Czy zgodnie z obietnicą wyborczą Katarzyny Kuczyńskiej-Budki Gliwice zamieniły się w plac budowy? Jak daleko do obiecanego przez nią tysiąca mieszkań pod wynajem?
30 grudnia 2025Budowa tysiąca mieszkań na wynajem była jedną z najmocniejszych zapowiedzi Katarzyny Kuczyńskiej-Budki w kampanii wyborczej. Po niemal dwóch latach jej rządów w Gliwicach wciąż jednak więcej mówi się o konkursach i koncepcjach niż o realnych budowach. To skłania do pytania, czy to zamożne miasto rzeczywiście nadąża z realizacją własnych obietnic.
Tysiąc mieszkań dla Gliwic. Ambitna zapowiedź, ostrożna realizacja
Na wstępie przypomnijmy, że nie była to jedyna obietnica wyborcza obecnej prezydentki. Ani być może nawet nie ta najważniejsza. Katarzyna Kuczyńska-Budka obiecała, że szybko wybuduje nowy szpital dla gliwiczan. Gdy została prezydentką zrezygnowała z realizacji gotowego już projektu nowego szpitala. l postawiła na wielki szpital, który miał prowadzić Uniwersytet Medyczny.
Szpitala nie ma. Pieniędzy na jego budowę też nie ma. I nie ma widoków na to, że się pojawią. A z mieszkaniami jak jest? Warto się nad tym zastanowić, skoro już tylko kilkadziesiąt godzin dzieli nas od nowego 2026 roku.
Co z tą pani wyborczą obietnicą?
Obietnica, która pojawiła się jeszcze przed zmianą władzy
Postulat budowy tysiąca mieszkań na wynajem nie pojawił się w Gliwicach dopiero po wyborach samorządowych. Hasło to funkcjonowało w miejskim obiegu informacyjnym jeszcze przed objęciem urzędu przez Katarzynę Kuczyńską-Budkę. Oznacza to, że nie był to projekt tworzony od zera, lecz raczej kontynuacja kierunku, który istniał już wcześniej.
Nowa prezydentka objęła urząd w maju 2024 roku i od tego momentu odpowiada za tempo oraz sposób realizacji tej zapowiedzi. To ważne rozróżnienie, bo uczciwa ocena nie polega na przypisywaniu jej wszystkich wcześniejszych planów, ale też nie pozwala ignorować faktu, że przejęła ona miasto w dobrej kondycji finansowej i z gotowym zapleczem organizacyjnym.
Co rzeczywiście wydarzyło się po maju 2024 roku
W trakcie kadencji Katarzyny Kuczyńskiej-Budki temat mieszkań przeszedł z poziomu ogólnych deklaracji do etapu przygotowawczego. Miasto wskazało konkretne lokalizacje pod nowe osiedla, a następnie ogłosiło konkursy architektoniczne na duże zespoły mieszkaniowe. Rozstrzygnięto konkursy dotyczące terenów przy ulicach Pszczyńskiej i Kujawskiej oraz w rejonie ulic św. Wojciecha i Myśliwskiej. Kolejny konkurs dotyczył zabudowy przy ulicy Piaskowej.
Równolegle rozpoczęto procedury związane z dokumentacją projektową dla jednej z inwestycji. To są działania realne, wymagające decyzji administracyjnych, czasu i pieniędzy. Nie sposób więc powiedzieć, że w sprawie mieszkań „nie dzieje się nic”.
Jednocześnie są to wciąż etapy wstępne. Na koniec 2025 roku w większości przypadków nie widać jeszcze rozpoczętych budów ani podpisanych umów z wykonawcami robót. W listopadzie podpisano taką umowę na budowę ponad 100 mieszkań przy ul. Wiertniczej.
Bogate Gliwice na tle biedniejszych sąsiadów
Tu pojawia się kluczowy kontekst. Gliwice należą do najbogatszych miast województwa śląskiego i całej aglomeracji. Ich sytuacja finansowa jest nieporównywalnie lepsza niż Rudy Śląskiej, Chorzowa czy Zabrza, które od lat zmagają się z poważnymi problemami budżetowymi.
