Wojna o perowskity i tajny raport detektywistyczny. Czy polska technologia przyszłości jest zagrożona?
15 lutego 2026Dotarliśmy do raportu agencji detektywistycznej. Wiąże się z technologią, która narodziła się w Polsce, a może zmienić świat. To opowieść o genialnym wynalazku Olgi Malinkiewicz, ogromnych pieniądzach i cieniu, jaki na osiągnięcia Saule Technologies rzuca konflikt personalny. W tle postać pochodzącego z Białorusi Ivana Czuryłowicza. Ujawniamy dokumenty, które do tej pory krążyły jedynie w wąskim kręgu wspólników.
Pokażemy wam kulisy walki o supernowoczesną technologię, która może zmienić świat. Piękna pani naukowiec. W jej otoczeniu intrygujący Ivan ze Wschodu. I folia o niemal czarodziejskich cechach, która budzi emocje.
Olga Malinkieiwicz to kobieta niezwykła – blondynka o oszałamiającej wręcz urodzie. Lecz nie uroda jest jej najważniejszym atutem. Prawdziwym skarbem jest to, co ta wybitna fizyczka ma w głowie.
W 2014 roku wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Neelie Kroes wręczała jej główną nagrodę w prestiżowym konkursie naukowym Photonics. Wkrótce Malinkiewicz naprawdę zadziwiła świat.
Polska fizyczka i technologia, która zadziwiła świat
Perowskity: Rewolucyjna folia zamiast ciężkich paneli
Wyobraź sobie ultracienką tapetę albo folię, która sama produkuje prąd. Masz ją na przykład na swoim tablecie. albo na szafie. Albo na ścianie. Na elewacji budynku. Na samochodzie, na placu zabaw lub na powierzchni chodnika.
Chodnik, który, gdy padnie na niego światło, zamienia się w elektrownię? To byłaby prawdziwa rewolucja. Ale to już się dzieje. Malinkiewicz jednak wynalazła coś jeszcze ciekawszego. Jej wynalazek pozwala nakładać ultracieńkie ogniwa fotowoltaiczne na elastyczne powierzchnie. Puśćmy wodze wyobraźni. Jedziemy na bezludną wyspę. W bagażu mamy rolkę materiału. Na miejscu rozwijamy ją i ona zaczyna produkować tam dla nas energię elektryczną.
Polskie odkrycia, które podbiły świat (ale nie w Polsce wdrażane)
Byłoby wspaniale, gdyby ta technologia stała się własnością państwa polskiego. Jest taka możliwość. Pod warunkiem, że nie stanie się z nią to, co z wieloma innymi wynalazkami, wymyślonymi przez Polaków, ale wdrożonymi gdzie indziej. Przypomnijmy księżycowy samochód Mieczysława Bekkera (wykorzystany przez NASA). Wszczepialny automatyczny defibrylator Michała Mirowskiego. Technologię wykorzystania monokryształów krzemu w elektronice, autorstwa Jana Czochralskiego. Walkie-talkie (ręczną krótkofalówkę), wynalezioną przez Henryka Magnuskiego.
Wiele wynalazków pozostało jedynie w laboratoriach czy na papierze. Ale w 2018 roku w Polsce powstała firma Saule Technologies. Malinkiewicz założyła ją wraz z Arturem Kupczunasem i Piotrem Krychem. Firma ta zbudowała fabrykę do produkcji owych elastycznych ogniw fotowoltaicznych. Fachowiec powiedziałby o nich, że są to “ogniwa słoneczne na bazie perowskitu o architekturze umożliwiającej niskotemperaturowe wytwarzanie, kompatybilne m.in. z foliami PET” (za Wikipedią).
Diecezja sosnowiecka utonęła w grzechach. Przerażający raport ujrzał światło dzienne.
