Dramat w JSW i w Fiacie. Gdzie indziej również cięcia. Śląsk znów słyszy słowo, którego nikt nie chce: zwolnienia.

Dramat w JSW i w Fiacie. Gdzie indziej również cięcia. Śląsk znów słyszy słowo, którego nikt nie chce: zwolnienia.

20 stycznia 2026 Wyłączono przez administrator

Dramatyczna sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i rozmowy o ograniczeniu kosztów pracy to dziś jeden z najmocniejszych sygnałów ostrzegawczych dla rynku pracy na Śląsku. W cieniu problemów JSW region mierzy się też z redukcją zmian w fabryce Fiata w Tychach, programami osłonowymi w Polskiej Grupie Górniczej oraz narastającym lękiem pracowników kolejnych zakładów, że fala zwolnień dopiero się rozpędza.

 

Jeszcze kilka miesięcy temu redakcja „Katowice Dziś” ostrzegała, że temat zwolnień może wrócić szybciej, niż wielu chciałoby przyznać. Podawaliśmy przykłady planowanych redukcji w różnych zakładach, od Mikołowa po Racibórz. Dziś te obawy zaczynają się układać w jeden, niepokojący obraz: kilka branż naraz łapie zadyszkę, a rynek pracy na Śląsku znów staje się tematem rozmów przy kuchennych stołach.

 

JSW w krytycznym momencie. Rozmowy „o przetrwanie” i presja na koszty pracy

 

W Jastrzębskiej Spółce Węglowej trwają rozmowy zarządu ze związkami zawodowymi dotyczące porozumienia, które ma dostosować koszty wynagrodzeń do możliwości finansowych spółki. Sprawa jest poważna, bo w tle pojawia się temat braku płynności finansowej. Nieoficjalnie rozbrzmiewa nawet słowo “bankructwo”. W przekazie publicznym powtarza się, że warunkiem rozmów o wsparciu ma być porozumienie dotyczące kosztów pracy.

 

To ważne nie tylko dla samych górników i pracowników JSW. Mówimy o firmie, która — podobnie jak Polska Grupa Górnicza — jest pracodawcą dla dziesiątek tysięcy ludzi, a w regionie działa jak gospodarczy „kręgosłup”. Każde tąpnięcie w takiej spółce odbija się szerzej: na usługach, podwykonawcach, transporcie i lokalnych firmach żyjących z dużego przemysłu.

 

Fabryka Fiata w Tychach: koniec trzeciej zmiany i program dobrowolnych odejść

 

W tym samym czasie w Tychach — w fabryce Fiata, która przez dekady była symbolem przemysłowej potęgi regionu (kiedyś państwowa, od lat jednak należąca do międzynarodowego koncernu) — zapadła decyzja o przejściu z trybu trzyzmianowego na dwuzmianowy. Oznacza to wygaszenie trzeciej zmiany od marca i objęcie około 740 osób programem dobrowolnych odejść. Władze zakładu tłumaczą ten ruch sytuacją na europejskim rynku i koniecznością dostosowania produkcji do zamówień.

 

Ta wiadomość wybrzmiewa szczególnie mocno, bo Tychy pamiętają jeszcze czasy Fabryki Samochodów Małolitrażowych i epokę „malucha”. Wtedy własny samochód stał się dla wielu Polaków czymś realnym, a nie marzeniem. Dziś w tym samym miejscu znów mówi się o zaciskaniu pasa. Po latach znowu chodzi o redukcję miejsc pracy.

 

PGG: osłony zamiast twardych zwolnień, ale niepewność rośnie

 

W Polskiej Grupie Górniczej szykowane są rozwiązania osłonowe: program dobrowolnych odejść z odprawą, o której mówi się w wysokości 170 tys. zł, oraz możliwość skorzystania z urlopów w określonych wariantach. To nie jest klasyczna fala zwolnień „z dnia na dzień” — i dla wielu osób może to być realna poduszka bezpieczeństwa — ale sam fakt uruchamiania takich mechanizmów pokazuje, że spółka szykuje się na ograniczenia i zmiany.

 

Dla regionu to kolejna informacja, która dokłada się do nastroju niepewności. Nawet jeśli program jest dobrowolny, to i tak uruchamia bardzo proste pytanie: skoro takie rozwiązania wchodzą na stół, to znaczy, że sytuacja przestała być „tylko trudna”, a zaczyna być „systemowa”.

 

Śląsk w jednym kadrze: górnictwo, motoryzacja i efekt domina

 

Dramat JSW nie dzieje się w próżni. W cieniu rozmów o ratowaniu spółki, o kosztach pracy i o finansowaniu, toczy się codzienny dramat ludzi w innych zakładach — tych, którzy już dostali informację o zmianach, oraz tych, którzy dopiero ją przeczuwają.

 

Pamiętajmy przecież, że sama JSW to kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Ale wokół są inne firmy, które z JSW kooperują. One zatrudniają również bardzo wiele osób.

 

Podobnie jest z fabryką samochodów w Tychach. Wokół niej wyrosły dziesiątki innych przedsiębiorstw. 

 

Górnictwo i motoryzacja to na Śląsku nie są zwykłe branże. To są całe ekosystemy pracy, zależności i usług. Jeśli duży zakład ogranicza zmiany albo przygotowuje dobrowolne odejścia, to w ślad za nim idą firmy kooperujące, mniejsi podwykonawcy, transport i usługi. Dlatego najważniejsze pytanie brzmi dziś: czy mamy do czynienia z serią osobnych kryzysów, czy już z jedną falą zmian, która przechodzi przez region?

 

Czy to tylko wstrząs na rynku pracy? Czy może idzie tsunami?

 

***

WAŻNY TEMAT

Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł. 

I nie jest mi do śmiechu.

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***

 

Fot.Wikimedia