Gdy pasterz gubi drogę, owce tracą wiarę. Czy po tych ekscesach Kościół ma jeszcze moralne prawo pouczać?
8 grudnia 2025Głośne „przepraszam”, które popłynęło z sosnowieckiej kurii w związku ze sprawą ks. Jacka K., to gest bez precedensu, ale czy wystarczy, by zasypać przepaść nieufności wykopaną przez lata skandali? W nawiązaniu do opisanego przez nas w dziale Aktualności artykułu „Ból nie do zrekompensowania”, publikujemy komentarz redakcyjny. Kiedy duchowni stają się sprawcami cierpienia, ich moralny mandat do pouczania wiernych staje pod znakiem zapytania, a hipokryzja instytucji razi bardziej niż kiedykolwiek.
Treść komentarza:
Ostatnie doniesienia, którymi żyje region, a które dotyczą przeprosin sosnowieckiej kurii za czyny księdza oskarżonego o pedofilię, zmuszają do głębszej refleksji. Nasz komentarz odnosi się bezpośrednio do spraw i mechanizmów opisanych w artykule „Ból nie do zrekompensowania”. Tekst ten, szczegółowo relacjonujący stanowisko diecezji oraz tło ostatnich skandali, jest dostępny dla Czytelników na naszej stronie w rubryce Aktualności.
W obliczu tych wydarzeń rodzi się pytanie fundamentalne: co dzieje się z autorytetem, który nie znajduje pokrycia w czynach?
Kryzys zaufania i upadek autorytetu Kościoła
Gdy Kościół zabiera głos o moralności, czyni to z pozycji autorytetu, który sam sobie przypisał przez wieki. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ci, którzy mają innych prowadzić, sami gubią drogę. Zbyt często słyszymy dziś, że człowiek w sutannie przekracza granice, które powinien strzec z najwyższą starannością.
Nie ma nic bardziej niszczącego dla wizerunku takiej instytucji niż jaskrawy rozdźwięk między tym, co się głosi z ambony, a tym, jak się żyje na plebanii. W przypadku duchownych ten rozdźwięk staje się podwójnie bolesny — bo dotyka ludzi, którzy mieli zaufanie. I którzy mieli prawo oczekiwać bezpieczeństwa, uczciwości i odpowiedzialności, a nie przemocy, krzywdy i nadużyć seksualnych.
Moralność pasterzy a wymagania wobec wiernych
To nie jest kwestia wyłącznie jednostkowych wyborów czy „czarnych owiec”. To jest pytanie zasadnicze o to, czy ci, którzy pouczają innych, sami spełniają minimalne standardy, by móc to robić. Czy prawo do moralizowania nie wymaga najpierw szczerej odpowiedzi we własnym sumieniu? Trudno bowiem domagać się od wiernych czystości sumienia i życia w prawdzie, jeśli nie potrafi się tego samego zapewnić we własnych szeregach.
Przestępstwa seksualne księży i konieczność oczyszczenia
Kościół często odwołuje się do wzniosłych ideałów. Ale to właśnie ci, którzy mają być ich strażnikami, zbyt często okazują się tymi, którzy je niszczą i nimi gardzą. I żadna instytucja, nawet najstarsza, nie ma prawa wymagać posłuchu dla głoszonych prawd, jeśli nie zacznie wreszcie wymagać więcej — przede wszystkim od siebie samej. Przeprosiny są ważne, ale odbudowa wiarygodności wymaga czynów, a nie tylko słów.
***
WAŻNY TEMAT
Sprawdzam kontrakt na 420 mln zł.
***
Zapraszamy was na stronę iboma.media. Tylko ciekawe i ważne treści.
***
KOMENTARZE: TYLKO FACEBOOK.
Masz problem, widzisz problem, masz ważną informację? Daj nam znać:
[email protected] lub przez „Wyślij Wiadomość” na Facebooku Katowice Dziś.
***
Redaktor naczelny Katowice Dziś Mateusz Cieślak.
***
Fot. Pixabay


