Były reprezentant Polski przed sądem. Chcą wsadzić go do więzienia.

Były reprezentant Polski przed sądem. Chcą wsadzić go do więzienia.

5 lutego 2026 Wyłączono przez administrator

Z parkietów na salę sądową. Wybitny koszykarz Kordian Korytek walczy o wolność w starciu z prokuraturą i sądem, które uznały za wiarygodnego świadka osobę zamieszaną w sfingowanie włamania.

 

Kordian Korytek przed sądem w Rybniku – grozi mu więzienie

 

Zapewne wielu z was kojarzy i imię, i nazwisko: Kordian Korytek. To były reprezentant Polski w koszykówce, uczestnik wielu ważnych imprez międzynarodowych. Sąd Okręgowy w Rybniku za kilka dni będzie decydował, czy Korytek powinien najbliższy rok spędzić za kratami. Sprawa jest bardzo bulwersująca i bardzo tajemnicza.

 

Korytek po zakończeniu kariery sportowej zajął się biznesem. Założył firmę, która ma produkować napoje gazowane. Nie byle jakie – o smaku, którego na polskim rynku nie ma. Próbowaliśmy i faktycznie trudno o coś takiego w naszych sklepach. Ponieważ interes wymagał sporych nakładów, więc Korytkowi zabrakło na to jego własnych pieniędzy.

 

Spór o pożyczkę i oskarżenie o oszustwo – kulisy konfliktu

 

Sporą kwotę pożyczyła mu przyjaciółka, która w zamian miała stać się jego wspólnikiem. Wszystko odbyło się „po bożemu”. Oboje poszli do notariusza. Tam spisali odpowiednie dokumenty. Ale pani przyjaciółka nie chciała długo czekać. Liczyła, że zyski pojawią się szybko, a Korytek ciągle rozwijał swój biznes. Pani poczuła się oszukana i poszła z tym do prokuratora.

 

Prokurator najpierw umorzył tę sprawę, twierdząc, że nie ma znamion przestępstwa, ale potem prokuratura zmieniła zdanie. Ostatecznie uwierzono jej, że Korytek wyciągnął od niej pieniądze na nieprawdziwy biznes. Prokurator oskarżył go o oszustwo. Głównym świadkiem oskarżenia była oczywiście wspomniana pani. Prokurator przedstawiał ją sądowi jako wiarygodnego świadka. Za pierwszym razem Korytka jednak nie skazano. Sąd umorzył sprawę. Ale prokuratura się odwołała i ostatecznie Korytek został skazany. Wtedy był to wyrok więzienia z zawieszeniem wykonania kary.

 

Wiarygodność świadka pod znakiem zapytania – sprawa sfingowanego włamania w Żorach

 

Za kilka dni sąd będzie decydował, czy karę tę odwiesić i wysłać Korytka do więzienia. Problem z tą sprawą jest taki, że nie wiadomo, czemu prokurator uznał byłą przyjaciółkę Korytka za wiarygodnego świadka. Albowiem ta sama prokuratura jakiś czas wcześniej prowadziła sprawę sfingowanego włamania.

 

Wyglądało to następująco: koleżanka przyjaciółki Korytka przehulała wspólne małżeńskie oszczędności. I obie panie zastanawiały się, co zrobić, żeby mąż o tym się nie dowiedział. Sfingowały włamanie. Do domu koleżanki i jej męża mieli się włamać złodzieje i ukraść oszczędności – te przehulane przez koleżankę przyjaciółki Korytka.

 

Sfingowane włamanie i interwencja policji w Żorach

 

Aby wszystko wyglądało wiarygodnie, przyjaciółka Korytka zrobiła w domu koleżanki bałagan. Wezwano policję. Na miejsce przyjechali jednak starzy wyjadacze z komendy policji w Żorach i nie dali się nabrać. Błyskawicznie zorientowali się, że ktoś ich robi w konia. Przemaglowali obie panie i te przyznały się do sfingowania włamania. Następnie sprawą zajęła się dokładnie ta sama prokuratura, która później oskarżała Korytka.

 

Koleżanka przyjaciółki Korytka została skazana za popełnienie przestępstwa. Natomiast przyjaciółka nie poniosła konsekwencji karnych, ale w materiałach postępowania występuje. A potem prokurator z tej samej prokuratury twierdził w sprawie Korytka, że pani ta jest wiarygodnym świadkiem.

 

Fikcyjny biznes czy realny produkt?

 

Napoje, które Korytek produkuje, już są. Już istnieją. Próbowałem i mogę powiedzieć, że takiego smaku na polskim rynku nie ma. Korytek prowadzi rozmowy z sieciami handlowymi na temat wprowadzenia ich do sprzedaży. Jeśli mu się powiedzie, będziecie mogli napojów tych popróbować. Tylko pamiętajcie wtedy, że nie są to napoje prawdziwe. Wam się tylko wydawać będzie, że je pijecie. Przecież nie istnieją. Korytek to wszystko sobie wymyślił, żeby oszukać przyjaciółkę.

 

To właśnie ta przyjaciółka domaga się od sądu, by posłał Korytka do więzienia. Jak twierdzi, nie naprawił wyrządzonej jej krzywdy, czyli nie zwrócił jej pieniędzy. Co prawda Korytek płaci jej co miesiąc w ratach, ale ona uważa, że nie wykonał wyroku sądowego.

 

Nie tylko Rybnik, ale i Katowice badały jego sprawę

 

Na koniec trzeba dodać, że sprawą Korytka zajmował się Sąd Apelacyjny w Katowicach. I to więcej niż raz. 

 

Korytek wskazał na pewne fakty, które – jak twierdził – należy uznać za nieprawidłowości. Sprawę oceniał wiceprezes Sądu Apelacyjnego Robert Kirejew. Uznał skargę Korytka za “częściowo zasadną” pisząc o “uchybieniu”. 

 

To wątek, którym zajmiemy się osobno, gdy otrzymamy stanowisko prezes Sądu Aleksandry Janas. Wystąpimy o nie po analizie zgromadzonych przez redakcję dokumentów.

 

Autor: Mateusz Cieślak

 

***

WAŻNY TEMAT

Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł. 

I nie jest mi do śmiechu.

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***