Saule Technologies: Od wielkiego sukcesu do wyniszczającej wojny
Wdrożenie wynalazku wymagało dalszych prac. Olga Malinkiewicz stała na czele zespołu, który je prowadził. W ich trakcie wymyślono wiele nowatorskich rozwiązań. Zostały one opatentowane. Olga Malinkiewicz, w odpowiedzi na pytania zadane przez Katowice Dziś poinformowała, że “wszystkie patenty należą do DC24 ASI z tytułu zastawów za pożyczki udzielone przez DC24 ASI do Saule”.
Patenty pod zastaw i zawiadomienie do prokuratury
Dziś Olga Malinkiewicz i jej wcześniejsi partnerzy prowadzą ze sobą wojnę. Amunicja to spory sądowe a nawet zawiadomienie do prokuratury. A w tle jest przecież technologia, która może zmienić świat.
Gdy jeszcze Olga Malinkiewicz i jej wspólnicy grali w jednej drużynie została wynajęta agencja detektywistyczna, która miała zebrać informacje o Janie vel Ivanie vel Iwanie Czuryłowiczu. Na nasze pytanie, której z tych wersji imienia on używa lub dopuszcza jej używanie, odparł: “Jest to bez znaczenia”. Dlatego pozostaniemy przy imieniu Ivan.
Tajemnica hotelu Sofitel i poufny raport detektywistyczny
Czuryłowiczem zajęła się agencja detektywistyczna, Powstał raport. W maju 2017 roku członkowie zarządu Saule spotkali się w hotelu Sofitel we Wrocławiu. Ze sporządzonej na tę okoliczność notatki służbowej wynika, że głównym tematem spotkania był właśnie ten raport.
Raport ten dziś jeszcze nieznany jest opinii publicznej. Rozbudza niemałe emocje – może dlatego, że jego treść tonie w mroku. Wspomniały o nim dziennikarki Tok FM w podcaście “Techstorie”. O raporcie wspomniał niedawno Piotr Krych w rozmowie ze Strefą Biznesu. W rozmowie tej ostrzegał, powołując się właśnie na ten raport: “To dokument wewnętrzny, podpisany w obecności notariusza, za zgodą wszystkich członków zarządu i wskazujący zagrożenie dla osób, spółki i wytwarzanej technologii (…) Wskazywano tam ryzyko działań zmierzających do skłócenia wspólników, zahamowania rozwoju technologii w Polsce albo jej przejęcia na rzecz podmiotu zewnętrznego”.
„Krystalicznie czysty” czy niebezpieczny? Sprawdzenie Ivana Czuryłowicza
Czy są to uzasadnione obawy? Zdobyliśmy ten raport. Uznajemy za konieczne, by zapoznała się z nim opinia publiczna. O treści w nim zawarte zapytaliśmy Olgę Malinkiewicz oraz Ivana Czuryłowicza. Olga Malinkiewicz odpowiedziała:
“>>Raport<< został zamówiony przez moich wspólników Krycha i Kupczunasa po tym, kiedy po nieformalnym sprawdzeniu w odpowiednich służbach państwowych, okazało się, że nic na Czuryłowicza w służbach nie ma. Póki Czuryłowicz nie kwestionował uczciwości Krycha i Kupczunasa, nie zgłaszali oni swoich zastrzeżeń. Jak tylko Czuryłowicz zaczął mówić, że okradają spółkę, to zlecili sporządzenie >>raportu<<”.
Ma to odniesienie w treści notatki służbowej. Czytamy w niej, że Olga Malinkiewicz prosi wspólników o sprawdzenie Ivana Czuryłowicza. Ci uruchamiają swoje kontakty i otrzymują odpowiedź, że Czuryłowicz jest “krystalicznie czysty”. Uznają, że “nie zagraża bezpieczeństwu Olgi Malinkiewicz oraz prac nad wynalazkiem”. Jednak wiosną 2017 roku Malinkiewicz “informuje PK i AK, że JCz. napuszcza ją na pozostałych wspólników. (…) OM prosi ponownie PK i AK o gruntowne sprawdzenie życiorysu JCz.”. Do gry wchodzi detektyw i tak powstaje raport.
