Kobieta kontra Goliat. Jak Dorota Połedniok wygrała z Tauronem.

Kobieta kontra Goliat. Jak Dorota Połedniok wygrała z Tauronem.

15 grudnia 2025 Wyłączono przez administrator

Sąd Rejonowy Katowice-Zachód uznał, że TAURON Polska Energia bezprawnie zwolnił Dorotę Połedniok, wieloletnią pracownicę spółki. To wyrok I instancji i nie jest prawomocny, ale w ustnym uzasadnieniu padło zdanie, które może zaskakiwać: sądowi nie udało się ustalić, kto personalnie podjął decyzję o zwolnieniu.

 

Sąd Rejonowy Katowice-Zachód: zwolnienie Doroty Połedniok przez Tauron było bezprawne

 

Sąd Rejonowy Katowice-Zachód uznał, że Tauron Polska Energia bezprawnie zwolnił Dorotę Połedniok. Sąd stwierdził, że spółka-gigant nie potrafiła nawet precyzyjnie wskazać, z jakiego powodu pozbyła się wieloletniej pracownicy – wyrok wydał sąd I instancji, więc jeszcze jest nieprawomocny. To może nie kończyć batalii, o ile spółka odwoła się od werdyktu. Niemniej mamy do czynienia z wydarzeniem, o którym należy poinformować opinię publiczną.

 

Najbardziej zdumiewające w tym wyroku jest jedno zdanie z ustnego uzasadnienia: sądowi nie udało się ustalić, kto personalnie podjął decyzję o zwolnieniu Połedniok. Podpis widnieje. Decydenta brak. Za tym lakonicznym stwierdzeniem kryje się historia, która bardziej przypomina thriller korporacyjny niż spór pracowniczy.

 

Dorota Połedniok kontra Tauron: jak zaczęła się sprawa i dlaczego doszło do zwolnienia

 

Dorota Połedniok przez lata pracowała w Tauronie. Dobre oceny, premie, brak jakichkolwiek kar, ale w pewnym momencie wszystko zaczęło się psuć. Jej zdaniem – ze względu na nowy styl zarządzania w dziale, w którym pracowała. Dodajmy, że podczas pracy nad artykułem kontaktowaliśmy się z Tauronem. 

 

Przekazano nam, że: “TAURON Polska Energia, kierując się koniecznością ochrony danych osobowych osób fizycznych, nie udziela informacji na temat wewnętrznych postępowań ani spraw sądowych, z wyjątkiem sytuacji, gdy jest to prawnie wymagane. Spółka działa w pełnej zgodności z polskim prawem oraz wewnętrznymi regulacjami, które są tworzone i konsultowane ze stroną społeczną. Priorytetem TAURON jest przestrzeganie zarówno norm prawnych, jak i przyjętych zasad wewnętrznych”.

 

Jednym z epizodów, który zapowiadał późniejsze problemy, była tzw. „afera z psem”. Połedniok przyjechała na chwilę do biura z chorym zwierzęciem, które miała zawieźć do weterynarza. Regulamin pracy nie zabraniał wprowadzania zwierząt, ale w firmie wszczęto alarm: dział bezpieczeństwa, kadry, zarząd. Zarzucono jej (jak wspomina) „wtargnięcie z psem”.

 

Co prawda pies nie pożarł prezesa i nie tylko nie skonsumował żadnego innego pracownika firmy, ani nawet na nikogo nie warknął, ale zrobiła się afera.

 

— Wtedy zrozumiałam, że wszystko, co zrobię, może zostać użyte przeciwko mnie — mówiła potem pani Dorota.

 

Trafiła do innego działu. Miało być lepiej. Nie było.

