Burza wokół estakady w Chorzowie. Prezydent Chorzowa Szymon Michałek apeluje do włodarzy sąsiednich miast o niewykorzystywanie sprawy do politycznych sporów i odpowiada na zarzuty płynące m.in. z Bytomia.
19 stycznia 2026Estakada w Chorzowie w ciągu DK79 znów wraca na pierwszy plan po zawiadomieniu do prokuratury złożonym przez Marka Kopla i głośnych wypowiedziach wiceprezydenta Bytomia Michała Biedy. Prezydent Chorzowa Szymon Michałek przedstawia własną wersję wydarzeń, wskazuje na obowiązki wynikające z prawa budowlanego i zarzuca części polityków grę na emocjach, podczas gdy Bytom mówi o milionowych kosztach i braku dialogu.
Prezydent Chorzowa: „to robi się polityczne”, a chodzi o bezpieczeństwo
W komunikacie rozesłanym przez Urząd Miejski w Chorzowie Szymon Michałek apeluje do prezydentów śląskich i zagłębiowskich miast oraz do polityków o powściągliwość i solidarność. Wprost odnosi się do dwóch ostatnich wątków, które wybrzmiały w przestrzeni publicznej: zawiadomienia do prokuratury złożonego przez Marka Kopla oraz wypowiedzi Michała Biedy, wiceprezydenta Bytomia, który w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” mówił o możliwych finansowych rozliczeniach z Chorzowem.
Michałek stawia tezę, że temat bezpieczeństwa estakady stał się elementem sporu politycznego. Jednocześnie próbuje uporządkować debatę w oparciu o argumenty prawne i organizacyjne, pokazując, dlaczego – z perspektywy zarządcy drogi – decyzja o zamknięciu miała być obowiązkiem, a nie wyborem.
Argument prawny i pamięć o katastrofach
W oświadczeniu prezydent Chorzowa akcentuje, że zarządca obiektu ma obowiązek utrzymania go w stanie bezpiecznym, a w sytuacji wskazanego zagrożenia nie może „negocjować” z ryzykiem. W tym kontekście przywołuje też katastrofę hali Międzynarodowych Targów Katowickich z 2006 roku. To ma być symboliczny punkt odniesienia: w mieście, w którym doszło do tragedii, oczekiwanie „testowania granic bezpieczeństwa” ma być dla władz nie do przyjęcia.
To linia obrony, którą Chorzów konsekwentnie sygnalizuje od początku kryzysu: najpierw bezpieczeństwo, potem komunikacyjne i finansowe skutki uboczne. Tyle tylko, że decyzja o zamknięciu estakady została podjęta w sposób nagły i bez konsultacji z innymi.
Bytom: „zamknięcie kosztuje nas miliony” i trzeba rozmawiać o rozliczeniach
Zupełnie inaczej – według relacji „Dziennika Zachodniego” – sytuację opisuje Michał Bieda, pierwszy zastępca prezydenta Bytomia. W rozmowie z gazetą wskazywał, że największym skutkiem zamknięcia estakady jest przerwanie tramwajowego połączenia Bytomia z Katowicami, które wcześniej było jedną z najbardziej obciążonych tras w konurbacji. Mówił też o konsekwencjach finansowych: spadku wpływów z biletów oraz wzroście kosztów funkcjonowania komunikacji zastępczej i objazdów, rozliczanych w systemie wozokilometrów. W jego ocenie skala tych kosztów może sięgać kilku milionów złotych rocznie, a temat rozliczenia z Chorzowem „jest przed nami”.
Wątek tramwajowy jest tu kluczowy, bo dotyczy nie tylko kierowców, ale codziennych dojazdów tysięcy pasażerów. W „Dzienniku Zachodnim” pojawia się też informacja o rozważanym rozwiązaniu tymczasowym: Tramwaje Śląskie mają analizować możliwość budowy tymczasowej kładki, która przywróciłaby bezpośrednią ciągłość ruchu szynowego w rejonie rynku w Chorzowie.