Olga Malinkiewicz: Jej podpis jest pod raportem, ale od treści się dystansuje
Olga Malinkiewicz poinformowała redakcję Katowice Dziś: “Mój podpis na „raporcie” jest niczym innym tylko potwierdzeniem tego, że z „raportem” się zapoznałam”. Z notatki służbowej wynika jednak, że Malinkiewicz miała dostrzegać “dziwne zachowania JCz”. Wymieniono na przykład: “zawsze spakowane walizki (te same torby), takie same ubrania”, “jak odwiedza JCz w Kijowie, to za każdym razem OM i JCz przebywają pod różnymi adresami (nigdy ten sam adres co wcześniej, różne mieszkania, różne domy)”, “szczątkowe informacje ze swojego życiorysu, przeszłości”.
Zapytaliśmy Ivana Czuryłowicza o to czy w raporcie są jakieś błędne informacje. Odpowiedział, że to zbiór “informacji internetowych, domysłów i wolnych interpretacji jego autora”. Ponadto “wymaga wielogodzinnych sprostowań”.
Nie jest to konkretna odpowiedź. Nie wynika z niej, że są tam nieprawdziwe informacje. Nie sposób się też zgodzić, że jest to analiza oderwana od konkretów. Sami zresztą oceńcie. Poniżej publikujemy treść raportu ze skrótami, jakie uznaliśmy za konieczne. Zaś pod raportem odpowiedzi Olgi Malinkiewicz oraz Ivana Czuryłowicza na nasze pytania.
Ujawniamy treść raportu: Kim jest Ivan Czuryłowicz?
Raport agencji detektywistycznej:
Warszawa 22 maja 2017r.
SPRAWOZDANIE
Przedmiotem umowy było rozpoznanie i podjęcie ustaleń osobo-poznawczych wobec JAN (IVAN,IWAN) Czuryłowicz (…)
Jan (Ivan, Iwan) Czuryłowicz Uchodzi za polskiego ekonomistę, ale jest to w istocie Białorusin polskiego pochodzenia. Mocno związany z opozycją białoruską, a następnie ukraińską od młodych lat do dzisiaj.
Do Polski trafił w roku 1996. Zebrał rzekomo wówczas materiały mogące wskazywać na fałszowanie wyników referendum na Białorusi. W tym też roku został aresztowany na Białorusi razem z Aleksiejem Liczkawachem z Komitetu Wyborców Ukrainy. Władze zmusiły go do emigracji. Wyjechał do Polski. Starał się o status uchodźcy i otrzymał azyl polityczny w Polsce.
Przez lata publikował między innymi w tygodniku „Wprost” i w „Wyborczej”. Wcześniej współpracował m.in. z „Życiem”, białoruskim dziennikiem „Svaboda” oraz brytyjskim „The Sunday Times”. Specjalizował się w tematyce krajów byłego ZSRR. Kilka miesięcy po opublikowaniu na łamach „Wprost” jednego z jego artykułów dotyczących handlu bronią z tzw. krajami zbójeckimi oraz prania brudnych pieniędzy w Polsce przez białoruski rząd Łukaszenki w nie wyjaśnionych do końca okolicznościach zginął jego ojciec.
Z Białorusi do Brukseli: Kariera w Parlamencie Europejskim
Czuryłowicz po przyjeździe do Polski rozpoczął dynamicznie edukację, działalność skupioną na demokratyczne przemiany na Wschodzie i budowanie kręgu znajomych, głównie identyfikujących się z tymi poglądami. Mocno wszedł w biznes. Studiował nauki polityczne, prawo Unii Europejskiej oraz dyplomację i stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Środkowo-Europejskim, King’s College w Londynie i Uniwersytecie w Oxfordzie. Był doktorantem Polskiej Akademii Nauk.
W latach 2001-2006 jako doradca w Parlamencie Europejskim, między innymi wiceprzewodniczącego Parlamentu, skupiał się na relacjach krajów Europy Środkowej z Unią Europejską. Wtedy to poszerzył mocno swoje zaangażowanie w kwestie ukraińskie. Nie był to dla niego nowy kierunek, ale to wówczas na nim się skupił. Miał tam większe możliwości działania niż na Białorusi, z którą jednakże cały czas pozostawał związany. Np. w 2005 roku reprezentował Parlament Europejski podczas Festiwalu Kultury Białoruskiej, który był zorganizowany przez Kolegium Europy Wschodniej założone w 2001 r. przez Jana Nowaka Jeziorańskiego.
