Rowerzyści na celowniku policji. Tysiące mandatów i pułapki w przepisach, o których mało kto wie.
9 lutego 2026Statystyki nie kłamią – policja coraz surowiej patrzy na przewinienia cyklistów. Jak twierdzi portal Autokult, rok 2025 był rekordowy pod względem liczby wystawionych mandatów. Wśró nich były mandaty za jazdę po chodniku i mandaty za telefon na rowerze. Mętne przepisy dotyczące przejść dla pieszych czy jazdy po chodniku mogą nas kosztować sporo pieniędzy i nerwów. Sprawdziliśmy, za co najczęściej karzą mundurowi i jakie zmiany czekają nas już w czerwcu 2026 roku.
Rekordowa liczba mandatów dla rowerzystów – statystyki policji nie pozostawiają złudzeń
Z danych Komendy Głównej Policji, do których dotarł serwis Autokult, wyłania się obraz rosnącej presji na użytkowników jednośladów. W 2025 roku mundurowi wypisali aż 76 124 mandaty. To znaczący skok w porównaniu do 65 tysięcy ukaranych rok wcześniej.
Polecamy również: Były reprezentant Polski przed sądem. Chcą wsadzić go do więzienia.
Choć rower staje się naszą ulubioną alternatywą dla korków, wielu z nas zapomina, że jeżdżących na siodełkach przepisy również obowiązują. I potem się sypią mandaty.
Największe wzrosty liczby kar odnotowano w kategoriach, które wielu rowerzystów traktuje „na wyczucie”, a nie zgodnie z literą prawa. Dużo mandatów jest za poczucie, że “ta zasada mnie nie obowiązuje”. Sporo za lekceważenie elementarnych zasad bezpieczeństwa.
Mandat za jazdę po chodniku – kiedy prawo pozwala zjechać z jezdni?
Największym „grzechem” polskich rowerzystów pozostaje jazda po chodniku. W ubiegłym roku za to wykroczenie ukarano ponad 23 tysiące osób. Pamiętajmy: chodnik to azyl pieszego, a rowerzysta domyślnie powinien poruszać się po jezdni lub drodze rowerowej.
Zgodnie z przepisami, na chodnik możemy wjechać tylko w trzech przypadkach:
Gdy opiekujemy się dzieckiem do lat 10 jadącym na rowerze. Gdy panują fatalne warunki pogodowe (ulewa, gęsta mgła, silny wiatr). Gdy spełnione są jednocześnie trzy warunki: chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości, brak jest drogi dla rowerów, a na sąsiedniej jezdni dozwolona prędkość przekracza 50 km/h.
Zignorowanie tych zasad to prosta droga do mandatu w wysokości od 50 do 100 zł. Podobną kwotę zapłacimy za przejeżdżanie rowerem po „zebrze” dla pieszych – to wciąż jeden z najczęstszych błędów, który policja wyłapuje z dużą gorliwością.
Pułapka na przejściu, czyli gdzie kończą się prawa pieszego na trasie rowerowej
To jeden z najbardziej kontrowersyjnych punktów w taryfikatorze. Autokult słusznie zwraca uwagę na interpretacyjną pułapkę, w którą wpadają zarówno piesi, jak i rowerzyści. Chodzi o przejścia przez drogi rowerowe.
Okazuje się, że sama „zebra” (znak poziomy P-10) wymalowana na ścieżce to za mało, by pieszy miał pierwszeństwo. Według Ministerstwa Infrastruktury, aby przejście było pełnoprawne, musi mu towarzyszyć znak pionowy D-6.
Jeśli go nie ma, pieszy wchodzący na pasy na drodze rowerowej formalnie nie ma pierwszeństwa! To absurdalne, ale prawdziwe.
Jako rowerzyści powinniśmy jednak zachować tu szczególną kulturę – egzekwowanie swojego pierwszeństwa „na siłę” w starciu z nieświadomym przechodniem może skończyć się tragicznie, niezależnie od tego, co mówi przepis. Obrażeniami bądź nawet śmiercią pieszego.
Obowiązkowe wyposażenie roweru – za brak świateł zapłacisz nawet w dzień
Wielu z nas myśli, że lampki to tylko dodatek. Policja wyprowadza z tego błędu: w 2025 roku wystawiono blisko 13 tysięcy mandatów za brak oświetlenia lub jego niesprawność.
Doprecyzujmy. Wystawiono prawie 8,7 tys. mandatów za jazdę bez świateł po zmroku i ok. 4,2 tys. za niesprawne oświetlenie.
Co ważne, świateł musimy używać nie tylko w nocy, ale także w tunelach oraz podczas pogorszonej widoczności (np. podczas mgły czy ulewy w ciągu dnia).
Co musisz mieć przy rowerze, by uniknąć kary?
Z przodu: co najmniej jedno światło pozycyjne białe lub żółte.
Z tyłu: co najmniej jedno czerwone światło odblaskowe (o kształcie innym niż trójkąt) oraz co najmniej jedno światło pozycyjne czerwone (może być migające).
Dodatki: sprawny hamulec oraz dzwonek o nieprzeraźliwym dźwięku.
Telefon w ręku i czerwone światło – tu taryfikator nie bierze jeńców
Jeśli myślisz, że wysoki mandat za telefon dotyczy tylko kierowców aut, jesteś w błędzie. Rowerzysta przyłapany na rozmowie z telefonem przy uchu zapłaci aż 500 zł.
To samo dotyczy sprawdzania nawigacji w dłoni podczas jazdy. Chcesz korzystać z mapy w telefonie? Zainwestuj w uchwyt na kierownicę.
Równie kosztowny jest wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle (500 zł) oraz najbardziej drastyczne wykroczenie – wjazd na przejazd kolejowy przy opuszczających się zaporach lub czerwonym sygnale. Tutaj rowerzysta traktowany jest identycznie jak np. kierowca tira: mandat wynosi 2000 zł.
Nowe przepisy od czerwca 2026 – kaski dla dzieci stają się obowiązkowe
Na koniec ważna zapowiedź zmian. Od 3 czerwca 2026 roku wchodzi w życie nowy obowiązek: kaski dla wszystkich rowerzystów poniżej 16. roku życia.
Jeśli czyjaś pociecha zostanie przyłapana na jeździe bez ochrony głowy, rodzic będzie musiał liczyć się z mandatem w wysokości 100 zł.
To zmiana, która ma wpłynąć na bezpieczeństwo najmłodszych na drogach i ścieżkach rowerowych. Mimo to była bardzo krytykowana. Niektórzy krytycy mówili nawet o możliwym wykluczeniu komunikacyjnym wielu najbiedniejszych mieszkańców miast i wsi.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.
Fot. KAW