 

Skarga po 10 dniach pracy i Komisja Etyki Taurona: zarzuty, które uruchomiły lawinę

 

Nowa przełożona po zaledwie dziesięciu dniach wspólnej pracy wysłała na Dorotę Połedniok skargę do Komisji Etyki Taurona. Zarzuty brzmiały upiornie: „uporczywe nękanie”, „zastraszanie”, „nakłanianie do fałszowania dokumentacji kadrowej” – tak jakby to ona była szefową, która zachowuje się nieodpowiednio wobec swoich podwładnych. A była szeregowym pracownikiem.

 

— To chyba jest pierwszy w historii przypadek, gdy pracownik po dziesięciu dniach miał mobbingować przełożoną — komentuje Połedniok.

 

Ta skarga uruchomiła lawinę wydarzeń, które zakończyły się jej zwolnieniem.

 

Komisja Etyki Taurona: szybkie postępowanie, brak wglądu w dokumenty i decyzja tego samego dnia

 

Komisja Etyki – organ powołany do obrony zasad etycznych – zachowała się w sposób zdumiewający. Połedniok została wezwana 3 kwietnia 2024 roku. Tego samego dnia przesłuchano ją, sporządzono sześciostronicowy protokół i wydano decyzję o „naruszeniu zasad etyki”. 

 

Nie pozwolono na zapoznanie się z dokumentacją postepowania przeprowadzonego przez komisję. Dorota Połedniok nie wiedziała w jaki sposób ustalono, że treść skargi jest zgodna ze stanem faktycznym. Materiały postępowania poznała dopiero później w sądzie rejonowym. Dziewięć dni po obradach komisji, dostała lakoniczny mail: „Postępowanie zakończone”. To był piątek. We wtorek rano – wypowiedzenie.

 

Kiedy podczas przesłuchania na Komisji Etyki próbowała tłumaczyć, że to ona doświadczała mobbingu, przewodnicząca Agnieszka Małocha przerwała jej: “To jest postępowanie w sprawie skargi na panią, a nie w sprawie o mobbing” – jak relacjonuje Połedniok

 

Wg relacji byłej już pracownicy, nie dopuszczono jej świadków,  wcześniej nie przedstawiono jej zarzutów. Zawiadomienie o wszczęciu postępowania w czasie, gdy Dorota Połedniok była na zwolnieniu lekarskim.

 

Gdy sprawa trafiła do sądu, ta sama przewodnicząca – wezwana jako świadek przez Tauron – odmówiła zeznań, zasłaniając się tajemnicą radcowską.

 

— Uważam, że Komisja działała jak sąd kapturowy. Wer­dykt był gotowy, zanim zdążyłam się odezwać — podsumowała Połedniok. Czy kobieta ma prawo do takiej oceny? Nie nam to osądzać. Od tego jest sąd.

 

Zeznania i argumenty w sądzie: „buty przy biurku”, „zakupy” i „nadwrażliwość” w dokumentach sprawy

 

Równolegle trwa proces o mobbing, toczący się przed Sądem Okręgowym. Tam pojawiły się zeznania, które trudno traktować serio.

 

Świadek P.C. oświadczył, że Połedniok miała „siedem lub osiem par butów przy biurku”. Inny, M.K., zarzucił jej, że poprosiła go, by kupił jej coś do jedzenia, gdy wychodził do Silesii City Center.

 

Dyrektor M.J. zaprzeczył, jakoby powiedział do niej „załatwimy to po męsku”. Według Połedniok słowa te padły w gabinecie dyrektora.

 

W odpowiedzi na pozew Tauron przyznał: „Dyrektor […] wyjaśnił, że nie pamięta, aby użył takich słów w rozmowie z Powódką, natomiast nie przeczy, że mogły paść.”

 

W aktach znalazło się również wyjaśnienie pełnomocników spółki: „[…] przedmiotowy zwrot nie miał na celu poniżania Powódki jako kobiety, a stanowił jedynie anachroniczny, lecz wciąż funkcjonujący zwrot oznaczający potrzebę jednoznacznego i szybkiego rozwiązania problemu”.