Jan Czuryłowicz rozwinął skrzydła w biznesie między innymi dzięki politykowi PO z młodszego pokolenia (…), współpracownikowi i członkowi gabinetu ministra skarbu państwa Aleksandra Grada. (…) był między innymi członkiem rad nadzorczych: (…), (…), (…). Czuryłowicz, który współpracował w Brukseli z polskimi eurodeputowanymi różnych opcji związał się bliżej z (…). To (…) pod koniec 2007 r. szukał dla Czuryłowicza pracy. Najpierw znalazł mu stanowisko w Polskiej Grupie Energetycznej, a w 2008 r. polecił go Pawłowi Mortasowi wówczas prezesowi Enei (później między innymi Alstom, PBG, Rafako). Tak Czuryłowicz trafił do podległej Enei elektrowni w Gubinie, ale nie został tam długo.
(…) polecił Czuryłowicza Mortasowi, bo Enea chciała sprawdzić rynki na Wschodzie, a Czuryłowicz jawił się, jako specjalista w tej dziedzinie. Był członkiem zarządu odpowiedzialnym za sprawy ekonomiczno-finansowe, ale podobno nie sprawdził się, a jego relacje z (…) ochłodziły się. Z Eneą Czuryłowicz współpracował od września 2008 r. do stycznia 2009 r.
W 2009 r. wybuchła afera w Enei związana z zakupem oprogramowania Hitachi Vigilance PRO, czyli programu, który „szpieguje” i archiwizuje wszelkie czynności wykonywane przez użytkowników firmowych komputerów. Enea zakupiła w 2008 roku ponad 4,6 tys. licencji tego programu. Każda z nich kosztowała ok. 1,7 tys. zł. Kwota wydana przez Eneę przekroczyła 7 milionów złotych. W firmie program uruchomiono tylko na kilkudziesięciu komputerach. Reszta licencji była niewykorzystana. Zarzucono zarządowi niegospodarność. Doprowadziło to do odwołania Mortasa z funkcji prezesa Enei. W całej tej sprawie przewinął się Czuryłowicz, któremu zarzucono, że równolegle pracował dla grupy Modus (sprzedającej oprogramowanie) i spółki Enea (kupującej oprogramowanie), ale okazało się to nieprawdą. (…)
Wielki biznes i polityczne układy na Ukrainie
Czuryłowicz pojawia się w dużym biznesie ponownie niedługo później. Zostaje dyrektorem ds. strategii i rozwoju w Sadovaya Group, spółki założonej przez Aleksandra Tołstouchowa w roku 2010. Tołstuchow to między innymi absolwent Kijowskiej Wojskowej Akademii Medycznej. Czuryłowicz był w spółce jedną z osób odpowiedzialnych za sprzedaż akcji w ofercie publicznej, a także odpowiadał za poszukiwanie kapitału, rozwój eksportu, relacje inwestorskie oraz ład korporacyjny. Zarejestrowana w Wielkim Księstwie Luksemburg z udziałowcami ukraińskimi i cypryjskimi, Sadovaya Group S.A. to czołowa ukraińska prywatna spółka surowcowa, której działalność skupia się na branży węglowej. Spółka zajmuje się wydobywaniem, wzbogaceniem i przetwarzaniem węgla z późniejszą realizacją wytworzonej produkcji węglowej. Wszystkie moce produkcyjne spółki znajdują się w industrialnym regionie Ukrainy Donbasie, jednym z największych zagłębi węglowych na terytorium byłego Związku Radzieckiego. W Sadovaya Group Czuryłowicz działa niespełna rok, wchodzi w konflikt z nowym zarządem i odchodzi ze spółki.
