Niepojęte są te zachwyty nad uznaniem śląskiej godki za język regionalny przez Senat. Mamy odmienny pogląd niż ci wszyscy, którzy tym faktem się zachwycili.

Niepojęte są te zachwyty nad uznaniem śląskiej godki za język regionalny przez Senat. Mamy odmienny pogląd niż ci wszyscy, którzy tym faktem się zachwycili.

22 stycznia 2026 Wyłączono przez administrator

Senat przegłosował ustawę nadającą śląskiej godce status języka regionalnego, co wywołało falę entuzjastycznych komentarzy. Decyzja ta wciąż jednak nie ma mocy obowiązującej, a wokół sprawy narosło więcej emocji niż realnej refleksji nad jej konsekwencjami.

 

Śląska godka po Senacie. Co naprawdę oznacza ta decyzja

 

Senat przegłosował przepisy nadające mowie śląskiej status języka. I co z tego? Najpierw w tej sprawie wypowiedział się Sejm. I co z tego? 

 

To przecież nieprawda, że teraz już śląska godka ma mieć status ten sam co mowa, którą posługują się Kaszubi. Przypomnijmy, że od dawna jest ona uznana za język, a nie za dialekt czy gwarę. Stąd są dwujęzyczne tablice w miejscowościach zamieszkałych przez Kaszubów (na zdjęciu), stąd też w szkołach naucza się języka kaszubskiego, ukazują się książki w języku kaszubskim i inne publikacje.

 

Entuzjazm po głosowaniu i chłodna ocena rzeczywistości

 

W momencie, kiedy Senat podjął tę decyzję, czytaliśmy mnóstwo huraoptymistycznych, a nawet wręcz entuzjastycznych publikacji. Nie przyłączamy się do nich. Ta decyzja Senatu nie ma większego znaczenia w sytuacji, gdy nowych regulacji nie uzna prezydent RP. 

 

Prezydent już raz podjął decyzję o odrzuceniu przepisów nadających mowie śląskiej status języka regionalnego. Było to wtedy, gdy funkcję tę piastował Andrzej Duda. Nie ma przesłanek, by sądzić, że teraz stanie się inaczej. 

 

Karol Nawrocki musi jako prezydent odnieść się do propozycji nowych regulacji. Podkreślmy, że chodzi ciągle jeszcze o propozycję nowych regulacji. Dopóki prezydent nie złoży swojego podpisu, nie mają one szans wejść w życie.

 

Myślenie życzeniowe zamiast politycznego realizmu

 

Dlatego ten optymizm, dlatego ten entuzjazm, dlatego te fajerwerki radości, które ostatnio śledziliśmy, nas martwią i zasmucają. Pokazują, że w naszej polityce (zarówno ogólnopolskiej, jak i – w tym przypadku – regionalnej) ciągle dominuje myślenie życzeniowe. 

 

Chcemy, żeby tak się stało, a nie inaczej, więc jeśli jeden krok został w tym kierunku uczyniony, to już jest ogromny sukces. Sukces – tak, ale nie ogromny ani nie ostateczny. Jeszcze może być klęska, jeszcze może być porażka.

 

Śląska tożsamość a polityczne obawy

 

A po tej porażce może nawet być krok wstecz. Albowiem nieprzypadkowo istnieje tak wielki opór przeciwko nadaniu mowie śląskiej statusu języka regionalnego. Przypomnijmy, że Kaszubi nie mają problemu ze swoją orientacją. Są Kaszubami, będąc jednocześnie Polakami. Ta ich odrębność nie przeszkadza im w przynależności do większej społeczności.

 

Inaczej jest na Śląsku. Tu istnieją dosyć głośne środowiska, które podkreślają nie tylko odrębność kulturową, ale również odrębność etniczną. 

 

Nikogo, kto mieszka na Śląsku, nie dziwi podział na Ślązaków-Ślązaków, Ślązaków-Polaków i Ślązaków-Niemców. Tak było ze względu na skomplikowaną historię regionu. Problem w tym, że wielu regionalistów śląskich swoją tożsamość pielęgnuje na podłożu rzekomych lub prawdziwych krzywd doznanych od Polaków.

