Wybitny sportowiec ma trafić do więzienia. Jego sprawa jeszcze rano była jawna, a po południu już nie.
10 lutego 2026W Sądzie Okręgowym w Rybniku zapadło postanowienie o odwieszeniu kary więzienia dla Kordiana Korytka, byłego reprezentanta Polski w koszykówce. Posiedzenie, które jeszcze rano według informacji sądu miało być jawne, w praktyce okazało się zamknięte dla publiczności — dziennikarza „Katowice Dziś” wyproszono z sali.
Kordian Korytek to wybitny koszykarz, niegdyś członek reprezentacji narodowej. Ma 212 cm wzrostu, ale do reprezentacji Polski nie trafił przez tę okoliczność. Znalazł się w niej ze względu na swój hart ducha i wolę walki.
Dramat w kościele NSPJ w Mysłowicach. 176 tysięcy litrów wody zalało zabytkową świątynię.
Tę wolę walki pokazuje i teraz przed prokuratorami i sądami. Liczba mnoga nie jest tu przesadą. W jego sprawę zaangażowanych było i jest kilka prokuratur i sądów: w Rybniku, w Żorach, w Gliwicach, w Katowicach, w Sosnowcu, a nawet Sąd Najwyższy.
Przed sądami Korytek występuje nie tylko jako oskarżony – a dziś już skazany prawomocnym wyrokiem. Jednego z sędziów pozwał i w tamtym procesie to on jest stroną atakującą.
Ile instytucji zajmuje się sprawą Korytka: Rybnik, Żory, Gliwice, Katowice, Sosnowiec i Sąd Najwyższy
Dziś (10 lutego) w Sądzie Okręgowym w Rybniku odbywało się posiedzenie w sprawie odwieszenia Korytkowi wyroku więzienia. Za stołem sędziowskim Anna Górny. Sędzia, która już raz zajmowała się sprawą oszustwa, jakiego miał dopuścić się Korytek.
Wtedy umorzyła postępowanie karne przeciwko Korytkowi. Zaś w uzasadnieniu napisała: „Zdaniem sądu w niniejszej sprawie zachodzi podstawa do umorzenia postępowania karnego z uwagi na oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia”.
Ten wyrok był nieprawomocny. Odwołano się od niego i ostatecznie Korytek został skazany. Rzekomo miał oszukać swą przyjaciółkę, która pożyczyła mu pieniądze na rozwinięcie biznesu. Przyjaciółka twierdziła, że „mydlił jej oczy”. Prokuratura początkowo nie dała jej wiary, ale potem sprawę podjęła. Akt oskarżenia trafił do sądu, a w sądzie trafił właśnie na Annę Górny.
Ten sam sędzia i ta sama historia: kiedyś umorzenie, później więzienie
Wydając wyrok w 2019 roku, sędzia Górny widziała tę sprawę tak: „Gdyby bowiem oskarżonemu towarzyszyć miał zamiar oszustwa pokrzywdzonej, to w takich okolicznościach podpisanie przez niego przedmiotowych umów uznać należałoby za irracjonalne. W ten bowiem sposób oskarżony potwierdził fakt udzielenia mu przez pokrzywdzoną pożyczek na łączną kwotę wskazaną w akcie oskarżenia”.
Więcej na ten temat napiszemy w odrębnym artykule. W tym chcemy skoncentrować się na tym, co dzisiaj (10 lutego) działo się w Sądzie Okręgowym w Rybniku. Ta sama sędzia badała wniosek o odwieszenie Korytkowi kary więzienia. I takie właśnie postanowienie wydała. Korytek ma trafić do więzienia. Na rok.
Co się działo na sali sądowej, tego wam nie powiemy. Dziennikarza „Katowice Dziś” wyproszono bowiem na korytarz.
Posiedzenie o odwieszenie kary w Rybniku – sprawa miała być jawna
Wczoraj (9 lutego) skontaktowaliśmy się z rzecznikiem prasowym Sądu Okręgowego w Rybniku, którym jest sędzia Katarzyna Gozdawa-Grajewska. Pytaliśmy o to, czy posiedzenie w sprawie odwieszenia Korytkowi kary więzienia jest jawne i czy dziennikarz może pojawić się w sądzie w charakterze obserwatora.
Odpowiedź otrzymaliśmy nazajutrz. Z Sądu Okręgowego w Rybniku przyszedł do redakcji e-mail: „posiedzenie w sprawie III Ko 346/25 wyznaczone na dzień 10 lutego 2026 roku godz. 13.00 jest posiedzeniem jawnym i odbędzie się na sali 248”.
W tej sytuacji wyruszyliśmy do Rybnika. Już na sali sądowej przedstawiliśmy sędzi Górny legitymację prasową. Złożyliśmy wniosek o zgodę na włączenie dyktafonu.
Sąd przerywa posiedzenie, by oznajmić, że sprawa odbędzie się przy drzwiach zamkniętych
Sędzia Anna Górny zarządziła pięciominutową przerwę. Minęło 5 minut, potem kolejnych pięć. Drzwi sali sądowej pozostawały zamknięte. Wreszcie, po około 20 minutach, wszystkich czekających na korytarzu poproszono na salę: prokuratora Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, Kordiana Korytka oraz dziennikarza.
Nagrywać nie było wolno, więc to, co się działo, zrelacjonujemy wam w oparciu o ułomną pamięć. Sędzia Górny oznajmiła, że posiedzenia takie jak to są niejawne. Jawne są… owszem dla stron. Ale już nie dla postronnych.
Na dowód sędzia podała szereg przepisów, których nie zapamiętaliśmy. Nagrywać zaś nie mogliśmy. Mamy nadzieję, że jednak je poznamy. Wystąpimy do Sądu Okręgowego w Rybniku z wnioskiem o uzasadnienie decyzji o odmówieniu prasie zgody na udział w posiedzeniu. Być może sędzia Górny nie miała innej możliwości. Zobaczymy.
Meandy prawa i bardzo ważne decyzje – gdyż wpływają na los człowieka
Na marginesie dodajmy, że w Sądzie Okręgowym w Katowicach uczestniczyliśmy w podobnym posiedzeniu i sąd nie widział problemu w wyrażeniu zgody. Wtedy sąd badał sprawę człowieka, który miał przerwę w odbywaniu kary ze względu na stan zdrowia. Być może tamten sąd błędnie zezwolił dziennikarzowi na udział w posiedzeniu a rację ma sędzia Górny.
Sędzia ta uznała, że Korytek nie wykonuje prawomocnego wyroku. Przez inny skład sędziowski został bowiem skazany nie tylko na więzienie, ale na naprawienie szkody. Swojej byłej już przyjaciółce co miesiąc płaci raty, lecz ta uważa, że nie jest to naprawienie szkody.
Ta sprawa pokazuje, jak trudnym i odpowiedzialnym jest zawód sędziego. I jak skomplikowaną materią jest prawo. Albowiem chcielibyśmy wierzyć, że ta sama sędzia, w tej samej sprawie o to samo oszustwo, za każdym razem miała rację. Raz widząc “oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia”. A teraz wysyłając Korytka do więzienia.
Czytaj też: Więcej bieżących informacji i innych artykułów znajdziesz na stronie głównej Katowice Dziś, w zakładce Aktualności oraz pozostałych rubrykach.
Masz ważną informację lub widzisz problem w Katowicach i okolicy? Napisz: [email protected] albo wyślij wiadomość na Facebooku Katowice Dziś.
Redaktor naczelny Katowice Dziś: Mateusz Cieślak.


