dramatyczne chwile, przyznał, że po otwarciu drzwi na chór ujrzał „rzekę”. Woda lała się prosto ze sklepienia. O 6:21 zaalarmował proboszcza, a chwilę później obaj mężczyźni próbowali zakręcić zawory w kotłowni. Na miejsce natychmiast wezwano straż pożarną.
„Czy czuję się bohaterem? NIE! Fakt – byłem tam pierwszy, pierwszy zaalarmowałem Proboszcza. Czuję, że gdyby Opatrzność nie pokierowała mnie tam wcześniej, to straty byłyby znacznie większe” – napisał Kamil Capała w niedzielnym wpisie.
Skala zniszczeń poraża. Licznik wskazał, że z instalacji wyciekło 176 metrów sześciennych wody, czyli około 176 tysięcy litrów. Ta masa wody wdarła się do wnętrza kościoła, niszcząc ściany, podłogi i wyposażenie zabytkowej budowli.
Przyczyny katastrofy w Mysłowicach: Zawiodła nowa instalacja
Jak się okazało, winę ponosi rozszczelniona rura systemu przeciwpożarowego, która puściła na spawie. Paradoksalnie, instalacja ta została oddana do użytku zaledwie we wrześniu ubiegłego roku.
W rozmowie z dziennikarzami ks. Leszek Szewczyk wyjaśnił, że prawdopodobnie instalacja nie wytrzymała ostatnich mrozów. Rura rozszczelniła się w wieży kościelnej, a ze względu na nachylenie posadzki, najwięcej wody zgromadziło się w okolicach ołtarza.
Parafianie ruszyli na ratunek: „To, co miało nas ratować, nas zniszczyło”
Gdy tylko informacja o zalaniu obiegła miasto, w kościele pojawili się wierni “uzbrojeni” w mopy, wiadra i ścierki. Wspólnie ze strażakami z PSP Mysłowice oraz jednostek OSP z Janowa, Kosztów i Dziećkowic usuwali skutki awarii.
Sytuacja jest jednak nadal poważna. W rozmowie z dziennikarzami jedna z parafianek nie kryła żalu, zauważając, że wilgoć wniknęła głęboko w strukturę budynku. Jak powiedzieli dziennikarzom przedstawiciele straży pożarnej, poziom wody miejscami wynosił 10 centymetrów.
Obecnie w świątyni pracują osuszacze i nagrzewnice. Wszyscy obawiają się ewentualnych mrozów – zamarzająca woda w murach może doprowadzić do pękania konstrukcji.
Jak pomóc parafii NSPJ w Mysłowicach? Zbiórka i msze święte
Mimo ogromu strat, życie parafialne nie zamarło. Parafia poinformowała, że wszystkie msze święte będą odprawiane w kościele, choć z pewnymi ograniczeniami.
„Wejście do kościoła będzie odbywać się dwoma drzwiami w transepcie (nawa poprzeczna w środku kościoła). Drzwi z tyłu kościoła, gdzie normalnie wchodzimy, będą zamknięte z racji wyłączenia z użytku tylnej części świątyni” – czytamy w komunikacie parafialnym.
Dla osób, które chcą wesprzeć remont, uruchomiono zbiórkę na portalu zrzutka.pl. Dziś (w niedzielę 8 lutego) przed kościołem odbywa się charytatywny kiermasz ciast zorganizowany przez fundację „Bajtel – Mysłowice Pomagają”. Każda złotówka ma znaczenie, bo skala zniszczeń znacznie przekracza możliwości finansowe.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.


