SAFE: Prawie 200 miliardów złotych na zbrojenia. Czy Śląskie na tym skorzysta?
24 lutego 2026Polityczna burza wokół unijnego programu SAFE przybiera na sile. Podczas gdy rząd i opozycja kruszą kopie o suwerenność i transparentność, na szali leżą niewyobrażalne pieniądze – blisko 44 miliardy euro, które mogą na stałe zmienić oblicze śląskiego przemysłu. Dla Siemianowic, Gliwic czy Krupskiego Młyna to nie tylko kwestia nowych kontraktów, ale być może realne koło zamachowe transformacji całego regionu.
Wojna o miliardy na modernizację polskiej armii
W polskiej polityce rzadko kiedy stawka jest tak wysoka, a emocje tak skrajne. Program SAFE (Safety and Armament Funding for Europe) stał się nowym frontem walki między rządem a Prawem i Sprawiedliwością. Opozycja bije w dzwony, ostrzegając przed „niemieckim dyktatem” i uzależnieniem Polski od Brukseli, a prezes Jarosław Kaczyński wprost wzywa prezydenta Karola Nawrockiego do weta. Z kolei obóz rządzący przekonuje, że odrzucenie tych środków to sabotaż bezpieczeństwa państwa i rezygnacja z najtańszego dostępnego na rynku finansowania modernizacji armii.
Warto jednak odrzeć ten spór z politycznych szat i spojrzeć na liczby. 44 miliardy euro (blisko 190 mld zł) to gigantyczny zastrzyk gotówki. Co istotne, ponad 80% tych środków ma trafić bezpośrednio do polskiego przemysłu obronnego. W praktyce oznacza to, że pieniądze z Brukseli nie popłyną szerokim strumieniem za granicę, lecz zostaną zainwestowane w hale produkcyjne i biura konstrukcyjne w Polsce – a w dużej mierze nad Rawą i Kłodnicą.
Przemysł zbrojeniowy na Śląsku jako filar bezpieczeństwa
Śląsk od dekad był fundamentem polskiego przemysłu ciężkiego, a dziś ma szansę wyrosnąć na jednego z kluczowych graczy w sektorze obronnym. To tutaj działają podmioty, do których powinny trafić środki z programu SAFE. Siemianowicki Rosomak S.A. to już marka globalna – produkowane tu transportery opancerzone (patrz fot.) czy nowoczesne wozy medyczne to światowa czołówka. Z kolei gliwicki Bumar-Łabędy, choć borykał się z problemami, dzięki nowym funduszom może zyskać „drugie życie” przy serwisowaniu i produkcji czołgów i innych nowoczesnych pojazdów gąsienicowych.
Ale zbrojeniówka na Śląsku to nie tylko wspomniane szyldy. To także:
Nitroerg w Krupskim Młynie – jeden z kluczowych producentów materiałów wybuchowych w Europie.
Maskpol w Konieczkach – dbający o wyposażenie indywidualne żołnierzy.
Ponar w Łaziskach Górnych – dostarczający zaawansowaną hydraulikę do armatohaubic Krab.
Śląskie uczelnie i startupy – projektujące drony i rozwiązania IT, które stają się kluczowe na współczesnym polu walki.
Od węgla do dronów – transformacja regionu przez zbrojenia
Program SAFE może być dla Śląska tym, czym dla regionu niegdyś było górnictwo – silnym impulsem gospodarczym generującym tysiące miejsc pracy. Eksperci podkreślają, że kompetencje pracowników sektora okołogórniczego i przemysłu ciężkiego są idealnie dopasowane do potrzeb nowoczesnej zbrojeniówki. Umiejętności spawaczy, mechaników czy inżynierów, którzy dotąd budowali maszyny górnicze, można niemal z dnia na dzień wykorzystać przy budowie systemów obronnych.
Szczególnie interesująco wygląda projekt systemu antydronowego SAN, który ma stać się elementem Tarczy Wschód. W jego realizację zaangażowane mają być zarówno spółki państwowe, jak i prywatne (m.in. Grupa WB). To szansa na rozwój wysokich technologii, które zostaną na Śląsku długo po tym, jak ostatnia tona węgla opuści tutejsze kopalnie.
Czy prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę SAFE?
Klucz do miliardów leży obecnie w rękach prezydenta Karola Nawrockiego. Choć głowa państwa tonuje nastroje, przyznając, że program SAFE to wielka szansa, naciski ze strony partii opozycyjnej są ogromne. Politycy PiS straszą brakiem transparentności, na co MON odpowiada krótko: „Lista zakupów jest tajna ze względu na bezpieczeństwo kraju, ale 89% środków zainwestujemy u siebie”.
Jeśli weto stanie się faktem, Śląsk może stracić szansę na najszybszą i najbardziej logiczną ścieżkę transformacji gospodarczej w ostatnich latach. Zamiast budować nowoczesne drony i pojazdy opancerzone, będziemy obserwować kolejną odsłonę politycznego przeciągania liny. Ryzyko, że stracimy wyjątkową szansę, jest ogromne. A przecież chodzi o bezpieczeństwo nas wszystkich.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Fot. PGZ