Czuryłowicz zaangażował się następnie we wsparcie przemian na Ukrainie, najpierw jako doradca polityczny opozycji podczas Pomarańczowej Rewolucji, a następnie w latach 2013-2014 jako doradca ds. zagranicznych w sztabie Majdanu. Będąc łącznikiem liderów Majdanu z dyplomatami krajów zachodnich tłumaczył pozycję polityczną Majdanu oraz potrzeby Ukraińców. W roku 2015 dołączył do najbliższego grona współpracowników Minister Finansów Ukrainy Pani Natalii Jareśko (od 2014 do 2016 minister finansów Ukrainy). Był odpowiedzialny za opracowanie reform i nadzorował krytyczne projekty w Ministerstwie, wśród nich między innymi reformę służby celnej oraz podatkowej.
Jego związki z Natalią Jareśko są bardzo ciekawe ze względu na jej zaplecze polityczne. Pani Natalie Ann Jaresko urodziła się 24 kwietnia 1965 w Chicago. Była zatrudniona w Departamencie Stanu USA. W 1991 wyjechała do Kijowa i od tego czasu mieszka na Ukrainie. Od 1992 do 1995 kierowała sekcją gospodarczą ambasady Stanów Zjednoczonych w Kijowie. Potem była zatrudniona w amerykańskich funduszach pomocy rozwojowej i w sektorze prywatnym. Zarządzała Western NIS Enterprise Fund (WNISEF) i współtworzoną przez siebie firmą Horizon Capital. Dopiero 2 grudnia 2014 otrzymała obywatelstwo ukraińskie i tego samego dnia objęła stanowisko ministra finansów w drugim rządzie Arsenija Jaceniuka (…). Jej przeszłość i pozycja polityczna mają duże znaczenie w zrozumieniu otoczki kariery Czuryłowicza oraz jego zaplecza i środowiska, w którym funkcjonował.
Co mówi raport detektywa o partii założonej przez mera Lwowa Andrija Sadowego
Istotnym elementem była baza w postaci partii Samopomoc. To ugrupowanie o profilu chrześcijańsko-demokratycznym i proeuropejskim powstałe w 2012 roku z inicjatywy mera Lwowa Andrija Sadowego. To niezwykle istotne nazwisko dla kariery Czuryłowicza i kluczowe dla jego pozycji w polityce i biznesie (Sadovaya Group).
Partia zyskała popularność dzięki aktywności Sadowego w okresie wydarzeń Euromajdanu. Samopomoc zdecydowała się na samodzielny start w wyborach. Zapleczem ugrupowania stali się eksperci z organizacji Reanimacyjny Pakiet Reform i dowódcy batalionu „Donbas” z komendantem Semenem Semenczukiem na czele (Rosjanin, który zadeklarował się po stronie Ukrainy). Samopomoc weszła do parlamentu i dołączyła do koalicji rządowej Jaceniuka. (…)
Innym ciekawym wątkiem jest zaangażowanie Jana Czuryłowicza w działalność analityczną podmiotu Clifford Eastcastle z Londynu z siedzibą na Berkeley Square House, W1J 6BD, w budynku Berkley Square House, w którym mieści się ok. 849 firm, co oznacza, że jest to tylko adres rejestracyjny dla spółek. Grupa Clifford Eastcastle przedstawia się jako niezależny doradca ds. zorganizowanych systemów i procesów biznesowych oferujący usługi w zakresie pozyskiwania subwencji na akcje i papiery dłużne, finansów publicznych, sprzedaży i handlu instytucjonalnego, zarządzania aktywami, ryzyka politycznego i komunikacji publicznej dla inwestorów instytucjonalnych i wysokoindeksowych, jak też dla kluczowych decydentów publicznych. Niestety trudno jest znaleźć inne osoby reprezentujące ten podmiot, a tym bardziej uwiarygodnić go poprzez dotychczasowe działania (…).
Cień wschodnich służb i „fasadowa opozycja”
Czuryłowicz w maju 2016 roku otrzymał nagrodę TVP Polonia „Za zasługi dla Polski i Polaków poza granicami kraju”, która przyznawana jest wyjątkowym osobowościom ze świata nauki, kultury, polityki oraz sportu, które poprzez swoje osiągnięcia promują pozytywny wizerunek Polski i Polaków za granicą. (…) Tę samą nagrodę odebrała razem z Czuryłowiczem między innymi Olga Malinkiewicz.