Mimo to właśnie w tych biedniejszych miastach w ostatnich latach częściej dochodziło do podpisywania umów na budowę mieszkań, uruchamiania finansowania i rozpoczynania robót. Tam inwestycje mieszkaniowe są już w realizacji albo na bardzo zaawansowanym etapie – choć tam chodzi o kilkadziesiąt czy kilkaset mieszkań, nie zaś o tysiąc.
W przypadku Gliwic kontrast jest wyraźny. Miasto o ogromnym potencjale finansowym i organizacyjnym najczęściej pozostaje głównie na etapie koncepcji i projektów, podczas gdy słabsi ekonomicznie sąsiedzi potrafią przejść do fazy wykonawczej. To rodzi uzasadnione pytanie, czy tempo w Gliwicach jest adekwatne do ich możliwości. Oczywiście nie bierzemy tu pod uwagę inwestycji realizowanych za poprzedników Katarzyny Kuczyńskiej-Budki, byłych prezydentów Zygmunta Frankiewicza czy Adama Neumanna.
Porównanie z Katowicami i Tychami
Uczciwe porównanie powinno dotyczyć miast o podobnej skali i potencjale. Katowice i Tychy od lat prowadzą systematyczną politykę mieszkaniową, opartą nie tylko na sprawdzonych strukturach organizacyjnych. Katowice skutecznie wykorzystują możliwości, jakie dają programy rządowe, czy to z okresu rządów PiS, czy obecnych. Tam budowy mieszkań nie są jednorazowym projektem, lecz procesem rozłożonym na kolejne lata.
Gliwice znalazły się w innej sytuacji. Zmiana władzy oznaczała konieczność przejęcia projektów, uporządkowania koncepcji i wyznaczenia nowych priorytetów. To częściowo tłumaczy, dlaczego w pierwszych dwóch latach dominuje etap przygotowawczy.
Nie zmienia to jednak faktu, że wobec miasta o takiej pozycji oczekiwania są znacznie wyższe. A przede wszystkim godzi się przypomnieć, że tysiąc mieszkań pod wynajem to była obietnica wyborcza. Obietnica urzędującej prezydentki.
Hasło czy realny plan
Czy tysiąc mieszkań to tylko hasło? Na dziś nie ma podstaw, by twierdzić, że jest to wyłącznie marketingowa zapowiedź. Konkursy architektoniczne i prace nad dokumentacją świadczą o tym, że prezydentka traktuje temat poważnie.
Równocześnie nie ma jeszcze dowodów, że plan ten nieuchronnie zakończy się budową i oddaniem mieszkań w zapowiadanej skali. Kluczowy moment prawdy dopiero nadejdzie, gdy pojawią się pozwolenia na budowę, przetargi na wykonawców i pierwsze place budowy.
Wnioski po niemal dwóch latach
Bilans jest więc niejednoznaczny. Katarzyna Kuczyńska-Budka nie przejęła tematu mieszkań z pustymi rękami, ale też nie ograniczyła się do samych deklaracji. Jednocześnie tempo działań w Gliwicach, jak na możliwości tego miasta, pozostaje ostrożne.
Jeśli bogate Gliwice mają świecić przykładem dla słabszych samorządów, to w kolejnych latach oczekiwania będą rosły. Wtedy rozliczenie z obietnicy tysiąca mieszkań stanie się nie kwestią interpretacji, lecz faktów zapisanych w betonie i kluczach przekazywanych lokatorom.
Wygląda więc na to, że jeszcze długo nie dowiemy się, co dla Katarzyny Kuczyńskiej-Budki oznacza hasło “tysiąc mieszkań pod wynajem”. Teraz wszędzie powstają osiedla mieszkaniowe. Prywatne. A jednocześnie wszędzie są tysiące młodych ludzi, których na swoje mieszkanie nie stać. Ci młodzi ludzie czekają na propozycję mieszkań z czynszem na takim poziomie, by stać było na nie rodziny na dorobku.
***
WAŻNY TEMAT
Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł.
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***
Fot. Wizualizacja jednego z planowanych osiedli.