 

W dokumentach procesowych znajdujemy kolejne ciekawe zapisy. Według Taurona mobbing, to „subiektywne odczucie osoby o niespełnionych ambicjach”. Skarżąca się na mobbing pracownica, to „osoba o większej niż przeciętna wrażliwości emocjonalnej”.

 

Wulgaryzmy w pracy…: „merytoryczna krytyka” albo „asertywny styl komunikacji”.

Płacz pracownika?: „Samoniezadowolenie (jego płacz) nie świadczy o mobbingu.”

 

— Jeśli reagowanie na krzyk i groźby to nadwrażliwość, to oby więcej było nadwrażliwych — odpowiada Połedniok.

 

Wartości etyczne kontra rzeczywistość

 

Na stronie internetowej Tauron chwali się: „W Grupie TAURON szanujemy godność każdego pracownika. Jesteśmy liderem etycznego zarządzania i równego traktowania kobiet.” Tymczasem w sądzie spółka argumentuje, że „nawet jednorazowe akty przemocy czy wulgaryzmy nie stanowią mobbingu”.

 

Komisja Etyki – z definicji mająca chronić słabszych – stała się narzędziem do pozbycia się osoby niewygodnej. Co wydaje się tu istotne, komisja ta według Doroty Połedniok nie chciała zająć się zgłaszanym przez nią mobbingiem. 

 

Sądowy wyrok z października potwierdzi, że zwolnienie Doroty Połedniok było niezgodne z prawem. Przypominamy, że nie jest to wyrok prawomocny.

 

Wyrok I instancji w sprawie zwolnienia: co oznacza dla Doroty Połedniok i co dalej z mobbingiem

 

Choć wyrok nie jest jeszcze prawomocny, to ma ogromne znaczenie. Nie tylko symboliczne. Dorota Połedniok pokazała, że z korporacyjnym kolosem można wygrać.

 

Wciąż toczy się jej druga sprawa – o mobbing i molestowanie. Była pracownica Taurona żąda potężnego zadośćuczynienia: 1,5 miliarda złotych.

 

— Wbrew pozorom nie chodzi o astronomiczne kwoty, lecz o proporcje — tłumaczy Połedniok. Dla spółki, której przychody sięgają kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie, nawet kilkaset tysięcy złotych to jak splunięcie.

 

Być może to lekka przesada, niemniej prawdą jest, że Tauron ma wielkie przychody. Prawo zaś mówi, że wyrok w sprawach o mobbing ma działać odstraszająco a nie kosmetycznie. 

 

Dorota Połedniok zapowiada, że jeśli sąd przyzna jej zadośćuczynienie, całość przeznaczy na walkę z mobbingiem.

 

— Nie walczę o pieniądze, tylko o zmianę systemu — podkreśla. Goliat się potknął. Ale Dorota Połedniok wie, że to dopiero pierwsza bitwa. Mobbing ma miejsce w wielu firmach.

 

Po procesie z Tauronem: Dorota Połedniok chce wspierać osoby mobbingowane w pracy

 

Połedniok nie chce zatrzymać się na własnej historii. Swoje doświadczenie zamierza przekć w misję. Z wykształcenia jest prawnikiem. Rozpoczyna zawodowo wspierać osoby, które zmagają się z mobbingiem, nadużyciami władzy i opresyjnymi mechanizmami korporacji, banków czy instytucji publicznych.

 

— Mentalnie już wygrałam. Skoro mnie się udało przetrwać i w sądzie pierwszej instancji odnieść sukces z nadzieją na to samo w drugiej instancji, to chcę, żeby inni nie musieli iść tą drogą sami — mówi. — To naturalna konsekwencja tamtej walki i decyzja, by stać się dla innych tym, kogo mnie samej zabrakło po drodze.

 

Autor: Mateusz Cieślak

 

***

WAŻNY TEMAT

Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł. 

I nie jest mi do śmiechu.

***

Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.

***

KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.

Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:

[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.

***

Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak. 

***