 

Historyczne zaszłości i ich polityczne skutki

 

Polska historia jest trudna. Dwudziestolecie międzywojenne obfitowało w prześladowania polityczne. Był zamach majowy, a po nim spora część działaczy politycznych, przedstawicieli różnych partii, również społeczników, była prześladowana i trafiała do więzień. Po II wojnie światowej było podobnie. Duża część społeczeństwa cierpiała prześladowania – przecież nie tylko Ślązacy. Ale to w środowiskach śląskich szczególnie akcentowano krzywdy doznane od Polaków.

 

Na tej glebie wyrósł sprzeciw części środowisk politycznych, tych znajdujących się po prawej stronie sceny polskiej polityki, wobec uznania śląskich aspiracji. Dotyczyło to uznania narodowości śląskiej. Stąd opór przeciwko rejestracji organizacji prezentujących się jako zrzeszające ludność takowej narodowości. Rykoszetem dostała śląska godka. Wyjaśnienie jest proste: skoro uznamy, że jest to odrębny język, to za chwilę być może jakiś sąd w Katowicach, Zabrzu czy Rybniku uzna, że skoro jest język, to jest i naród.

 

„Ot i cały sekret” problemu

 

Ot i cały sekret problemów z uznaniem śląskiej godki za język regionalny. Pomniejsze problemy to spory wśród językoznawców o to, czy taki język istnieje, skoro w różnych miejscowościach mówi się różnymi wariantami śląszczyzny. W to akurat nie będziemy wnikać, gdyż w innych krajach bywało, że w sposób sztuczny jakiś dialekt uznawano za język narodowy, nadając mu ważniejszą rangę niż innym miejscowym dialektom. Tak było w Serbii, tak było w Chorwacji, tak było na Słowacji. Można by podawać i inne przykłady.

 

Region przed większym dramatem niż spór o język

 

I dopóki na Śląsku nie dojdzie do akceptacji faktów, o których piszemy, ciężko będzie osiągnąć postęp w różnych sprawach dla tego regionu istotnych. Na razie mowa o śląskiej godce. W cieniu tej dyskusji przebiega dramat wielu tysięcy rodzin, które za chwilę mogą stracić źródło dochodów. W dużych śląskich przedsiębiorstwach trwają przygotowania do zwolnień. Potrzebny jest mądry program dla Śląska, program ratowania regionu. Potrzebne są wielkie pieniądze na ratowanie miejsc pracy albo na tworzenie nowych.

 

Dotyczy to Tychów, dotyczy Jastrzębia-Zdroju, dotyczy Zagłębia Rybnickiego, dotyczy okolic Gliwic, dotyczy Mikołowa i wielu innych miejscowości. Potrzebna jest świadomość problemów tego regionu nie tylko tutaj – nie tylko w Katowicach, Zabrzu, Bielsku-Białej, Sosnowcu czy Dąbrowie Górniczej – ale również w Warszawie. Tylko poprzez zrozumienie, że w naszym pięciomilionowym województwie za chwilę może dojść do dramatu, będziemy mogli się przygotować i go uniknąć.

 

Głos naukowców i apel o ponadpolityczną zgodę

 

Wracając do śląskiej godki. Bardzo ważne jest, że za uznaniem jej za język regionalny opowiedziało się wielu naukowców. 53 z nich, i to z całej Polski, a nie tylko z naszego regionu, podpisało list otwarty do prezydenta Karola Nawrockiego za przyznaniem śląszczyźnie statusu języka regionalnego. W ten sposób brak konfrontacyjnego wobec reszty Polski stanowiska procentuje.

 

Niedawno apel o uznanie śląskiej godki wypłynął także z sejmiku województwa śląskiego. To również dobry znak. Byłoby dobrze, gdyby teraz wypowiedzieli się politycy prawej strony – Ślązacy działający w szeregach Prawa i Sprawiedliwości czy Konfederacji. Zgodnie z zasadą, że zgoda buduje. A śląska godka jest częścią słowiańskiej spuścizny kulturowej. Słowiańskiej, czyli także polskiej.

 

***

WAŻNY TEMAT

Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł. 

I nie jest mi do śmiechu.

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***

 

Fot. Mamik Fotopolska Wikimedia