Chorzów odpowiada: „medialne spektakle”
W komunikacie Urzędu Miejskiego w Chorzowie znalazł się również wątek personalny. Szymon Michałek zwraca uwagę, że Michał Bieda występuje publicznie jako wiceprezydent Bytomia, ale jednocześnie jest członkiem rady nadzorczej Tramwajów Śląskich. W ocenie władz Chorzowa ta „dwoistość” ma być nieczytelna, a sprawy wymagające współpracy samorządów powinny rozgrywać się przy stole rozmów, a nie w wywiadach prasowych.
Chorzów deklaruje gotowość do rozmów o rozwiązaniach komunikacyjnych, ale podkreśla, że oczekuje bezpośredniego dialogu i działań prowadzonych kanałami roboczymi, a nie poprzez publiczne naciski.
Polityka w tle i spór o budżet
W oświadczeniu Michałek wchodzi też w wątek stricte polityczny. Nawiązuje do układu sił w regionie i do tego, że krytyka płynie ze strony osób kojarzonych z Koalicją Obywatelską – w tym Marka Kopla i Michała Biedy – co ma jego zdaniem wzmacniać podejrzenie „gry” wokół tematu estakady.
Jednocześnie w tle pozostaje fakt, że prezydent Bytomia Mariusz Wołosz wywodzi się ze środowisk lewicowych, a polityczna mozaika Metropolii jest bardziej złożona niż proste etykiety partyjne. Bezpartyjny przecież prezydent Katowic Marcin Krupa też miał do Michałka pretensje o sposób działania – w kontekście estakady właśnie.
W tym samym duchu prezydent Chorzowa odpiera zarzut, że w budżecie na 2026 rok nie zabezpieczono pieniędzy na działania wokół estakady. Michałek wskazuje, że w projekcie budżetu ujęto pozycję dotyczącą przebudowy układu komunikacyjnego, a środki na tak wielką inwestycję planuje się etapowo. Jednocześnie podkreśla, że budżet nie został uchwalony na grudniowej sesji rady miasta głosami radnych Koalicji Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości.
„Gdyby były konsultacje, emocji byłoby mniej”
Ten spór ma jednak jeszcze jeden wymiar, który powraca w dyskusjach od miesięcy: sposób podjęcia decyzji o zamknięciu estakady. Krytycy prezydenta Chorzowa zwracali uwagę, że decyzja zapadła nagle i bez wcześniejszych konsultacji z wojewodą czy prezydentami miast sąsiednich.
To właśnie brak wcześniejszych, wspólnych uzgodnień, można dziś wskazywany jako źródło części napięć. Nawet jeśli zamknięcie estakady było konieczne, oczekiwać należało wcześniej rozmów o scenariuszach awaryjnych, zanim sytuacja uderzy w pasażerów, kierowców i budżety miast. To, co się stało, to przecież komunikacyjna katastrofa.
Co dalej z estakadą i komunikacją w Metropolii
Z jednej strony Chorzów podkreśla obowiązek wynikający z bezpieczeństwa i prawa, z drugiej Bytom mówi o realnych kosztach i utracie kluczowego połączenia tramwajowego z Katowicami. Między tymi stanowiskami jest jeszcze trzecia potrzeba: sprawne, metropolitalne zarządzanie kryzysem, w którym emocje i polityka nie przesłonią rozwiązań praktycznych.
Tyle tylko, że ciągle nie jest oczywiste, kto ma rację. Czy prezydent Michałek twierdzący, że mogło dojść do katastrofy budowlanej – czy jego oponenci twierdzący, że działał pochopnie. Są różne opinie, nawet wśród ekspertów.
Pytania pozostają otwarte: na ile szybko uda się wypracować rozwiązania tymczasowe dla komunikacji, czy pojawi się mechanizm rozliczenia kosztów i w jakiej formule, a także czy władze Chorzowa zaprezentują harmonogram dalszych działań, którego domagają się sąsiedzi.
***
WAŻNY TEMAT
Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł.
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***


