Węglowy bubel Morawieckiego trafił do prokuratury. Setki tysięcy ton bezużytecznego miału zamiast „czarnego złota”.

Węglowy bubel Morawieckiego trafił do prokuratury. Setki tysięcy ton bezużytecznego miału zamiast „czarnego złota”.

22 lutego 2026 Wyłączono przez Redakcja Katowice Dziś

To wiadomość z ostatniej chwili, która rzuca nowe światło na rzekome bezpieczeństwo energetyczne kraju. Podczas gdy polskie kopalnie wciąż pracują, a górnicy wydobywają surowiec, poprzednia ekipa rządząca postawiła na chaos i zagraniczne zakupy, które okazały się gigantycznym niewypałem. Jak dowiedziało się Radio ZET, do prokuratury wpłynęło właśnie zawiadomienie w sprawie ponad 700 tysięcy ton węgla sprowadzonego na polecenie Mateusza Morawieckiego. Surowiec, który miał ogrzać polskie domy, okazał się bezużytecznym pyłem, za który zapłacimy my wszyscy.

 

Cudze chwalicie, swego nie znacie – tragiczny bilans węglowego importu

 

Polska od dziesięcioleci węglem stoi, a nasze kopalnie – mimo licznych problemów – wciąż dysponują potencjałem, którego mogłyby nam pozazdrościć inne kraje. Niestety, zamiast inwestować w rodzime wydobycie i dbać o płynność pracy śląskich zakładów, poprzedni rząd wolał szukać ratunku na drugim końcu świata. Efekt? Jak w starym porzekadle: „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Okazuje się, że ta ignorancja kosztuje nas miliony.

 

Wojna o perowskity i tajny raport detektywistyczny. Czy polska technologia przyszłości jest zagrożona?

 

Dziennikarz śledczy Radia ZET, Mariusz Gierszewski, dotarł do informacji o zawiadomieniu do prokuratury, które właśnie zostało skierowane. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych (RARS) postanowiła zawiadomić o czynie zabronionym. Powód? Ponad 753 tysiące ton węgla, sprowadzonego w latach 2022-2023, po prostu zalega na składowiskach, bo do niczego się nie nadaje.

 

Dyletantyzm na szczytach władzy: Miał zamiast węgla dla obywateli

 

Decyzje o masowym imporcie zapadały w pośpiechu, na kolanie, pod dyktando ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego. Choć oficjalnie mówiono o ratowaniu Polaków przed mrozem po wybuchu wojny na Ukrainie, rzeczywistość okazała się brutalna. Zamiast wysokokalorycznego węgla dla domowych pieców, do polskich portów przypłynęły statki pełne węglowego miału i pyłu.

 

Z raportów wynika, że surowiec sprowadzany z Kolumbii, RPA czy Australii był tak fatalnej jakości, że po rozładowaniu nie spełniał żadnych norm pozwalających na sprzedaż klientom indywidualnym. Eksperci RARS w grudniu ubiegłego roku wydali miażdżącą opinię: ten „węgiel” nie nadaje się do sprzedaży. Teraz agencja planuje go przesiać, by odzyskać choć ułamek surowca, który można będzie jakkolwiek wykorzystać. To dodatkowe koszty, które znów obciążą kieszenie podatników.

 

Miliardy złotych wyrzucone w błoto i brak odpowiedzialności

 

Nie zapominajmy o skali tego finansowego dramatu. RARS otrzymała ponad 3 miliardy złotych na zakup około 600 tysięcy ton węgla. Łącznie na polecenie premiera sprowadzono miliony ton, a spółki takie jak PGE czy Węglokoks notowały z tego tytułu potężne straty. Już wcześniej Najwyższa Izba Kontroli alarmowała, że nikt nie oszacował realnych potrzeb ani wpływu tych decyzji na finanse państwa.

 

Dziś widać czarno na białym, że mieliśmy do czynienia z rażącym dyletantyzmem. Zdewastowano polskie kopalnie, które mogłyby dostarczyć surowiec o znanych parametrach. Zrezygnowano w efekcie z polskiego węgla na rzecz egzotycznych zakupów robionych przez ludzi niemających pojęcia o specyfice branży paliwowej.

 

Kto zapłaci za błędy poprzedniej ekipy?

 

Najsmutniejsze w tej historii jest to, że za amatorskie decyzje polityków i niekompetentnych urzędników nie zapłacą oni sami ze swoich prywatnych kont. Rachunek za setki tysięcy ton bezużytecznego pyłu, za koszty składowania i próby ratowania tego, co zostało, wystawiony został podatnikom. To my wszyscy zrzucamy się na pokrycie strat wynikających z tego, że ktoś „wiedział lepiej” i wolał sprowadzać bubel z zagranicy, zamiast oprzeć bezpieczeństwo kraju na solidnych, rodzimych fundamentach.

 

Sprawą zajmie się teraz prokuratura. Czy winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności? Na Śląsku, gdzie każda tona węgla jest owocem ciężkiej pracy, ta sprawa może budzić szczególne oburzenie. To nie był tylko błąd urzędniczy – to był policzek wymierzony w polskie górnictwo i zdrowy rozsądek.

 

Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.

Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.

Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.

 

Fot. Pixabay