Koalicja niespełnionych obietnic? Brak rozliczeń za drastyczne kary stanu epidemii, za rozkazy pacyfikowania kobiet czy przedsiębiorców. A teraz… budżet 2026 odsłania coś więcej niż tylko liczby.

Koalicja niespełnionych obietnic? Brak rozliczeń za drastyczne kary stanu epidemii, za rozkazy pacyfikowania kobiet czy przedsiębiorców. A teraz… budżet 2026 odsłania coś więcej niż tylko liczby.

20 stycznia 2026 Wyłączono przez administrator

Czy rządząca koalicja stała się koalicją niespełnionych obietnic? Podpisanie ustawy budżetowej na 2026 rok przez prezydenta Karola Nawrockiego i jednoczesne skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego ponownie otworzyło debatę o wiarygodności rządu, zadłużeniu państwa i obietnicach, które miały zmienić Polskę – a wciąż pozostają na papierze.

 

Budżet niezrealizowanych obietnic – diagnoza prezydenta

 

Prezydent Karol Nawrocki nie zostawił wątpliwości co do swojej oceny ustawy budżetowej. Podpisując ją, mówił wprost o „budżecie niezrealizowanych obietnic”, wskazując na brak podwyższenia kwoty wolnej od podatku, brak podwójnej waloryzacji emerytur, najniższą od lat waloryzację świadczeń oraz wyższe składki dla przedsiębiorców, mimo wcześniejszych zapowiedzi czegoś zupełnie innego.

 

W jego wystąpieniu pojawiła się też krytyka rosnącego zadłużenia państwa, kreatywnej księgowości budżetowej i ryzyka przekroczenia konstytucyjnego progu 60 proc. długu w relacji do PKB. To wszystko tworzy obraz państwa, które żyje na kredyt, nie oferując obywatelom w zamian realnej poprawy jakości życia.

 

Koalicja niespełnionych obietnic – nie tylko w gospodarce

 

W dużym stopniu trudno nie zgodzić się z tą diagnozą. Problem polega jednak na tym, że lista niespełnionych obietnic rządzącej koalicji jest znacznie dłuższa niż te zapisane w budżetowych tabelach. Dotyczy bowiem także spraw fundamentalnych dla zaufania obywateli do państwa.

 

Jedną z kluczowych obietnic było rozliczenie poprzedniej ekipy: za łamanie prawa, niszczenie instytucji państwa, nadużycia władzy i skandale związane z szastaniem pieniędzmi państwa. Tymczasem kolejne miesiące mijają, a symboliczne postacie tamtej epoki pozostają poza realnym zasięgiem wymiaru sprawiedliwości.

 

Brak rozliczeń i pytania bez odpowiedzi

 

W przestrzeni publicznej wciąż powracają pytania o ucieczkę Marcina Romanowskiego, brak skutecznych działań wobec Zbigniewa Ziobry czy sytuację wokół Orlenu, gdzie – mimo ujawniania kolejnych niepokojących informacji – były prezes spółki nadal nie jest rozliczany i korzysta z ochrony immunitetowej.

 

Dla wielu obywateli to sygnał, że obietnica „przywracania państwa prawa” ugrzęzła w proceduralnych wyjaśnieniach, politycznych kalkulacjach i strachu przed konfliktem. A państwo, które nie potrafi rozliczyć przypadków nadużyć władzy, traci wiarygodność szybciej niż to, które popełnia błędy gospodarcze.

 

Pandemia, represje i cisza po wyborach

 

Do tego dochodzi jeszcze jeden, często pomijany wątek: brak odpowiedzialności za działania państwa w czasie pandemii. Pacyfikowanie przedsiębiorców, brutalne interwencje wobec demonstracji w obronie praw kobiet, nielegalne – co potwierdzały później sądy – przepisy stanu epidemii.

 

Zakazy spacerów, wstępu do lasów, wędkowania czy nawet korzystania z myjni samoobsługowych, a także drastyczne kary finansowe nakładane na obywateli – wszystko to pozostało bez realnego rozliczenia. Obietnica, że ktoś za te decyzje odpowie, wyparowała równie skutecznie jak wiele haseł z kampanii wyborczej.

 

Niespełniona obietnica w sprawach najbardziej wrażliwych

 

Wśród niespełnionych zapowiedzi rządzącej koalicji szczególne miejsce zajmuje także obietnica złagodzenia przepisów antyaborcyjnych. Był to jeden z kluczowych tematów kampanii wyborczej i jeden z najmocniej akcentowanych postulatów po masowych protestach w obronie praw kobiet. Mimo upływu kolejnych miesięcy nie doszło jednak do realnej zmiany prawa, a obowiązujące restrykcyjne regulacje pozostały w mocy. Dla wielu wyborców to symboliczny przykład rozdźwięku między deklaracjami składanymi w kampanii a faktyczną sprawczością po przejęciu władzy.

 

Podpisany budżet, ale kryzys zaufania trwa

 

Oczywiście wiemy, jakie przesłanki przyświecały prezydentowi, gdy podpisując ustawę budżetową wygłosił słowa krytyki. Niemniej, z wieloma jego zarzutami po prostu się zgadzamy. 

 

Decyzja prezydenta Nawrockiego była próbą pogodzenia odpowiedzialności za stabilność państwa z ostrą krytyką sposobu rządzenia. Podpis pod budżetem miał zapobiec chaosowi, ale skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego stało się jednocześnie politycznym sygnałem ostrzegawczym.

 

Problem polega na tym, że kryzys, o którym mówi prezydent, nie dotyczy wyłącznie finansów publicznych. To kryzys wiarygodności, sprawczości i zaufania. A tego nie da się naprawić ani jednym wystąpieniem, ani kolejnym budżetem opartym na długu.

 

 

***

WAŻNY TEMAT

Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł. 

I nie jest mi do śmiechu.

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***