Szereg wydarzeń z życia Czuryłowicza tworzy zastanawiający ciąg budujący znaczącą pozycję tego człowieka. Mimo to wkłada on dużo energii w to, aby nie być osobą publiczną. (…).
Analizując jego życiorys można dostrzec pewną prawidłowość. Czuryłowicz zawsze jest blisko osób związanych z opozycją białoruską. Osoby te jednak nie stanowią siły napędowej dla sprzeciwu wobec reżimu Łukaszenki, natomiast przyciągają do siebie osoby zainteresowane opozycyjnym działaniem. Sprawia to wrażenie celowego działania fasadowej opozycji mającej ułatwiać kontrolę zainteresowania działaniami reżimu i uwiarygadniać niektóre osoby w Polsce.
Sporządził: R. B.
Notariusz: P. T.
Malinkiewicz i Czuryłowicz odpowiadają i wyjaśniają
Kto kontroluje patenty na drukowany perowskit?
Przedstawiliśmy wam wersję raportu z pewnymi, lecz niewielkimi skrótami, w ocenie redakcji koniecznymi, wymagającymi dodatkowych wyjaśnień lub doprecyzowania. Teraz chcemy was zapoznać z odpowiedziami Olgi Malinkiewicz oraz Ivana Czuryłowicza na pytania Katowice Dziś. Poniżej ich odpowiedzi, poza tymi odpowiedziami lub ich fragmentami, które wymagają dodatkowych pytań i wyjaśnień.
Olga Malinkiewicz i Ivan Czuryłowicz odpowiadają na nasze pytania:
Kto jest właścicielem patentu lub patenów na drukowany perowskit? Pani Olga Malinkiewicz czy Saule Technologies, czy może jeszcze ktoś inny bądź jakiś inny podmiot? I czy jest to tożsame z własnością praw intelektualnych?
OM: Wszystkie patenty należą do DC24 ASI z tytułu zastawów za pożyczki udzielone przez DC24 ASI do Saule.
Jak Pani Olga Malinkiewicz widzi przyszłość Saule Technologies?
OM: Widzę przyszłość Saule Technologies tylko z obecnym japońskim inwestorem Panem Sawadą oraz z nowymi inwestorami. Jestem otwarta na propozycję ze strony spółek skarbu państwa.
Kiedy Pani Olga Malinkiewicz i Pan Jan Czuryłowicz się poznali i w jakich okolicznościach?
OM, JC: Podczas wręczenia nagród TVP za zasługi dla Polski i Polaków poza granicami RP w Warszawie w maju 2016.
Czy Pan Jan Czuryłowicz zna raport, o którym mówi Pan Krych?
JC: Poznałem „raport” dopiero w kwietniu 2025, po 8 latach od jego sporządzenia. Jest zbiorem informacji internetowych, domysłów i wolnych interpretacji jego autora.
Ponieważ Pani Olga Malinkiewicz musi dysponować tym raportem ze względu na funkcję kierowniczą w Saule Technologies, oboje Państwa proszę o odpowiedź: czy są w nim zawarte nieprawdziwe informacje i które to informacje?
JC: Jako obszerny zbiór informacji internetowych, domysłów i wolnych interpretacji jego autora, „raport” wymaga wielogodzinnych sprostowań.
Autor artykułu: Mateusz Cieślak
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
O zdjęciu ilustrującym artykuł:
Zdjęcie stanowi kadr z publicznego nagrania opublikowanego w serwisie YouTube przez eudebates.eu. Materiał został zrealizowany podczas wizyty przedstawicieli Komisji Europejskiej w siedzibie Saule Technologies. Nagranie dostępne jest pod tytułem: „When Vision Meets Innovation: Wopke Hoekstra’s Powerful Moment in Poland”. Fot. kadr z eudebates.eu.


